Kategoria: Wiedza

03 Lis 2018

Jak powstają wewnętrzne blokady i ograniczenia

Zdarzyło Ci się kiedyś sparzyć?

Mam na myśli jakąś sytuację w pracy, albo przygodę z własnym biznesem, inwestowaniem pieniędzy, czy relację z drugą osobą, w przyjaźni, w bliskim związku.

Doświadczyłeś kiedyś czegoś nieprzyjemnego, co zapamiętałeś na długo?

Jestem pewien, że tak. Wszyscy od czasu do czasu mamy takie doświadczania, ponieważ w życiu nie da się całkowicie wyeliminować niechcianych, przykrych sytuacji. Pod tym względem jesteśmy tacy sami.

Tym, co nas różni, jest sposób, w jaki radzimy sobie z niepowodzeniami, które nas spotykają, oraz to, jakie zmiany wywołują one w naszym sposobie myślenia.

Większość ludzi doświadczając czegoś złego, zaczyna układać sobie w głowie historię, która ma spowodować, że w przyszłości nie będą więcej cierpieć w podobnej sytuacji. Chcą w ten sposób uchronić się przed potencjalnym bólem.

Łączą więc swoje przykre doświadczenie z odczuwaniem cierpienia, a następnie starają się postępować tak, by podobna sytuacja więcej się nie powtórzyła.

 

Uruchamia się schemat: jeśli zrobię A, to wydarzy się B.

 

Problem w tym, że takie myślenie zamyka nas w pułapce. Ponieważ wcale nie jest powiedziane, że skoro w przeszłości A spowodowało B, to tak samo będzie następnym razem.

Przecież jesteś już bogatszy i mądrzejszy o tamte doświadczenia, wiesz co zadziałało, a co nie, z kim będzie Ci po drodze, a jakich ludzi omijać z daleka i na czym należy się skupić, by tym razem zrobić wszystko lepiej, unikając podobnych błędów.

 

To pokazuje jednak, jak wielką siłę mają skojarzenia
i jak po cichu wpływają na nasze decyzje.

 

Posługując się powyższym mechanizmem (teoretycznie w dobrym celu), niestety sami budujemy sobie w głowie ograniczenia i blokady, które zamykają nam drogę do nowych pozytywnych doświadczeń. Do dobrych relacji, fajnego związku, udanych biznesów, większych pieniędzy, sukcesów i w efekcie do zdobycia lepszych skojarzeń, które pomogłyby nam dalej się rozwijać i budować sobie bardziej szczęśliwe życie.

 

Więcej na temat odkrywania i radzenia sobie z własnymi barierami, możesz znaleźć w mojej nowej książce „Rozwój. Wstęp wolny”. Jeśli ten temat jest Ci bliski, zapisz się na listę i odbierz w prezencie fragment książki.

29 Paź 2018

Premiera mojej nowej książki

Już 31 października ukaże się moja nowa książka, pod tytułem „Rozwój. Wstęp wolny”.

To fantastyczne uczucie móc dzielić się z innymi tym, co odmieniło moje życie i zobaczyć narodziny swojego nowego „dziecka”, w postaci książki.

Zapraszam Cię serdecznie do zainwestowania w siebie. Do podróży w stronę rozwoju, większego szczęścia i spełnienia w Twoim życiu. Wierzę, że moja książka Ci w tym pomoże.

Z całego serca życzę Ci wiele dobra na co dzień, sukcesów, radości i spokoju.

Do usłyszenia!

Wojciech Gębura

28 Paź 2018

Rozwój przynosi szczęście

Kto z nas nie chciałby doświadczać więcej dobra w swoim życiu, być bardziej zadowolonym, szczęśliwym? Wszyscy tego pragniemy i szukamy. Zarówno w pracy, jak i w życiu osobistym, w relacjach z ludźmi i z samym sobą. Czy da się jakoś wpływać na to, ile takich dobrych rzeczy będzie nas spotykać?

 

Możemy sami budować i przyciągać do siebie szczęście, przez rozwój.

 

Poznając siebie, rozwijając się, zyskujemy większą świadomość, stajemy się spokojniejsi, ufni, bardziej spójni wewnętrznie i otwarci na miłość. Pojawia się w nas również więcej radości, spełnienia i wdzięczności.

Dzieje się tak dlatego, ponieważ prawdziwe szczęście nie zależy od zewnętrznych okoliczności, ilości posiadanych błyskotek i wodotrysków, ale wypływa z naszego wnętrza. Szczęście powstaje w głowie i sercu wtedy, kiedy dzięki rozwojowi, zaczyna w nich panować zgoda i porządek. Najpierw trzeba zadbać o harmonię i obfitość w środku, w sobie, by móc doświadczać wszelkiego dobra również na zewnątrz. Inaczej to nie zadziała, a potencjalne pozytywne zmiany będą pojawiać się wyłącznie na chwilę, by tuż potem wszystko wróciło do stanu poprzedniego.

To właśnie dlatego tylu ludzi, którzy wygrali miliony na loterii, po kilku latach ląduje, jako bankruci. Ponieważ w swoim sercu i umyśle nie byli przygotowani na tak duże zasoby, które nagle zostały im dane do dyspozycji. Ich sposób myślenia, oraz umiejętności zarządzania tym, co mają, nie przystawał do sytuacji, w której się znaleźli. W krótkim czasie tracą wszystko i wracają do punktu sprzed wygranej, lub… jeszcze niżej.

 

Dlatego, aby doświadczać w życiu więcej szczęścia, trzeba się na nie przygotować.

 

Jakakolwiek zmiana, którą chcemy wprowadzić, każdy sukces, który chcemy osiągnąć, zaczyna się w głowie. I jeśli ma być trwały, musi być oparty na świadomie wykonanej pracy nad sobą, na rozwoju wewnętrznym. Dopiero wtedy dokonują się prawdziwe przemiany i poprawia się jakość naszego życia.

Rozwijając się, zyskując głębszą świadomość, zaprowadzając porządek w sobie, jednocześnie uczymy się także, jak pozytywnie wpływać na to, czego doświadczamy na zewnątrz. Stając się dobrym, przyciągamy dobro. Wzrastając wewnętrznie, czujemy się spełnieni. Budując swoje szczęście, otrzymujemy go więcej.

Nie ma nic cenniejszego, niż inwestycja w siebie, we własny rozwój. To rozwój jest drogą do trwałego szczęścia, która otworzy Cię i przygotuje na wszelką obfitość, na każde dobro i przyciągnie też do Ciebie wspaniałych ludzi.

Trzymam mocno kciuki za Twoje sukcesy!

 

Wojciech Gębura

 

Podobał Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter, by otrzymywać więcej wartościowych treści.

25 Wrz 2017

5 sposobów na wzmocnienie poczucia własnej wartości

Poczucie własnej wartości kształtuje się w okresie dzieciństwa. Doświadczenia z domu rodzinnego mają duży wpływ na to, czy będzie ono silne, czy wręcz przeciwnie. Będąc dorosłym niezwykle istotne jest, by poznać siebie i dotrzeć również do tego, dlaczego moje poczucie własnej wartości, jest właśnie takie. Jakie konkretnie sytuacje wpłynęły na nie, jak mogę sobie dzisiaj pomóc, czym się kierować, co robić, a czego unikać?

