Kategoria: Historie sukcesu

18 Cze 2018

Odwaga bycia sobą

Zastanawiałem się, co to znaczy mieć odwagę, by być sobą? To niby oczywiste, ale gdy trzeba ponazywać pewne rzeczy, wymaga to chwili refleksji. Oto, jak określam ten rodzaj odwagi. Według mnie, to odwaga, by:

 

Pokazać ludziom i światu, jaki naprawdę jestem.

Odważyć się ściągnąć maskę poprawności, wszystkiego, co „wypada” i co „trzeba”.

Słuchać swojej intuicji.

Mówić to, co rzeczywiście myślę.

Przyjąć siebie ze wszystkim, co mnie ukształtowało.

Akceptować i nie wstydzić się swojego pochodzenia i członków rodziny, bez względu na to, jakich wyborów w życiu dokonują.

Robić to, w co wierzę, że ma sens i co czuję, że chcę robić.

Nie naśladować nikogo, być autentycznym.

Zgodzić się, że nie zawsze będę miał rację i czuć się z tym OK.

Świadomie wybierać, jakimi osobami chcę się otaczać.

Zakończyć negatywne relacje i zachować pewność, że pojawią się inne, właściwe, dobre i szczere.

Zadbać o własną definicję szczęścia i żyć według niej.

Umieć uśmiechnąć się do siebie w lustrze.

Mieć uśmiech dla innych.

Wierzyć niezachwianie, że cokolwiek się dzieje, ostatecznie dobrze się skończy i pielęgnować pozytywne myśli.

Zgodzić się na tymczasową niewygodę, w poszukiwaniu tego, co dla mnie osobiście najcenniejsze.

Nie bać się zadawać sobie ważne pytania i szczerze na nie w sercu odpowiadać.

Zrobić listę rzeczy, których nie chcę już robić i zastąpić je tym, co wywołuje uśmiech na twarzy.

Regularnie znajdować czas na refleksję i sprawdzać, czy wciąż jestem na swojej ścieżce.

Nie bać się przegrać, wiedząc, że te lekcje są często najcenniejsze.

Zauważać, doceniać i świętować każdy sukces.

Uczyć się siebie, znać swoje mocne i słabe strony.

Pielęgnować i rozwijać swoje talenty.

Uczyć się nowych rzeczy, próbować, sprawdzać, szukać inspiracji, rozwijać się.

Bawić się i odpoczywać.

Pracować i dawać coś z siebie innym.

Nie bać się mówić NIE i nie mieć z tego powodu poczucia winy.

Umieć się szczerze cieszyć.

Bronić swoich granic.

Nie bać się pokazać ludziom, że jestem niedoskonały.

Prosić o to, czego chcę, wierząc, że otrzymam.

Mieć postawę: nic nie muszę, po prostu chcę.

Być pewnym, że jestem wartościowym człowiekiem już teraz, a nie dopiero jak „zasłużę”.

Kochać i dać sobie prawo do bycia kochanym.

 

Wojciech Gębura

 

Zapraszam do komentowania i podzielenia się swoją wizją odwagi bycia sobą.

 

Jeśli zainteresował Cię ten artykuł i chciałbyś więcej wartościowych treści, zapisz się na newsletter.

 

 

 

21 Maj 2018

Być na swoim miejscu

Jacek zawsze starał się i najczęściej świetnie robił to, co do niego należało. Praca wykonana, efekty są, nawet pochwały od szefa się zdarzały. Co miesiąc ustalonego dnia pensja na koncie, mieszkanie, samochód, życie na dobrym poziomie i… coraz bardziej pogłębiające się poczucie braku energii, zmęczenie, zniechęcenie, smutek, gdzieś po drodze zagubiony sens…

 

Zaraz, ale skoro mam wszystko, dlaczego źle się czuję, co jest nie tak…?

Odpowiedź brzmi: ponieważ jesteś nie na swoim miejscu.

