Tag: Inspiracje

31 Paź 2016

Jak pomagać, by nie robić krzywdy

W tytule tylko pozornie jest sprzeczność. Wiele razy pomagamy komuś kierując się dobrą intencją, ale nie zastanawiamy się, czy sposób i środki są rzeczywiście odpowiednie, oraz jaki będzie skutek naszego działania.

 

Jaki jest cel pomagania?

Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? To nie jest głupie pytanie. Pomyśl, dlaczego komuś pomagasz. Jaki rezultat chcesz osiągnąć, by stwierdzić, że to była właściwa i skuteczna pomoc. Czy pomoc ma być stałym działaniem, polegającym na wspieraniu kogoś w kłopocie, jednocześnie przez to utrzymując go w dołku, bez impulsów i narzędzi umożliwiających mu wyjście na prostą?

Czy dając pieniądze żebrakowi, który co niedziela stoi pod kościołem rozwiązujesz jego problem? Nie, bo nie da się zapełnić pieniędzmi dziurawego worka, dosypując wciąż więcej i więcej. Najpierw trzeba załatać dziurę. Podobnie jest z człowiekiem. Nie rozwiążesz jego permanentnych problemów z pieniędzmi, za pomocą pieniędzy, bo przyczyna leży gdzie indziej. W głowie, w mentalności, przekonaniach, nawykach, sposobie działania, rodzaju i jakości podejmowanych decyzji.

Dobrym sposobem weryfikacji prawdziwych intencji osoby proszącej na ulicy o pieniądze, jest zaproponowanie jej pracy. Zrobiłem to nie raz i reakcje były za każdym razem podobne. Te osoby natychmiast się wycofują, stają się zmieszane i zaczynają szybko wymyślać historię, dlaczego ich zdaniem są niezdolne do jakiejkolwiek pracy. To szybko pozbawia złudzeń.

Celem prawdziwej pomocy jest uzdolnienie człowieka do właściwego, samodzielnego funkcjonowania i trwałego wyjścia z dołka, w którym się znalazł.

Oczywiście nie mówię tutaj o ludziach ciężko chorych, dla których pomoc siłą rzeczy musi ograniczyć się wyłącznie do łagodzenia cierpienia, w sytuacji, gdy nie mają możliwości odzyskania zdrowia.

 

Jak działa pomoc socjalna

Czy trafia tylko do właściwych osób? Niestety nie. Chyba każdy z nas ma w swoim otoczeniu kogoś, kto z niej korzysta, a nie powinien. W pewnym sensie, państwo więc rozdaje nasze wspólne pieniądze ludziom oczekującym takiej pomocy (naturalnie nie mam tu na myśli osób naprawdę niezdolnych do pracy, chorych, niepełnosprawnych), przez co generuje rzesze, które po mistrzowsku potrafią dostosować się do ustalonych kryteriów, by zgarnąć maksymalną kwotę wsparcia. Uczą się w ten sposób, że nie muszą pracować, bo mogą liczyć na „darmową” pomoc państwa.

Efekt? Ludzie, którzy są w stanie i mogliby pracować budując własny dobrobyt, a przy okazji charakter, za pośrednictwem państwa stają się utrzymankami innych osób, które pracują, płacą podatki i dają coś z siebie społeczeństwu. Przy czym, im więcej przybywa takich „potrzebujących”, tym więcej pieniędzy pompuje się w system, by im „pomóc”, co generuje jeszcze większe wydatki. Błędne koło.

Tutaj dochodzi jeszcze jedna kwestia. Do takiej sytuacji przykładają rękę te osoby, które są łase na obietnice socjalne polityków i z tego powodu na nich głosują. Jednocześnie obie strony nawzajem się oszukują. Politycy mówiąc, że zrobią coś dobrego dla obywateli (zamiast tego zadłużając państwo na potęgę, co będą musiały spłacać jeszcze nasze dzieci), a ludzie twierdząc, że naprawdę są potrzebujący i bez pomocy państwa sobie nie poradzą. Skutek jest taki, że dług rośnie, a społeczeństwo się psuje. Pytanie: czy to jest właściwa i skuteczna pomoc? Komu, w czym tak naprawdę pomaga i czy rozwiązuje prawdziwy problem?