Poznanie siebie, jest procesem, który trwa (i musi trwać), bo niemożliwe jest przeanalizowanie całego swojego życia podczas porannej kawy. To zadanie, które trzeba podjąć świadomie i od razu przyjąć, ze spokojną akceptacją, że potrzebny jest na to czas. Do tego bardzo Cię zachęcam, bo świadomość siebie jest absolutnie konieczna, jeśli chcesz prowadzić szczęśliwe życie i doświadczać go na głębszym poziomie.

Aby Twoje poczucie własnej wartości było silne, trzeba pracować nad tym, aby miało ono swoje źródło w Twoim wnętrzu, a nie opierało się np. na postrzeganiu samego siebie, przez pryzmat liczby lajków na Facebook’u. Twoje najważniejsze i najpotężniejsze zasoby, znajdują się wewnątrz. W Tobie. Nie w świecie zewnętrznym. Bardzo polecam Ci spędzenie takiego wartościowego czasu sam na sam, ze sobą.

Tymczasem poniżej znajdziesz 5 sposobów, które możesz zastosować od razu, by zacząć wzmacniać swoje poczucie własnej wartości już teraz.

 

1. Naucz się kochać siebie.

Przyjmij i zaakceptuj siebie, z miłością. Nikt z nas nie jest doskonały. I wiesz co? To jest w porządku. Naprawdę. Ponieważ jesteśmy tylko ludźmi. A ludzie popełniają błędy, czasem podejmują złe decyzje, są z natury nieidealni. Nie zmienia to jednak faktu, że są wspaniali, zasługują na miłość i szacunek (zawsze), są dobrzy i potrafią kochać. Mają jeszcze jedną fantastyczną cechę: zdolność do rozwoju, do kształtowania siebie. Być może są w Tobie rzeczy, których nie lubisz. Ale jednocześnie mogą to być rzeczy, które możesz zmienić, prawda? A jeśli nie możesz, to przyjmij siebie właśnie takiego. Zaakceptuj i pokochaj. Bo nie ma drugiej takiej samej osoby na świecie. I nigdy nie będzie.

Możesz zacząć, wykonując proste ćwiczenie. Stań przed lustrem (koniecznie wtedy, gdy będziesz sam/sama i nikt nie będzie Ci przeszkadzał), popatrz z życzliwością na osobę, którą widzisz i powiedz jej głośno: kocham Cię! Uśmiechnij się i powiedz to jeszcze raz: kocham Cię!

Jeśli nigdy w życiu tego nie robiłeś, być może na początku będziesz się czuł dziwnie, ale przełam to. Jutro zrób tak znowu. Po kilku dniach zauważysz, że już nie wywołuje to takiego oporu, jak na początku. I nie jest prawdą, że miłość do siebie, jest egoizmem. Przeciwnie. Ktoś, kto najpierw nie pokocha siebie, nie będzie potrafił kochać innych. Więc kochaj i zacznij od osoby w lustrze.

 

2. Praktykuj wdzięczność.

Najszczęśliwsi ludzie na świecie, to Ci, którzy potrafią zauważyć i cieszyć się tym, co mają już teraz. Sztuka polega na tym, by nauczyć się koncentrować na tym, co masz, zamiast skupiać się i mówić o tym, czego wciąż Ci brakuje.

Codziennie zacznij dzień od zadania sobie pytania: za co dzisiaj jestem wdzięczny? (Wszyscy mamy być za co wdzięczni, choćby za życie, zdrowie, dach nad głową). I wypowiedz to na głos, albo jeszcze lepiej, zapisz na papierze. Mówiąc, lub pisząc staraj się myśleć tylko o tym i wzbudź w sobie emocje tak, byś naprawdę przeżywał to, o czym wspominasz. Zwróć uwagę, jak zmieniają się Twoje uczucia, gdy wymieniasz dobre rzeczy, przyjaznych ludzi, miłe doświadczenia, błogosławieństwa. Czy czujesz różnicę?

 

3. Ćwicz pozytywne nastawienie.

Nasz umysł ma tendencje do obniżania lotów, jeśli sami świadomie nie zadbamy o pozytywne nastawienie. To wymaga praktyki, ale na efekty nie trzeba długo czekać, jeśli się do tego przyłożysz. Kluczem jest zadawanie sobie właściwych pytań, które będą pozytywnie ukierunkowywać Twoje myślenie.

Pamiętaj przy tym, że umysł działa trochę podobnie jak wyszukiwarka Google. Jeśli zadasz sobie pytanie typu: „dlaczego nic mi się nie udaje?”, umysł natychmiast podsunie Ci listę rzekomych powodów i strumień negatywnych myśli. Jeżeli jednak zapytasz: „co mogę zrobić, aby poprawić swoją sytuację?”, albo „czego mogę się dzięki temu nauczyć?”, od razu otrzymasz propozycje konstruktywnych, dodających sił możliwości, a Twoje myślenie zostanie skierowane na pozytywne rozwiązania.

Mów o sobie wyłącznie dobrze. Zawsze. Każdy z nas prowadzi wewnętrzny dialog z samym sobą. Naucz się przyłapywać, kiedy prowadzisz taką rozmowę i natychmiast utnij ją, jeśli zauważysz, że używasz negatywnych słów. Zamień je na pozytywne, budujące i świadomie mów do siebie tylko w taki sposób.

 

4. Odetnij się od toksycznych ludzi.

Młodej roślinie trudno będzie urosnąć i zamienić się w potężne drzewo, jeśli od samego początku będzie otoczona chwastami, które skutecznie blokują jej dostęp do promieni słonecznych. Trzeba wyrwać chwasty i zrobić jej miejsce, by mogła nabrać sił i rozwijać się.

Tak samo Ty, jeśli pracujesz nad wzmocnieniem, czy odbudowaniem poczucia własnej wartości, musisz wyeliminować ze swojego otoczenia wszystkich ludzi, którzy ciągną Cię w dół, zarażając negatywizmem. Na tę myśl, być może w pierwszym odruchu poczułeś lęk, że będzie to dla Ciebie pewnego rodzaju strata, bo część Twoich znajomych zniknie. To jednak tylko strata pozorna. Bo widzisz, przebywając z negatywnymi ludźmi, sam taki się stajesz. A będąc negatywnie nastawionym, niejako odpychasz od siebie osoby, które noszą w sobie „ładunek dodatni”. W ten sposób powstaje błędne koło.

Podejmij więc decyzję i zrezygnuj z kontaktów z osobami, które ewidentnie ciągną Cię w dół. Zamiast tego, zacznij otaczać się optymistami, którzy w każdym wydarzeniu potrafią dostrzec coś, z czego można wydobyć wartość. Przyjdzie Ci to łatwiej, jeśli będziesz czytać wartościowe książki o rozwoju osobistym, filmy i podcasty motywacyjne, biografie ludzi sukcesu. Możesz też, choćby w tej chwili, dołączyć do jakiejś pozytywnej grupy otwartej na Facecbook’u i zacząć już teraz dostarczać sobie wartościowych, wspierających treści.

 

5. Świętuj swoje sukcesy.

Znasz ludzi, którzy nieważne jak dużą rzecz zrealizują, przechodzą nad tym do porządku dziennego i jakby zupełnie nie zauważali, co im się udało? No właśnie. A czy pracownik, który nigdy nie otrzymuje pochwały, albo/i premii, gdy zrobił świetne wyniki, będzie zmotywowany? Gwarantuję Ci, że nie.