 

Ale co za bzdury! Przecież potrafię to robić najlepiej ze wszystkich w firmie. Od lat pracuję w tej branży i ciągle słyszę, że jestem dobry. Wkładam w to mnóstwo wysiłku! Próbujesz mi odebrać zasługi i uznanie, które mi się należą?

Nie, skądże. Niczego nie próbuję Ci odebrać. W sumie to nawet mnie nie dziwi Twoje podejście. W końcu, jeśli coś robić, to robić na 100%, tak? Oczywiście, masz rację, tylko, że…

 

Kluczem jest odkrycie i zrozumienie, czym w Twoim przypadku, jest to właściwe „coś”, w co chcesz zaangażować 100% siebie.

 

Wielu ludzi, wybiera dosyć przypadkowo swoją drogę zawodową, jako osoby bardzo młode, nie mające większej samoświadomości. Inni w wyniku różnych perypetii życiowych trafiają do takiej, czy innej firmy/branży. Zaczynają pracę, w której z czasem nabierają doświadczenia i nierzadko nawet stają się w niej naprawdę dobrzy. Nie daje im ona jednak poczucia spełnienia… i z biegiem lat, zaczyna do nich docierać, że coś jest nie tak. Tracą radość, zadowolenie z pracy, czują się zniechęcone, przytłoczone rutyną, ludźmi i miejscem, do których nie pasują, znużone czynnościami, które wykonują.

 

Znasz to uczucie?

Ja znam je doskonale. Mój przypadek nie różni się od tego, wspomnianego na początku. Zacząłem pracować bardzo wcześnie. Zarówno z konieczności, jak i z pragnienia, by jak najszybciej być niezależnym. Trafiłem do branży, która mnie nie kręciła i wykonywałem czynności, które nie dawały mi satysfakcji. Ale robiłem to dobrze, ba! Często byłem najlepszy i kilka razy awansowałem. Nie tylko w pierwszej firmie, ale również w kolejnych.

Zawsze w końcu jednak czułem, że coś jest nie tak, że to nie jest moje i odchodziłem z pracy, by po chwili znaleźć… coś podobnego! Wpadałem w podobną branżę, na zbliżone stanowisko, bo podświadomie szukałem takiej pracy, do której posiadałem wymagane kompetencje i umiejętności. Nie docierało do mnie, że zmieniam tylko wagon, ale wsiadam wciąż do tego samego pociągu.

 

I tak oto kolejny raz wpadałem w pułapkę myślenia wyłącznie kategoriami, „co umiem robić i w czym mam doświadczenie”, zamiast zająć się tym, do czego mam wrodzone predyspozycje i o czym w głębi serca zawsze marzyłem.

 

Dzisiaj już wiem, czego na pewno nie chcę robić. Zrezygnowałem z pracy, choć obiektywnie nie musiałem i mogłem tam nadal pracować. Ale czułem, że jeśli zostanę dłużej, będzie to nic innego, jak przemoc na samym sobie. Po prostu z każdym dniem traciłem energię i chęć do działania. Coś we mnie krzyczało, że dłużej już nie chcę, nie mogę, nie dam rady. Posłuchałem swojego wewnętrznego głosu i dziś wiem, że było to najlepsze, co mogłem zrobić.

 

Żadne pieniądze, ani wygoda nie są warte tego, by sprzedać za nie swoje prawdziwe JA, bezcenny czas i marzenia.

 

Wiem też, co chcę robić i idę za tym wewnętrznym głosem, choć wiele jeszcze muszę się nauczyć. Jest dużo pytań i niewiadomych, ale mam wewnętrzny spokój i poczucie, że postępuję zgodnie z tym, co podpowiada mi serce i do czego mam powołanie (nie, nie będę księdzem 🙂 ).