 

Co z pomocą międzyludzką

Wszyscy miewamy okresy życiowych turbulencji i czasem lądujemy w sytuacji nie do pozazdroszczenia. To jest naturalne. Dopóki żyjemy, będziemy doświadczać rzeczy dobrych i złych. Warto to przy okazji podkreślić, bo niektórzy chcieliby przejść całe życie suchą stopą i nie brudząc sobie rąk, ale tak się nie da. I może całe szczęście, bo trudne doświadczenia często uczą najwięcej. Dobrze, więc co w sytuacji, gdy ktoś znalazł się w dołku, z którego nie potrafi się wydostać?

Każdy czasami potrzebuje wsparcia, pomocy, pokazania jak sobie z danym problemem poradzić. Nie jesteśmy cyborgami, tylko ludźmi i wszystkim nam zdarzają się momenty kryzysowe. Warto wtedy mieć kogoś, na kogo można liczyć i samemu też być taką osobą dla innych. Trzeba jednak zrobić pewne rozróżnienie. Inaczej bowiem należy traktować ludzi, którzy po otrzymaniu wsparcia, podejmują wysiłek i pracę nad poprawą swojej sytuacji, a tymi, którzy tylko wysłuchają, po to, by za tydzień przyjść z powrotem opowiedzieć tę samą historię, w międzyczasie nie robiąc nic… Można zaoferować człowiekowi darmowy przejazd autobusem, ale on pozostanie na przystanku, jeśli nie podniesie się z miejsca i nie zrobi kilku kroków, by do tego autobusu wsiąść.

Uważam, że podobnie jak w przypadku pomocy materialnej, nie warto i nie należy pomagać osobom, które mówią, że coś im przeszkadza, ale nie chcą podjąć żadnego działania, by tę sytuację naprawić. Narzekają, lecz nie wykonują najmniejszego wysiłku. Jeśli jest mi z czymś źle, to szukam sposobu, jak sobie pomóc i robię to, a nie opowiadam w kółko, jaki to jestem biedny. Surowe? Nie. Skuteczne.

Jeśli akurat teraz stoi przed Tobą jakieś życiowe wyzwanie, zrób test. Usiądź i codziennie przez tydzień poużalaj się nad swoim losem. Mów i narzekaj tak dużo, jak chcesz. Obserwuj przy tym swoje uczucia, sposób myślenia i energię życiową. Na koniec zapisz, co w tym czasie zmieniło się w Twoim życiu (założę się, że lista nie będzie długa). Następnie, w kolejnym tygodniu, codziennie zrób coś w kierunku zmiany swojej sytuacji. Zaplanuj i działaj, każdego dnia. Nawet jeśli popełnisz błąd, będziesz przynajmniej wiedział, co się nie sprawdza i czego więcej nie robić. Tym razem również obserwuj swoje zachowanie, uczucia, poziom i rodzaj energii, jaką w sobie czujesz. W którym przypadku widzisz rezultaty i masz poczucie bycia sprawczym, a w którym czujesz się ofiarą okoliczności?

 

Dlaczego konsekwencje są nam potrzebne

Znam przypadek osoby, która nie potrafi powstrzymać się od podejmowania głupich decyzji, na przykład: jeśli picie alkoholu, to tylko na umór. Z kolei innym razem, jest to korzystanie z tak zwanych miękkich narkotyków, po których robi jeszcze głupsze rzeczy, typu kradzieże w sklepach. Przez długi czas, za każdym razem był wyciągany przez rodzinę i kolegów z tarapatów, w które sam się wpakował. Dorosły mężczyzna nauczył się grać rolę skruszonego biednego chłopca, czym kupował sobie kolejne szanse. Następnie, po okresie krótkiej przerwy robił dokładnie to samo, za każdym razem jednak przekonując, że tym razem to zupełnie inna sytuacja i pchnęły go do tego wyjątkowo skomplikowane okoliczności. I znów niezawodnie mógł liczyć na asekurację i ratunek ze strony tych osób, które bardzo długo wierzyły, że robią dobrze.