Postanów sobie (i faktycznie to rób), że odtąd, każdy Twój sukces, choćby najmniejszy, będziesz zauważał, zapisywał (to ważne) i dawał sobie za niego nagrodę. To może być nawet coś niedużego. Ważne jednak, abyś doceniał siebie za wszystko, co udało Ci się osiągnąć. Praktykuj zwyczaj świętowania. W ten sposób dostarczysz sobie przyjemnych impulsów i będziesz wzmacniał swoją motywację do realizowania kolejnych celów.

Jednocześnie, zapisując każde osiągnięcie, budujesz swoją listę powodów do dumy. Zobaczysz, jak wiele jesteś w stanie zrobić w określonym czasie, np. przez rok. A jeśli zdarzy Ci się kiedyś wpaść w mentalny dołek, będziesz mógł otworzyć notatnik i przypomnieć sobie, ile już osiągnąłeś. Stwórz więc swoją własną listę sukcesów.

 

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz dowiedzieć się więcej o budowaniu poczucia własnej wartości, zapisz się na newsletter. Wkrótce ukaże się kurs, który będzie dotyczył m.in. tego zagadnienia. Poprzez newsletter dowiesz się o nim, jako pierwszy.

 

25 Lip 2017
Potrzebujesz przewodnika

Potrzebujesz przewodnika

Gdy wyruszasz w drogę po swoje nowe życie ze świata, który był dla Ciebie nieprzyjazny, niezrozumiały, łatwo jest się pogubić i wpaść ponownie w stare koleiny. To czym nasiąkamy w dzieciństwie mocno się w nas koduje i potrafi naprawdę bardzo przeszkadzać w przemianie życia.

Kiedy zaczynałem, jako nastolatek, intensywnie szukałem wszelkich wskazówek, książek, materiałów, które mogłyby mnie nakierować, wskazać właściwą drogę, podsunąć sprawdzone sposoby postępowania, czy choćby pomóc ponazywać pewne rzeczy. Bardzo dużo czasu poświęciłem na analizowanie siebie, innych, szukanie wiedzy, sprawdzanie i studiowanie tego, co pozwoliłoby mi przemienić swoje życie. Poznać i zaakceptować siebie, obalić zaszczepione mi toksyczne schematy i odzyskać kontrolę nad tym, kim i jaki jestem.

Nie sposób jednak prawdziwie i trwale zmienić się, ani też zbudować sobie dobre i szczęśliwe życie pełne wewnętrznego spokoju, jeśli przedtem nie zagłębisz się w siebie. Najpierw należy znaleźć, dotknąć i zająć się tym, co w Tobie wymaga naprawy. A jeszcze wcześniej potrzeba szczerej akceptacji siebie, z miłością.

Skąd jednak miałem wiedzieć, jak to zrobić, gdy nie miałem pojęcia, jak ruszyć z miejsca i czym zająć się w pierwszej kolejności? Na początku nie wiedziałem nawet, czym właściwie jest to coś, co nie pozwala mi zaznać wewnętrznego spokoju, utrudnia relacje, jakikolwiek rozwój i wreszcie jest powodem głębokiego smutku i poczucia bezsensu.

Nie znalazłem wtedy żadnej książki, która byłaby dla mnie odpowiednim drogowskazem. Wszystko, co było mi potrzebne do rozwoju i przemiany życia po dorastaniu w rodzinie dysfunkcyjnej, musiałem zdobywać samodzielnie, ucząc się, testując, analizując i wciąż szukając kolejnych fragmentów układanki, by móc wreszcie zbudować z nich całość. W sumie, zajęło mi to kilkanaście lat…

Dzisiaj, widząc jak wiele jest takich osób, które jak ja dorastały w toksycznych domach, mając świadomość, jak bardzo cierpią wewnętrznie (wiem, bo sam tego doświadczałem) chciałbym się tym wszystkim z nimi podzielić.

Chcę Ci dać do ręki pewnego rodzaju przewodnik, który poprowadzi Cię z miejsca, w którym dzisiaj jesteś i wewnętrznie cierpisz, do miejsca, w którym chciałbyś się znaleźć, ale nie wiesz, jak to zrobić.

Pokażę Ci drogę do odzyskania wewnętrznego spokoju, akceptacji z miłością, wiary w siebie, szczęścia i prawdziwej radości. Do stanu, w którym Ty sam będziesz świadomie i w zgodzie ze sobą kreował swoje życie, gdzie na Twojej twarzy pojawi się uśmiech, a oczy odzyskają swój blask i będziesz patrzeć z optymizmem w przyszłość.

 

Wiem, że jest mnóstwo osób z syndromem DDA, które odnoszą wielkie sukcesy zawodowe i na zewnątrz wydają się spełnieni, pewni siebie, przebojowi i sprawiają wrażenie, jakby nie było dla nich rzeczy niemożliwych. Prawda jest jednak taka, że bez przepracowania swoich zranień, wewnątrz wciąż są bezbronnymi, płaczącymi dziećmi, które bardzo potrzebują, by je zauważyć, zaopiekować się nimi i pomóc wyjść z tej ciężkiej toksycznej skorupy, w której są uwięzieni od lat.

Chcę Ci dziś powiedzieć, że jeśli podobna sytuacja dotyczy Ciebie, to już nie musisz iść po omacku i nie jesteś z tym sam. Nie musisz, jak ja kiedyś, szukać nieustannie i działać sfrustrowany metodą prób i błędów, co zajmuje mnóstwo czasu (często naprawdę długie lata) i kosztuje bardzo dużo energii.

Mogę Ci pomóc dając sprawdzoną mapę, byś mógł dostać się w miejsce, za którym tęsknisz, i które  od zawsze na Ciebie czeka. Tak, czeka na Ciebie. Ponieważ nikt z nas nie urodził się po to, by całe życie wewnętrznie cierpieć. Przyszliśmy na świat, bo Ktoś Większy chciał, abyśmy się pojawili. Każdy z nas jest unikalną istotą i ma swoją własną, piękną historię do napisania.

Zostań więc autorem jedynej na świecie, niepowtarzalnej historii – Twojej własnej. I zrób wszystko, by była możliwie najpiękniejsza i najszczęśliwsza.

Chcę Ci w tym pomóc. Oto mój przewodnik dla Ciebie. On skróci Twoją drogę o wiele lat i zaoszczędzi Ci mnóstwo energii.

To co, ruszamy w drogę?

 

Wojciech Gębura

 

Zapisz się na listę, jeśli chcesz otrzymywać więcej podobnych materiałów.

 

 

03 Kwi 2017

Od czego zacząć pracę nad sobą?

Doświadczenie dzieciństwa w rodzinie dysfunkcyjnej jest bagażem, który zabiera ze sobą w dorosłość. Dobra wiadomość jest taka, że wszystko można przepracować i pomimo nawet bardzo traumatycznych przeżyć, zbudować sobie dobre i szczęśliwe życie. Na początek kluczem jest zrozumienie dwóch rzeczy:

 

Nawet najczarniejsza przeszłość nie przesądza o Twojej przyszłości.

Zawsze masz jakiś wybór.