 

Ten wpis jest więc wyrazem rozpoczęcia nowego etapu życia i zarazem wskazuje nowy obszar, o którym będę pisał na blogu. Czyli o tym, dlaczego to takie ważne, by słuchać siebie i żyć w zgodzie z samym sobą.

 

Zapraszam Cię do rozmowy o tym w komentarzu, lub w wiadomości prywatnej. Jeśli temat jest Ci bliski i chciał(a)byś podzielić się własnym doświadczeniem, z przyjemnością wysłucham Twojej historii.

 

Przesyłam dużo dobrej energii 🙂

 

Wojciech Gębura

 

 

 

 

30 Mar 2017

7 kroków do przemiany życia po trudnym dzieciństwie

1. Akceptacja i odwaga przyznania się do słabości.

To pierwszy i niezbędny element. Jeśli nie spojrzysz prawdzie w oczy i sam przed sobą nie przyznasz, że jest coś, czym trzeba się zająć, nic z tego nie będzie. Gwarantuję. Ci, którzy skutecznie i z sukcesem przepracowali swoje zranienia, czy też uporali się z jakimkolwiek wewnętrznym problemem, najpierw zdobyli się na odwagę do tego, by przyznać się do własnej słabości i zaakceptować fakt, że nie wszystko jest w porządku. I to nie ma nic wspólnego z byciem słabym. Przeciwnie, zdolność człowieka do przyznania się, że ma z czymś problem i potrzebuje pomocy, jest oznaką siły. Tylko ktoś silny będzie w stanie to powiedzieć. Słaby będzie za wszelką cenę trzymał się wersji, że nie ma żadnego problemu, choćby wszystkie fakty wskazywały, ze jest inaczej. Potrzebny jest więc ten pierwszy, podstawowy krok. Zauważenie i akceptacja. Dopiero od tego momentu zaczyna się rozwój.

 

2. Jasny cel, czyli czego chcesz?

Statek, który nie ma zdefiniowanego miejsca przeznaczenia, nigdy nie dopłynie do celu. Tak samo Ty, jeśli nie wiesz, czego naprawdę chcesz, nie spodziewaj się przełomu. Potrzebujesz jasno określonego celu i pewnego rodzaju mapy drogowej, która Cię do niego doprowadzi. Przy czym nie może to być tylko mgliste pojęcie w stylu „chcę normalnego życia”, bo co to znaczy normalne życie? Dla każdego będzie to co innego. Poświęć więc na to czas i przemyśl, jaki cel chcesz sobie postawisz. Jak chcesz się czuć i jak dokładnie ma wyglądać Twoje życie, byś kiedyś mógł sobie powiedzieć: „zrobiłem to, osiągnąłem sukces”.

I dalej, co zamierzasz robić, by iść we właściwym kierunku, a także z czego w związku z tym zrezygnujesz? Precyzyjna i klarowna wizja, zapisany na papierze cel. To kluczowe, żebyś mógł dokonać prawdziwej zmiany w swoim życiu. Pobożne życzenia zostaw dla tych, którzy tylko mówią, że chcą czegoś więcej i na tym się kończy ich droga. Ty bądź tym, który działa, a nie wyłącznie o tym opowiada. Chcesz mieć wspaniałe, szczęśliwe życie? Wspaniale. Najpierw jednak usiądź i precyzyjnie je określ.

 

3. Zrozumienie i silne wewnętrzne „Dlaczego”.

Jeśli wiesz już dokładnie jak ma wyglądać Twoje życie, bardzo ważne jest, abyś wiedział także dlaczego tego chcesz. Zapisz na papierze, używając precyzyjnych sformułowań, jakie są Twoje osobiste powody, by je odmienić. Co konkretnie chcesz osiągnąć, w danym obszarze swojego życia. Istotne jest, by były to naprawdę ważne argumenty po to, by stanowiły dla Ciebie wystarczająco mocną motywację. Świadomość i jasne ich określenie, będą dla Ciebie nie tylko motywacją, ale także zabezpieczą Cię przed pokusami, by zrezygnować, gdy nadejdą trudniejsze chwile. Wtedy zawsze będziesz mógł wrócić do swojego celu i przypomnieć sobie na nowo, dlaczego podjąłeś wysiłek pracy nad sobą. Ktoś, kto nie ma wystarczająco mocnych powodów do zrobienia czegoś, prędzej czy później podda się i nie osiągnie celu. Jeśli chcesz prawdziwej zmiany, musisz dokładnie wiedzieć DLACZEGO jej chcesz.