Jaki jest efekt takiej „pomocy”?

Czy Twoim zdaniem, fakt, że ten człowiek nigdy nie doświadczył na własnej skórze konsekwencji swego działania np. kradzieży, będzie czynnikiem, który powstrzyma go przed podobnymi zachowaniami w przyszłości? Absolutnie nie. Taka sytuacja jeszcze bardziej rozzuchwala i luzuje hamulce, zachęcając do coraz śmielszych poczynań, bo przecież i tak „znów mi się uda”.

Jedyną rzeczą, która mogłaby radykalnie zmienić jego sposób myślenia, jest pozwolenie mu doświadczyć wszystkich konsekwencji własnych decyzji. Skoro upijasz się do nieprzytomności, nieuchronnie będziesz miał kaca. Jeśli kradniesz, bądź pewien, że trafisz do więzienia. Tylko taka rzeczywistość może coś zmienić w człowieku przesiąkniętym szkodliwym schematem, który przyzwyczaił do tego, że nieważne co zrobi, i tak za każdym ktoś wyciągnie go z tarapatów.

 

Chronienie kogoś przed konsekwencjami jego własnych decyzji, jest robieniem mu krzywdy.

 

Niewłaściwa pomoc demoralizuje

Podsumowując, można i warto pomóc człowiekowi, gdy widać, że faktycznie sam także robi coś w kierunku zmiany swojej sytuacji i stara się o trwałą poprawę. Ale jeśli za każdym razem będziesz spieszył z pomocą komuś, kto wciąż podejmuje nieodpowiedzialne, głupie decyzje, to nie tylko w ten sposób mu nie pomagasz, ale wręcz go demoralizujesz. Bo nie dajesz mu szansy nauczenia się czegoś, oraz możliwości poczucia impulsu do zmiany niewłaściwego zachowania.

Jeśli robię źle wiedząc o tym, ale mimo to nadal to robię, bo wiem, że i tak przyjdziesz mi z pomocą, więc uniknę konsekwencji, to znaczy, że po prostu Cię wykorzystuję. Beztrosko wciąż na nowo stawiam na krawędzi różne obszary swojego życia i stale angażuję Cię w kolejne „akcje ratunkowe”, często narażając także na różnego rodzaju koszty.

Czy ktoś, kto może ale nie chce pracować, ma prawo domagać się, by go utrzymywać? Uważam, że nie. Tak samo człowiek, który wciąż robi źle, pomimo, że wie o tym, nie ma prawa wymagać, by ktoś inny wstawiał się za nim i pomagał mu unikać konsekwencji jego własnych złych decyzji.

 

A jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, wpisz swój adres email poniżej i zapisz się na listę.

 

02 Paź 2016

21 kroków do wewnętrznej harmonii i szczęśliwego życia

1. Zaakceptuj siebie i swoją przeszłość.

Możesz się rozwijać jedynie wtedy, gdy wiesz kim jesteś, jakie są Twoje korzenie i pogodzisz się z tym, czego doświadczyłeś. Co nie znaczy, że masz usiąść i użalać się. Przeciwnie, pracuj nad sobą i rozwijaj się, cały czas mając kontakt z własnymi uczuciami. Przyjmij siebie, zaakceptuj swoje doświadczenia i wybierz jakie znaczenie im nadasz. Staną się tym, czym zdecydujesz, że mają być.

 

2. Jeśli czujesz, że masz nieprzepracowane doświadczenia, zajmij się nimi, by odzyskać wewnętrzną wolność.

Zamiatanie śmieci pod dywan, to kiepskie wyjście. Trudniej jest otwarcie zająć się tym, o czym wolałbyś zapomnieć, lecz to jedyne konstruktywne podejście, jeśli chcesz być naprawdę wolny wewnętrznie. Na pewno wiesz, jak potrafią umęczyć wyrzuty sumienia. Z nieprzepracowanymi problemami jest podobnie. Miej odwagę i staw im czoła. Pozbądź się wszystkich trupów ze swojej szafy. Poczujesz ogromną ulgę i niesamowitą wolność.