 

W tym przypadku możesz świadomie wybrać, czy godzisz się na postrzeganie siebie nadal, jako ofiary np. uzależnionego od alkoholu rodzica? Czy też biorąc pod uwagę, że przetrwałeś tak ciężkie doświadczenia, zobaczysz w sobie kogoś ocalonego, zwycięzcę.

Nie zmienisz tego co się wydarzyło w przeszłości, ale masz pełną władzę, by wziąć 100 % odpowiedzialności za swoje życie dzisiaj, gdy jesteś dorosły i możesz je kształtować tak, jak chcesz. To wybór pomiędzy obwinianiem kogoś i pozostawaniem w obezwładniającej roli ofiary, a przyjęciem do wiadomości, że owszem zostałem skrzywdzony, ale teraz jestem dorosły i to ode mnie zależy, jakie znaczenie nadam tamtym doświadczeniom, oraz jak je wykorzystam.

W pierwszej opcji pozwalasz komuś, kto Cię skrzywdził, w dalszym ciągu panować nad Tobą. Godzisz się, by wciąż miał na Ciebie wpływ. Wybierając drugą postawę – jedyną konstruktywną – odzyskujesz wolność i władzę nad swoim życiem. Od tego momentu, to Ty je tworzysz. Nikt nie może Cię już zatrzymać, ani wyrwać Ci z rąk kierownicy.

To jedyna droga do wolności i zagojenia ran. Nie jest łatwa, ale cel jest też przecież największy z możliwych! Chodzi o całe Twoje życie. Czy chcesz je przeżyć z wewnętrzną radością i poczuć, co to znaczy prawdziwy spokój i szczęście? Czy chcesz i masz odwagę zawalczyć o siebie stawiając czoła własnej przeszłości?

Jeśli na oba pytania odpowiedziałeś TAK, moje najszczersze gratulacje. Jesteś prawdziwie silnym człowiekiem!

 

Podnieś kotwicę

Z początku nie będzie Ci lekko, ponieważ wszyscy żyjemy w jakimś otoczeniu, ludzi, okoliczności, które w pewnym sensie utrzymują nas przywiązanych do naszych doświadczeń i „dbają”, byśmy przypadkiem nie zgubili etykietki. Zwłaszcza, jeśli ludzie Ci znają nasze dotychczasowe błędy, czy szczegóły z naszego dzieciństwa. Jednak i tutaj ponownie, masz wybór. Możesz zakończyć znajomości z osobami, które przeszkadzają Ci się rozwijać i żyć tak, jak chcesz.

Nie musisz pasować idealnie do obrazka, a już na pewno nie musisz żyć według tego, jak inni uważają, że powinieneś.

Nie obawiaj się, że zerwanie negatywnych relacji spowoduje pustkę i samotność w Twoim życiu. Przyroda nie znosi pustki. Jedne drzwi się zamykają, otwierają się kolejne. Na miejsce tamtych osób pojawią się nowe, pozytywne. Te właściwe. Takie, które będą akceptować Twoje decyzje i wspierać Cię w rozwoju. Możesz też zmienić środowisko, na przykład wyjeżdżając do innego miasta, lub zmieniając pracę i tam, wśród nowych ludzi zacząć budować swoje życie i wizerunek na nowo. Już bez ogona z przeszłości. Odcięcie się od negatywnych osób jest absolutnie konieczne, jeśli chcesz odmienić swój los i uporać się z przeszłością.

 

Zadbaj o swoje nastawienie

Postanów sobie, że odtąd przyjmujesz wyłącznie pozytywne nastawienie i będziesz dbał o swoje myśli, unikając wszelkiego czarnowidztwa. To bardzo ważne, ponieważ to, czym napełniasz swój umysł, znajduje odzwierciedlenie w tym, czego na co dzień doświadczasz. Człowiek, pozytywnie nastawiony do ludzi i świata, będzie dostrzegał w każdym doświadczeniu szansę nauczenia się czegoś nowego, okazję do rozwoju, będzie odczuwał radość, spokój, wdzięczność. W ludziach zauważy dobre cechy, interesujące poglądy, nawiąże nowe znajomości i przyjaźnie. Ktoś, kto jest nastawiony negatywnie, będzie wszędzie widział problemy, trudności, przeciwności, zawsze znajdzie powód do narzekań. U innych od razu wyłapie wady i wszystko co złe. To, czym promieniujesz i jaką energię wysyłasz w świat, w tej czy innej formie wraca do Ciebie i przyciąga podobne. Bądź więc tym, który wnosi i zauważa dobro, potrafi się cieszyć, być wdzięcznym, we wszystkim umie dostrzec szanse i garściami chwyta okazje do nauki, do rozwoju. Szybko zauważysz, jak inaczej zacznie wyglądać Twój świat i jacy wspaniali, pozytywni ludzie będą się wokół Ciebie pojawiać. To naprawdę tak działa!

 

Otwórz się naprawdę o sobie

Pracując nad sobą, zdobywając wiedzę i potrzebne narzędzia będziesz zyskiwał coraz większą świadomość na temat tego, kim i jaki naprawdę jesteś. To bardzo ważne, ponieważ jest ściśle związane ze zdolnością do akceptacji siebie, która nie jest możliwa, jeśli ktoś nie zna samego siebie. Drugim ważnym aspektem poszerzania własnej świadomości jest zdobycie wiedzy i umiejętności dostrzegania pewnych charakterystycznych postaw i zachowań, które są wspólne dla osób pochodzących z rodzin dysfunkcyjnych. Jest to potrzebne do prawidłowej oceny własnego postępowania, motywów podejmowanych decyzji i dokonywanych wyborów życiowych, oraz do podjęcia skutecznej pracy nad uporaniem się z problemami z dzieciństwa i własną przemianą.

 

Pamiętaj o nagrodzie

Droga, która jest przed Tobą nie jest łatwa. Trzeba to przyznać i przyjąć, ale nie po to, by popaść w zniechęcenie, lecz by mieć świadomość i zabezpieczyć się przed słabszymi momentami. Wiedząc, że nadejdą, będziesz na nie przygotowany i rozumiejąc, że to normalne, nie poddasz się przy pierwszym zniechęceniu. Uwierz, wszyscy ludzie, którzy odnieśli w życiu jakikolwiek sukces mieli gorsze dni, momenty zwątpienia, chwile, gdy myśleli, że sobie nie poradzą. Najważniejsze, byś pozwolił sobie na odczuwanie słabości, bo jesteśmy ludźmi. I kiedy tak się stanie, po prostu wróć do swojego celu. Przypomnij sobie ponownie, że chodzi o Ciebie, o Twoje nowe spełnione życie, w spokoju, radości, w zgodzie ze sobą i o wartościowe pozytywne relacje z innymi ludźmi. A potem weź głęboki oddech i spokojnie wróć do pracy.

 

Zdecyduj

Początkiem wszystkiego, jest Twoja decyzja:

 

Tak, chcę przejąć kontrolę nad swoim życiem i zbudować je takie, o jakim marzę, bez względu na to, czego doświadczyłem w dzieciństwie.