 

4. Prawdziwa decyzja, a nie postanowienia noworoczne.

Nie dlatego, by postanowienia noworoczne były złe. Nie w tym rzecz. Chodzi bardziej o to, w jaki sposób często się kończą. Jeśli chodzisz na siłownię, to zapewne miałeś okazję zaobserwować, że na początku roku często przybywa sporo nowych osób, które z zapałem biorą się za ćwiczenia. Na sali robi się tłoczno, aż do mniej więcej… połowy lutego. Potem ludzie zaczynają się wykruszać i stopniowo sytuacja wraca do „normy”. Z początkowego tłoku, stałymi bywalcami siłowni zostaje może kilka osób, reszta rezygnuje. Jeśli więc chcesz osiągnąć swój cel, nie możesz traktować swojego wyzwania, jako postanowienia noworocznego, w stylu „jeśli w tym tygodniu sobie odpuszczę, to nic się nie stanie”. Nieprawda, stanie się, bo to kształtuje Twój charakter i ostatecznie przesądzi o tym, czy Ci się uda, czy nie. Pokaż, że jesteś naprawdę zdecydowany. Miarą prawdziwej decyzji jest działanie.

 

5. Cierpliwość i determinacja, bez względu na koszty i potrzebny czas.

Ci, którzy osiągają swoje cele, jakiekolwiek by one nie były, mają w sobie nastawienie i pewność, że wytrzymają wszystko, co będzie konieczne, by zrealizować postawione zadanie. Wiedzą, że aby dostać się na szczyt, należy iść pod górę. Rozumieją także, że po drodze będą pojawiać się różne przeszkody i niebezpieczeństwa, ale nie jest to coś, co powoduje w nich niepokój, czy powątpiewanie. Mając tę świadomość po prostu akceptują sytuację i przygotowują się mentalnie, a także w każdy inny sposób do tego, by pokonać wszelkie przeciwności. I nie zniechęcają się, że wyzwanie rozłożone jest w czasie. Nie oczekują efektu natychmiast, ponieważ rozumieją, że wielkie rzeczy nigdy nie rodzą się z dnia na dzień. Przyjmują za to odpowiednie nastawienie, które z jednej strony zapewnia im wewnętrzny spokój, a z drugiej cierpliwa i wytrwała praca sprawia, że osiągnięcie celu staje się wyłącznie kwestią czasu. Po prostu działają dotąd, aż się uda. Określiłbym to, jako postawę „chcę i będę to miał”. Praca nad sobą, to  proces, a nie jednorazowa i natychmiastowa przemiana.

 

6. Wiara w siebie i własny sukces.

Kolejnym składnikiem, bez którego nie sposób osiągnąć czegokolwiek, jest wiara. Nie ma znaczenia, czy chodzi o wyzwania sportowe, zawodowe, czy po prostu życiowe. Wszyscy ludzie sukcesu mają tę cechę. Wierzą w siebie i są przekonani o tym, że im się uda. A każdy kolejny sukces jeszcze bardziej wzmacnia ich wiarę i pewność siebie. Mało tego, oni świadomie je budują i dbają także o to, by otaczać się pozytywnymi ludźmi. W przeciwieństwie do osób pełnych wątpliwości, obaw i otaczających się podobnymi sobie niedowiarkami. Jeśli jednak chcesz być orłem nie możesz latać z wróblami. Żaden sukces nie jest przypadkiem i nie przychodzi łatwo. Ale jednocześnie to właśnie sprawia, że jest tak cenny. Ci, którzy są skuteczni w jakimkolwiek obszarze mają silną wiarę w siebie i przekonanie, że osiągną cel. Nieuchronnie w końcu dostają swoją nagrodę.