 

Pamiętaj przy tym, że praca nad sobą, to proces, a nie natychmiastowa całkowita przemiana. Natomiast podjęcie decyzji jest momentem startowym. Prawdziwą wartość decyzji mierzy się działaniem, nie słowami. Jeśli więc rzeczywiście podjąłeś męską decyzję, będzie to po prostu widać po Twoim działaniu. I wtedy zaczną się dziać rzeczy „magiczne”. Zaczniesz zauważać pozornie niewielkie zmiany, które uruchomią wielką przemianę całego Twojego życia. Przemianę w spełnionego, głęboko szczęśliwego człowieka. I tego Ci z całego serca życzę.

 

Jeśli chciałbyś podzielić się z innymi swoimi przemyśleniami na ten temat, zapraszam Cię do napisania kilku słów w komentarzu, lub na profilu DNA Sukcesu na Facebook’u.

Zapisz się także na newsletter, jeśli chcesz otrzymywać więcej materiałów dotyczących tego tematu.

 

30 Mar 2017

7 kroków do przemiany życia po trudnym dzieciństwie

1. Akceptacja i odwaga przyznania się do słabości.

To pierwszy i niezbędny element. Jeśli nie spojrzysz prawdzie w oczy i sam przed sobą nie przyznasz, że jest coś, czym trzeba się zająć, nic z tego nie będzie. Gwarantuję. Ci, którzy skutecznie i z sukcesem przepracowali swoje zranienia, czy też uporali się z jakimkolwiek wewnętrznym problemem, najpierw zdobyli się na odwagę do tego, by przyznać się do własnej słabości i zaakceptować fakt, że nie wszystko jest w porządku. I to nie ma nic wspólnego z byciem słabym. Przeciwnie, zdolność człowieka do przyznania się, że ma z czymś problem i potrzebuje pomocy, jest oznaką siły. Tylko ktoś silny będzie w stanie to powiedzieć. Słaby będzie za wszelką cenę trzymał się wersji, że nie ma żadnego problemu, choćby wszystkie fakty wskazywały, ze jest inaczej. Potrzebny jest więc ten pierwszy, podstawowy krok. Zauważenie i akceptacja. Dopiero od tego momentu zaczyna się rozwój.

 

2. Jasny cel, czyli czego chcesz?

Statek, który nie ma zdefiniowanego miejsca przeznaczenia, nigdy nie dopłynie do celu. Tak samo Ty, jeśli nie wiesz, czego naprawdę chcesz, nie spodziewaj się przełomu. Potrzebujesz jasno określonego celu i pewnego rodzaju mapy drogowej, która Cię do niego doprowadzi. Przy czym nie może to być tylko mgliste pojęcie w stylu „chcę normalnego życia”, bo co to znaczy normalne życie? Dla każdego będzie to co innego. Poświęć więc na to czas i przemyśl, jaki cel chcesz sobie postawisz. Jak chcesz się czuć i jak dokładnie ma wyglądać Twoje życie, byś kiedyś mógł sobie powiedzieć: „zrobiłem to, osiągnąłem sukces”.

I dalej, co zamierzasz robić, by iść we właściwym kierunku, a także z czego w związku z tym zrezygnujesz? Precyzyjna i klarowna wizja, zapisany na papierze cel. To kluczowe, żebyś mógł dokonać prawdziwej zmiany w swoim życiu. Pobożne życzenia zostaw dla tych, którzy tylko mówią, że chcą czegoś więcej i na tym się kończy ich droga. Ty bądź tym, który działa, a nie wyłącznie o tym opowiada. Chcesz mieć wspaniałe, szczęśliwe życie? Wspaniale. Najpierw jednak usiądź i precyzyjnie je określ.

 

3. Zrozumienie i silne wewnętrzne „Dlaczego”.

Jeśli wiesz już dokładnie jak ma wyglądać Twoje życie, bardzo ważne jest, abyś wiedział także dlaczego tego chcesz. Zapisz na papierze, używając precyzyjnych sformułowań, jakie są Twoje osobiste powody, by je odmienić. Co konkretnie chcesz osiągnąć, w danym obszarze swojego życia. Istotne jest, by były to naprawdę ważne argumenty po to, by stanowiły dla Ciebie wystarczająco mocną motywację. Świadomość i jasne ich określenie, będą dla Ciebie nie tylko motywacją, ale także zabezpieczą Cię przed pokusami, by zrezygnować, gdy nadejdą trudniejsze chwile. Wtedy zawsze będziesz mógł wrócić do swojego celu i przypomnieć sobie na nowo, dlaczego podjąłeś wysiłek pracy nad sobą. Ktoś, kto nie ma wystarczająco mocnych powodów do zrobienia czegoś, prędzej czy później podda się i nie osiągnie celu. Jeśli chcesz prawdziwej zmiany, musisz dokładnie wiedzieć DLACZEGO jej chcesz.

 

4. Prawdziwa decyzja, a nie postanowienia noworoczne.

Nie dlatego, by postanowienia noworoczne były złe. Nie w tym rzecz. Chodzi bardziej o to, w jaki sposób często się kończą. Jeśli chodzisz na siłownię, to zapewne miałeś okazję zaobserwować, że na początku roku często przybywa sporo nowych osób, które z zapałem biorą się za ćwiczenia. Na sali robi się tłoczno, aż do mniej więcej… połowy lutego. Potem ludzie zaczynają się wykruszać i stopniowo sytuacja wraca do „normy”. Z początkowego tłoku, stałymi bywalcami siłowni zostaje może kilka osób, reszta rezygnuje. Jeśli więc chcesz osiągnąć swój cel, nie możesz traktować swojego wyzwania, jako postanowienia noworocznego, w stylu „jeśli w tym tygodniu sobie odpuszczę, to nic się nie stanie”. Nieprawda, stanie się, bo to kształtuje Twój charakter i ostatecznie przesądzi o tym, czy Ci się uda, czy nie. Pokaż, że jesteś naprawdę zdecydowany. Miarą prawdziwej decyzji jest działanie.

 

5. Cierpliwość i determinacja, bez względu na koszty i potrzebny czas.

Ci, którzy osiągają swoje cele, jakiekolwiek by one nie były, mają w sobie nastawienie i pewność, że wytrzymają wszystko, co będzie konieczne, by zrealizować postawione zadanie. Wiedzą, że aby dostać się na szczyt, należy iść pod górę. Rozumieją także, że po drodze będą pojawiać się różne przeszkody i niebezpieczeństwa, ale nie jest to coś, co powoduje w nich niepokój, czy powątpiewanie. Mając tę świadomość po prostu akceptują sytuację i przygotowują się mentalnie, a także w każdy inny sposób do tego, by pokonać wszelkie przeciwności. I nie zniechęcają się, że wyzwanie rozłożone jest w czasie. Nie oczekują efektu natychmiast, ponieważ rozumieją, że wielkie rzeczy nigdy nie rodzą się z dnia na dzień. Przyjmują za to odpowiednie nastawienie, które z jednej strony zapewnia im wewnętrzny spokój, a z drugiej cierpliwa i wytrwała praca sprawia, że osiągnięcie celu staje się wyłącznie kwestią czasu. Po prostu działają dotąd, aż się uda. Określiłbym to, jako postawę „chcę i będę to miał”. Praca nad sobą, to  proces, a nie jednorazowa i natychmiastowa przemiana.