 

7. Przekonanie, że zasługuję na szczęśliwe życie i każde dobro.

Z wiary w siebie ludzi sukcesu wynika wewnętrzne przekonanie, że zasługują na wszelkie dobro i to, by być szczęśliwym już dzisiaj. Ktoś, kto ma wewnętrzną barierę w postaci samoograniczającego myślenia na własny temat, nie będzie miał odwagi, ani siły do tego, by wyznaczać sobie wielkie cele, a tym bardziej je realizować. Dlatego zanim będzie w stanie realnie coś zrobić, musi najpierw uporać się ze swoimi przekonaniami i dostosować je w taki sposób, by były pozytywne i wspierające.

Najpierw należy więc zadbać o porządek we własnych myślach i spójność wewnętrzną, a wtedy wszelkie bogactwo zacznie pojawiać się w zasięgu. Szczęśliwe życie nie jest zarezerwowane tylko dla wybranych. To ludzie sami ograniczają sobie do niego prawo. Ci, którzy po nie sięgają, mają w sobie właściwe nastawienie i przekonania, które ułatwiają im bycie po piękniejszej, spełnionej stronie życia. Czują, że na to zasługują i wiedzą, że są na swoim miejscu.

 

Czy zatem wszystko to oznacza, że ktoś, kto dorastał w rodzinie dysfunkcyjnej i nie posiada w sobie takich cech i postaw, jest na straconej pozycji? Absolutnie nie. Prawda jest taka, że wszystkiego można się nauczyć. Możesz mieć naprawdę szczęśliwe i satysfakcjonujące życie. Dobrze czuć się ze sobą i uwolnić się od wszystkiego, co Cię przytłacza i ogranicza. Potrzebujesz jednak wiedzieć, jak to zrobić, czym się kierować.

 

Powyższe 7 punktów, to oczywiście nie wszystko czego potrzeba, by odmienić swoje życie. Chcę się z Tobą podzielić moją drogą i pokazać sprawdzone rozwiązania, które naprawdę działają. Skoro ja mogłem uporać się z trudnymi doświadczeniami i stworzyć sobie szczęśliwe, spełnione życie pomimo dorastania w rodzinie dysfunkcyjnej, to znaczy, że Ty też możesz. Oto moja książka, dzięki której dowiesz się, jak mi się to udało. Zapraszam serdecznie i trzymam kciuki! KLIKNIJ TUTAJ…

 

21 Sie 2016

Jak przeciwności losu nadały sens mojemu życiu

Jako młody chłopak, bardzo ciężko znosiłem jakąkolwiek porażkę. Jeśli coś szło nie po mojej myśli przyjmowałem to, jako klęskę, którą niezwykle trudno było mi zaakceptować. Łatwo wpadałem w złość i ostatnią rzeczą, na jaką miałem ochotę było szukanie lekcji w tym, czego właśnie doświadczyłem. Reagowałem jak obrażone dziecko.

Kiedy zacząłem świadomie rozwijać się, czytać, pracować nad sobą, mój stosunek do tak zwanych „porażek” stopniowo się zmieniał. Powoli nabierałem szerszej perspektywy i w naturalnej konsekwencji moje wcześniejsze poglądy musiały zostać poddane weryfikacji. Zacząłem oceniać wydarzenia z nieco innej strony. Brać pod uwagę choćby to, jakie będzie ich faktyczne znaczenie na przykład za pięć lat. Czy wtedy to, co dzisiaj tak mnie złości będzie w ogóle ważne? Czy będę to jeszcze pamiętał? I w końcu przyznawałem sam przed sobą, że patrząc na swoje problemy w ten sposób, negatywne emocje stawały się o wiele słabsze, albo wręcz znikały. Potem stopniowo zacząłem sobie zadawać kolejne pytania, na przykład: czego mogę się z tego doświadczenia nauczyć? Jak mogę to wykorzystać? Ten zwrot w sposobie myślenia, jaki wtedy nastąpił i zmiana nastawienia, były dla mnie czymś zaskakującym i jednocześnie fascynującym.

Dzisiaj, gdy patrzę na swoje życie z perspektywy czasu wiem, że najcenniejszymi lekcjami były te najtrudniejsze doświadczenia.

Uświadomiłem sobie, że gdyby nie dzieciństwo w rodzinie dysfunkcyjnej, choroba i śmierć mojej mamy, nieudane małżeństwo i związana z tym samotność, trudności w pracy w pewnym okresie, nie zrobiłbym bardzo wielu rzeczy. Jednak dzięki tym trudnym i dotkliwym wydarzeniom, nauczyłem się doceniać w życiu pewne wartości. Wiem już, że sprawy materialne są ważne, ale nie najważniejsze. Rozumiem, że można żyć lekko, łatwo i przyjemnie, ale jeśli niczego z siebie nie dam innym, nic po mnie nie zostanie i na dłuższą metę będę po prostu nieszczęśliwy. Mam świadomość, że rzeczy są istotne, ale ludzie są ważniejsi. Wiem także, że jeśli całe życie szedłbym po najmniejszej linii oporu to, gdy kiedyś przyjdzie mi pożegnać się z tym światem, niczego nie zdążyłbym już nadrobić i poszedłbym z pustymi rękami, pełen żalu i rozgoryczenia.

Jestem głęboko przekonany, że gdyby moje życie potoczyło się inaczej, gładko, bezboleśnie, zabrakłoby pewnych impulsów, które pchnęły mnie do działania i nauczyły wytrwałości.

Może nigdy nie powstałaby potrzeba stworzenia czegoś dla innych. Nie napisałbym książki, dzięki której dzisiaj mogę dawać nadzieję i pomagać osobom takim, jak ja. Nie rozwijałbym się, nie szukał wiedzy, inspiracji, nie tworzył narzędzi do rozwoju. Nie powstałby blog DNA Sukcesu. Być może byłbym lekkoduchem żyjącym na autopilocie od imprezy do imprezy, a moje życie byłoby puste, bez znaczenia.

Świadomość tego, że trudne doświadczenia okazały się mieć wielką wartość sprawia, że patrzę na nie zupełnie inaczej. Wierzę, że wszystko jest po coś. Mimo, że kiedyś te momenty były prawdziwym cierpieniem i kosztowały mnie naprawdę bardzo dużo, dzięki pracy nad sobą i właściwej perspektywie dzisiaj postrzegam je, jako pewnego rodzaju ukryte prezenty. Ponieważ te osobiste straty nadały głębszy sens mojemu życiu. Dlatego dzisiaj wiem i wierzę w to głęboko, że kiedy dzieje się nam coś złego, cierpimy, warto wytrzymać a następnie zadać sobie właściwe pytania i znaleźć sposób, jak nawet z najtrudniejszego doświadczenia stworzyć jakąś wartość. Dla siebie i innych ludzi. Na pewne wydarzenia nie mamy wpływu. Zawsze jednak mamy wpływ na to, jak na nie zareagujemy i jakie nadamy im znaczenie. Czy pozwolimy, by one nas zdefiniowały, czy też sami świadomie wykorzystamy je w konstruktywny sposób, by czegoś się nauczyć, by powstało dobro.

A jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Zapraszam serdecznie do komentowania i dzielenia się własnymi spostrzeżeniami.

 

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, wpisz poniżej swój adres email, zapisz się na listę i dołącz do naszej społeczności.