 

6. Wiara w siebie i własny sukces.

Kolejnym składnikiem, bez którego nie sposób osiągnąć czegokolwiek, jest wiara. Nie ma znaczenia, czy chodzi o wyzwania sportowe, zawodowe, czy po prostu życiowe. Wszyscy ludzie sukcesu mają tę cechę. Wierzą w siebie i są przekonani o tym, że im się uda. A każdy kolejny sukces jeszcze bardziej wzmacnia ich wiarę i pewność siebie. Mało tego, oni świadomie je budują i dbają także o to, by otaczać się pozytywnymi ludźmi. W przeciwieństwie do osób pełnych wątpliwości, obaw i otaczających się podobnymi sobie niedowiarkami. Jeśli jednak chcesz być orłem nie możesz latać z wróblami. Żaden sukces nie jest przypadkiem i nie przychodzi łatwo. Ale jednocześnie to właśnie sprawia, że jest tak cenny. Ci, którzy są skuteczni w jakimkolwiek obszarze mają silną wiarę w siebie i przekonanie, że osiągną cel. Nieuchronnie w końcu dostają swoją nagrodę.

 

7. Przekonanie, że zasługuję na szczęśliwe życie i każde dobro.

Z wiary w siebie ludzi sukcesu wynika wewnętrzne przekonanie, że zasługują na wszelkie dobro i to, by być szczęśliwym już dzisiaj. Ktoś, kto ma wewnętrzną barierę w postaci samoograniczającego myślenia na własny temat, nie będzie miał odwagi, ani siły do tego, by wyznaczać sobie wielkie cele, a tym bardziej je realizować. Dlatego zanim będzie w stanie realnie coś zrobić, musi najpierw uporać się ze swoimi przekonaniami i dostosować je w taki sposób, by były pozytywne i wspierające.

Najpierw należy więc zadbać o porządek we własnych myślach i spójność wewnętrzną, a wtedy wszelkie bogactwo zacznie pojawiać się w zasięgu. Szczęśliwe życie nie jest zarezerwowane tylko dla wybranych. To ludzie sami ograniczają sobie do niego prawo. Ci, którzy po nie sięgają, mają w sobie właściwe nastawienie i przekonania, które ułatwiają im bycie po piękniejszej, spełnionej stronie życia. Czują, że na to zasługują i wiedzą, że są na swoim miejscu.

 

Czy zatem wszystko to oznacza, że ktoś, kto dorastał w rodzinie dysfunkcyjnej i nie posiada w sobie takich cech i postaw, jest na straconej pozycji? Absolutnie nie. Prawda jest taka, że wszystkiego można się nauczyć. Możesz mieć naprawdę szczęśliwe i satysfakcjonujące życie. Dobrze czuć się ze sobą i uwolnić się od wszystkiego, co Cię przytłacza i ogranicza. Potrzebujesz jednak wiedzieć, jak to zrobić, czym się kierować.

 

Powyższe 7 punktów, to oczywiście nie wszystko czego potrzeba, by odmienić swoje życie. Chcę się z Tobą podzielić moją drogą i pokazać sprawdzone rozwiązania, które naprawdę działają. Skoro ja mogłem uporać się z trudnymi doświadczeniami i stworzyć sobie szczęśliwe, spełnione życie pomimo dorastania w rodzinie dysfunkcyjnej, to znaczy, że Ty też możesz. Oto moja książka, dzięki której dowiesz się, jak mi się to udało. Zapraszam serdecznie i trzymam kciuki! KLIKNIJ TUTAJ…

 

31 Paź 2016

Jak pomagać, by nie robić krzywdy

W tytule tylko pozornie jest sprzeczność. Wiele razy pomagamy komuś kierując się dobrą intencją, ale nie zastanawiamy się, czy sposób i środki są rzeczywiście odpowiednie, oraz jaki będzie skutek naszego działania.

 

Jaki jest cel pomagania?

Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? To nie jest głupie pytanie. Pomyśl, dlaczego komuś pomagasz. Jaki rezultat chcesz osiągnąć, by stwierdzić, że to była właściwa i skuteczna pomoc. Czy pomoc ma być stałym działaniem, polegającym na wspieraniu kogoś w kłopocie, jednocześnie przez to utrzymując go w dołku, bez impulsów i narzędzi umożliwiających mu wyjście na prostą?

Czy dając pieniądze żebrakowi, który co niedziela stoi pod kościołem rozwiązujesz jego problem? Nie, bo nie da się zapełnić pieniędzmi dziurawego worka, dosypując wciąż więcej i więcej. Najpierw trzeba załatać dziurę. Podobnie jest z człowiekiem. Nie rozwiążesz jego permanentnych problemów z pieniędzmi, za pomocą pieniędzy, bo przyczyna leży gdzie indziej. W głowie, w mentalności, przekonaniach, nawykach, sposobie działania, rodzaju i jakości podejmowanych decyzji.

Dobrym sposobem weryfikacji prawdziwych intencji osoby proszącej na ulicy o pieniądze, jest zaproponowanie jej pracy. Zrobiłem to nie raz i reakcje były za każdym razem podobne. Te osoby natychmiast się wycofują, stają się zmieszane i zaczynają szybko wymyślać historię, dlaczego ich zdaniem są niezdolne do jakiejkolwiek pracy. To szybko pozbawia złudzeń.

Celem prawdziwej pomocy jest uzdolnienie człowieka do właściwego, samodzielnego funkcjonowania i trwałego wyjścia z dołka, w którym się znalazł.

Oczywiście nie mówię tutaj o ludziach ciężko chorych, dla których pomoc siłą rzeczy musi ograniczyć się wyłącznie do łagodzenia cierpienia, w sytuacji, gdy nie mają możliwości odzyskania zdrowia.

 

Jak działa pomoc socjalna

Czy trafia tylko do właściwych osób? Niestety nie. Chyba każdy z nas ma w swoim otoczeniu kogoś, kto z niej korzysta, a nie powinien. W pewnym sensie, państwo więc rozdaje nasze wspólne pieniądze ludziom oczekującym takiej pomocy (naturalnie nie mam tu na myśli osób naprawdę niezdolnych do pracy, chorych, niepełnosprawnych), przez co generuje rzesze, które po mistrzowsku potrafią dostosować się do ustalonych kryteriów, by zgarnąć maksymalną kwotę wsparcia. Uczą się w ten sposób, że nie muszą pracować, bo mogą liczyć na „darmową” pomoc państwa.

Efekt? Ludzie, którzy są w stanie i mogliby pracować budując własny dobrobyt, a przy okazji charakter, za pośrednictwem państwa stają się utrzymankami innych osób, które pracują, płacą podatki i dają coś z siebie społeczeństwu. Przy czym, im więcej przybywa takich „potrzebujących”, tym więcej pieniędzy pompuje się w system, by im „pomóc”, co generuje jeszcze większe wydatki. Błędne koło.

Tutaj dochodzi jeszcze jedna kwestia. Do takiej sytuacji przykładają rękę te osoby, które są łase na obietnice socjalne polityków i z tego powodu na nich głosują. Jednocześnie obie strony nawzajem się oszukują. Politycy mówiąc, że zrobią coś dobrego dla obywateli (zamiast tego zadłużając państwo na potęgę, co będą musiały spłacać jeszcze nasze dzieci), a ludzie twierdząc, że naprawdę są potrzebujący i bez pomocy państwa sobie nie poradzą. Skutek jest taki, że dług rośnie, a społeczeństwo się psuje. Pytanie: czy to jest właściwa i skuteczna pomoc? Komu, w czym tak naprawdę pomaga i czy rozwiązuje prawdziwy problem?

 

Co z pomocą międzyludzką

Wszyscy miewamy okresy życiowych turbulencji i czasem lądujemy w sytuacji nie do pozazdroszczenia. To jest naturalne. Dopóki żyjemy, będziemy doświadczać rzeczy dobrych i złych. Warto to przy okazji podkreślić, bo niektórzy chcieliby przejść całe życie suchą stopą i nie brudząc sobie rąk, ale tak się nie da. I może całe szczęście, bo trudne doświadczenia często uczą najwięcej. Dobrze, więc co w sytuacji, gdy ktoś znalazł się w dołku, z którego nie potrafi się wydostać?

Każdy czasami potrzebuje wsparcia, pomocy, pokazania jak sobie z danym problemem poradzić. Nie jesteśmy cyborgami, tylko ludźmi i wszystkim nam zdarzają się momenty kryzysowe. Warto wtedy mieć kogoś, na kogo można liczyć i samemu też być taką osobą dla innych. Trzeba jednak zrobić pewne rozróżnienie. Inaczej bowiem należy traktować ludzi, którzy po otrzymaniu wsparcia, podejmują wysiłek i pracę nad poprawą swojej sytuacji, a tymi, którzy tylko wysłuchają, po to, by za tydzień przyjść z powrotem opowiedzieć tę samą historię, w międzyczasie nie robiąc nic… Można zaoferować człowiekowi darmowy przejazd autobusem, ale on pozostanie na przystanku, jeśli nie podniesie się z miejsca i nie zrobi kilku kroków, by do tego autobusu wsiąść.

Uważam, że podobnie jak w przypadku pomocy materialnej, nie warto i nie należy pomagać osobom, które mówią, że coś im przeszkadza, ale nie chcą podjąć żadnego działania, by tę sytuację naprawić. Narzekają, lecz nie wykonują najmniejszego wysiłku. Jeśli jest mi z czymś źle, to szukam sposobu, jak sobie pomóc i robię to, a nie opowiadam w kółko, jaki to jestem biedny. Surowe? Nie. Skuteczne.

Jeśli akurat teraz stoi przed Tobą jakieś życiowe wyzwanie, zrób test. Usiądź i codziennie przez tydzień poużalaj się nad swoim losem. Mów i narzekaj tak dużo, jak chcesz. Obserwuj przy tym swoje uczucia, sposób myślenia i energię życiową. Na koniec zapisz, co w tym czasie zmieniło się w Twoim życiu (założę się, że lista nie będzie długa). Następnie, w kolejnym tygodniu, codziennie zrób coś w kierunku zmiany swojej sytuacji. Zaplanuj i działaj, każdego dnia. Nawet jeśli popełnisz błąd, będziesz przynajmniej wiedział, co się nie sprawdza i czego więcej nie robić. Tym razem również obserwuj swoje zachowanie, uczucia, poziom i rodzaj energii, jaką w sobie czujesz. W którym przypadku widzisz rezultaty i masz poczucie bycia sprawczym, a w którym czujesz się ofiarą okoliczności?

 

Dlaczego konsekwencje są nam potrzebne

Znam przypadek osoby, która nie potrafi powstrzymać się od podejmowania głupich decyzji, na przykład: jeśli picie alkoholu, to tylko na umór. Z kolei innym razem, jest to korzystanie z tak zwanych miękkich narkotyków, po których robi jeszcze głupsze rzeczy, typu kradzieże w sklepach. Przez długi czas, za każdym razem był wyciągany przez rodzinę i kolegów z tarapatów, w które sam się wpakował. Dorosły mężczyzna nauczył się grać rolę skruszonego biednego chłopca, czym kupował sobie kolejne szanse. Następnie, po okresie krótkiej przerwy robił dokładnie to samo, za każdym razem jednak przekonując, że tym razem to zupełnie inna sytuacja i pchnęły go do tego wyjątkowo skomplikowane okoliczności. I znów niezawodnie mógł liczyć na asekurację i ratunek ze strony tych osób, które bardzo długo wierzyły, że robią dobrze.

Jaki jest efekt takiej „pomocy”?

Czy Twoim zdaniem, fakt, że ten człowiek nigdy nie doświadczył na własnej skórze konsekwencji swego działania np. kradzieży, będzie czynnikiem, który powstrzyma go przed podobnymi zachowaniami w przyszłości? Absolutnie nie. Taka sytuacja jeszcze bardziej rozzuchwala i luzuje hamulce, zachęcając do coraz śmielszych poczynań, bo przecież i tak „znów mi się uda”.

Jedyną rzeczą, która mogłaby radykalnie zmienić jego sposób myślenia, jest pozwolenie mu doświadczyć wszystkich konsekwencji własnych decyzji. Skoro upijasz się do nieprzytomności, nieuchronnie będziesz miał kaca. Jeśli kradniesz, bądź pewien, że trafisz do więzienia. Tylko taka rzeczywistość może coś zmienić w człowieku przesiąkniętym szkodliwym schematem, który przyzwyczaił do tego, że nieważne co zrobi, i tak za każdym ktoś wyciągnie go z tarapatów.

 

Chronienie kogoś przed konsekwencjami jego własnych decyzji, jest robieniem mu krzywdy.

 

Niewłaściwa pomoc demoralizuje

Podsumowując, można i warto pomóc człowiekowi, gdy widać, że faktycznie sam także robi coś w kierunku zmiany swojej sytuacji i stara się o trwałą poprawę. Ale jeśli za każdym razem będziesz spieszył z pomocą komuś, kto wciąż podejmuje nieodpowiedzialne, głupie decyzje, to nie tylko w ten sposób mu nie pomagasz, ale wręcz go demoralizujesz. Bo nie dajesz mu szansy nauczenia się czegoś, oraz możliwości poczucia impulsu do zmiany niewłaściwego zachowania.

Jeśli robię źle wiedząc o tym, ale mimo to nadal to robię, bo wiem, że i tak przyjdziesz mi z pomocą, więc uniknę konsekwencji, to znaczy, że po prostu Cię wykorzystuję. Beztrosko wciąż na nowo stawiam na krawędzi różne obszary swojego życia i stale angażuję Cię w kolejne „akcje ratunkowe”, często narażając także na różnego rodzaju koszty.

Czy ktoś, kto może ale nie chce pracować, ma prawo domagać się, by go utrzymywać? Uważam, że nie. Tak samo człowiek, który wciąż robi źle, pomimo, że wie o tym, nie ma prawa wymagać, by ktoś inny wstawiał się za nim i pomagał mu unikać konsekwencji jego własnych złych decyzji.

 

A jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, wpisz swój adres email poniżej i zapisz się na listę.

 

21 Wrz 2016

Dlaczego mówienie o sobie „Jestem DDA” jest błędem

Wcale nie chodzi tutaj o wypieranie, czy zaklinanie rzeczywistości, tylko o to, że mówiąc o sobie w ten sposób, wysyłasz swojej podświadomości wiadomość – jestem wadliwy. Przyklejasz sobie etykietkę. A skoro jesteś z gruntu „niepełnowartościowy”, to znaczy, że nie można z tym nic zrobić, prawda? Nieprawda.

 

Syndrom DDA, to nie jest nieuleczalna choroba, z którą musisz męczyć się do końca życia. Przeciwnie, możesz się z nim uporać, ponieważ jest to efekt określonych doświadczeń, a nie trwała i nieusuwalna cecha danej osoby.

 

Można dokonać diametralnej zmiany dzięki wytrwałej pracy nad sobą, właściwej wiedzy, poszerzaniu świadomości i czasami oczywiście terapii. Tylko czasami? Tak, terapia nie zawsze jest konieczna i rożne też mogą być jej rodzaje. Nie każdy jej wymaga, bo nie każdy doświadczył tych samych dysfunkcjonalnych zachowań i zranień w jednakowym stopniu, czy też miał te same wzorce. Ponadto nie wszyscy mają identyczny poziom odporności psychicznej. Dlatego mimo, że pewne wyrządzone szkody są wspólne dla dorastających w rodzinach dysfunkcyjnych, to stopień w jakim dotknęły one poszczególne osoby, jest zawsze inny. Nie ma dwóch identycznie doświadczonych ludzi, w sensie jednakowego odczuwania i skutków, nawet wśród rodzeństwa, które wyrosło w tym samym domu. Wszyscy czujemy podobnie, ale jednocześnie każdy odczuwa i reaguje inaczej.

 

Dlaczego o tym piszę, czy nie jest to tylko wywód bez znaczenia na temat szczegółu, jakim jest określenie „jestem DDA”, czy też „jestem DDD”? Nie, nie jest. Z prostej przyczyny (chociaż większość ludzi wydaje się nie zdawać sobie z tego sprawy). Chodzi o to, że nasza podświadomość nie zna się na żartach. Wystarczy, że powtórzysz z przekonaniem, nawet tylko kilka razy jakieś słowa o sobie, a Twoja podświadomość zacznie je traktować, jako prawdę. W tym przypadku negatywnie zaprogramujesz siebie. I to nie jest błahostka, ponieważ zaczniesz wierzyć, że rzeczywiście tak jest. A jeśli uwierzysz, że jesteś, w jakimś sensie niepełnowartościowy, ułomny, to będziesz doświadczał skutków takiego postrzegania we wszystkich obszarach swojego życia. Twoje przekonania znajdą odzwierciedlenie w sposobie myślenia, pewności siebie (a raczej jej braku), w rodzaju i jakości wyznaczanych sobie celów, podejmowanych decyzji, wyzwań, w relacjach damsko – męskich, w poziomie skuteczności w pracy. Wpadniesz w pętlę, z której nie wyjdziesz, dopóki nie zobaczysz siebie i swoich doświadczeń z przeszłości, w zupełnie innym świetle. Dopóki nie zyskasz świadomości, nie będziesz w stanie nic z tym zrobić. Ponieważ problem będzie cały czas ukryty w Tobie, niezauważalnie działając w tle. A w psychologii nienazwane, nie istnieje.

 

Co więcej, osoby, które wzięły sobie do serca, że „są DDA”, to czasami Ci, którzy całymi latami chodzą na terapię, mimo, że już dawno mogliby zacząć funkcjonować bez takiej pomocy. Jednak, tak bardzo przyzwyczaiły się do tego, że „potrzebują wsparcia”, że już nie umieją inaczej. A czy to na pewno jest celem terapii? Wciągnąć człowieka w machinę, z której nigdy się już nie wydostanie? Oczywiście, że nie.

 

Mówienie o sobie „Jestem DDA” jest szkodliwe i stanowi pułapkę mentalną. To realna przeszkoda w rozwoju, a nie tylko nic nie znaczące określenie.

 

Tak zwany syndrom DDA, czy DDD jest stanem, w który wchodzi się na skutek doświadczenia dorastania w rodzinie, gdzie jakieś obszary i relacje były nieprawidłowe. Gdzie były uzależnienia, przemoc, porzucenie i inne negatywne przeżycia. Ale to wcale nie oznacza, że doświadczając ich, automatycznie stajesz się ułomny, w jakiś trwały sposób i jesteś całkowicie bezradny. Raz na całe życie złamany, oznaczony etykietką i pogrzebany. Absolutnie nie musi tak być! Możesz odzyskać siebie i odbudować to, co dysfunkcyjne środowisko w Tobie zepsuło, co Ci odebrano. To nie Ty jesteś niepełnowartościowy, czy zły. To Ciebie zraniono. I nie ma w tym Twojej winy. Nikt nie rodzi się skazany na porażkę, ani bezwartościowy. Nikt z nas także nie wybrał sobie rodziców, ani domu, w którym przyszedł na świat i dorastał. Urodziłeś się, jako biała, czysta kartka i dopiero później ukazała się na niej treść. Pojawiłeś się, jako ważna i unikalna istota, której niczego nie brakuje. W dniu kiedy uwierzysz, że byłeś i jesteś pełnowartościowym człowiekiem, który zasługuje na każde dobro, na to, by być szczęśliwym, kochać i być kochanym, zacznie się Twoja przemiana.

 

Jednak, by nie sabotować własnego rozwoju, już dzisiaj podejmij decyzję, aby mówiąc o sobie, nie używać określenia „jestem DDA”. Nie potrzebujesz stygmatyzacji, łatki, nie musisz być „jakiś”.

 

Potrzebujesz pozytywnych wspierających Cię słów, przekonań, wiary i cierpliwej pracy nad własnym rozwojem.

 

Szczęśliwe życie nie jest zarezerwowane wyłącznie dla osób pochodzących, z tak zwanych dobrych rodzin. Ty także na nie zasługujesz i ono czeka, aż je odnajdziesz. Dlatego bez zwlekania wyjdź mu naprzeciw, każdego dnia pracując nad tym, by podsycać motywację, dodawać sobie otuchy, dostarczać umysłowi wartościowych treści i otaczać się pozytywnymi ludźmi. A posługiwanie się etykietkami pozostaw tym, którzy koniecznie muszą każdego zaszufladkować, bo inaczej puzzle nie pasują im do obrazka.

 

Pamiętaj, że doświadczenia z przeszłości nie definiują Cię, jako człowieka, ani nie determinują tego, kim możesz się stać. Jedynym prawdziwym znaczeniem, jakie mają jest to, które Ty sam im nadasz.  Nazywaj więc świadomie to, co Ciebie dotyczy i nie rób sobie osłabiających „mentalnych tatuaży”, w postaci negatywnych określeń. Sama zmiana słownictwa, którego na co dzień używasz do opisywania swoich doświadczeń i tego kim jesteś, spowoduje w Tobie znaczącą przemianę w odczuwaniu i sposobie patrzenia na wiele rzeczy. Ten pozornie mały krok, pociąga za sobą prawdziwe zmiany we wnętrzu człowieka. Wykorzystaj tę świadomość i używaj języka, jako narzędzia, które Cię wspiera i podbudowuje, a nie osłabia.

 

Chętnie posłucham, co o tym myślisz? Podziel się ze mną swoimi uwagami w komentarzach.

 

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, zapisz się na listę wpisując email poniżej i udostępnij post swoim znajomym. Polub także stronę DNA Sukcesu na Facebook’u. Zapraszam serdecznie!