 

3. Odpuść sobie zabieganie o uwagę ludzi, którzy nie interesują się Tobą.

Postanów sobie przestać zabiegać o relacje, o które tylko Ty dbasz, a druga strona ma je „w poważaniu”. Zamiast tracić energię na ludzi, dla których nie jesteś ważny, zacznij ich ignorować. Zaoszczędzisz sobie mnóstwa rozczarowań, sił i sporo czasu, który będziesz mógł poświęcić tym właściwym osobom, lub wykorzystać go na robienie rzeczy, które naprawdę kochasz. Będziesz też o wiele zdrowszy i poprawi się Twoja samoocena. Nie wiadomo, może ktoś, kto dotąd miał Twoją uwagę i nagle ją straci, coś dzięki temu zrozumie?

 

4. Nie przejmuj się sprawami, na które nie masz wpływu.

Pogoda, wielka polityka i inne tego typu rzeczy, którymi się przejmujemy. I co z tego wynika? Absolutnie nic. Poza tym, że zajmowanie się sprawami, które są poza Twoim zasięgiem odbiera Ci energię, psuje nastrój i pozbawia poczucia wpływu na sytuację. Zrezygnuj z tego. Nie bierz sobie do głowy żadnych takich rzeczy. Nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiednie ubranie. Pada deszcz? Ok, to znaczy, że przyda się parasol. Tyle, i tylko tyle. Poświęcaj swoją energię i czas wyłącznie na sprawy, na które masz wpływ i podejmuj działania tam, gdzie dadzą one rezultat. Naucz się rozróżniać rzeczy, z którymi możesz coś zrobić, od tych, które trzeba jedynie przyjąć do wiadomości, ponieważ nie znajdują się w Twojej strefie wpływów i nie marnuj energii na te drugie.  Zwróć także uwagę, czy przypadkiem nie zaśmiecasz sobie umysłu negatywnymi newsami, oglądając programy informacyjne. Jeśli tak, świadomie ogranicz sobie napływ takich „pilnych” wiadomości, z którymi nic nie możesz zrobić. Szkoda Twojego zdrowia, głowa to nie śmietnik.

 

5. Zawsze znajdź czas na swoje pasje i rzeczy, które sprawiają, że się uśmiechasz.

Praca jest ważna, obowiązki domowe również. Nie pozwól jednak, by Twoje życie stało się wyłącznie jednym wielkim obowiązkiem. Znajduj czas na to, co koi Twoją duszę i sprawia, że pojawia się uśmiech na twarzy. Jeśli jeszcze nie próbowałeś, zacznij planować sobie stały czas na swoje pasje, momenty wyciszenia, sport, spacery, czytanie książek, cokolwiek, co Cię uszczęśliwia. Będąc przemęczonym, sfrustrowanym i pochłoniętym w całości jedynie przez obowiązki, nie będziesz szczęśliwy i nie dasz szczęścia innym. Żaden samochód nie zajedzie daleko, bez tankowania co jakiś czas. Dostarczaj sobie regularnie własnego paliwa, dobrej energii czerpanej z tego, co kochasz.

 

6. W każdym doświadczeniu szukaj nauki dla siebie.

W życiu nie ma porażek, są tylko lekcje. Nie bój się popełniać błędów, bo taki strach paraliżuje i jest gwarancją, że niczego nie osiągniesz. Popatrz jak zachowuje się małe dziecko, gdy uczy się chodzić i rób podobnie podejmując własne wyzwania. Dziecko kompletnie nie przejmuje się, że upadło. Po prostu wstaje i próbuje znowu. Coś Ci się nie udało? Przeanalizuj, co dokładnie nie zadziałało i popraw to, następnym razem robiąc lepiej. Pamiętaj też, że czasami największym darem jest nie otrzymać tego, czego się pragnie. A jeśli otrzymałeś potężny cios od życia, nie miałeś wpływu na to, co się stało i czujesz się z tym źle, przejdź do punktu 8.

 

7. Bądź wdzięczny. Doceniaj dobrych ludzi wokół siebie i to, co masz.

Wiesz, co odróżnia ludzi sukcesu od tych, którzy cierpią niedostatek? Między innymi fakt, że Ci pierwsi mają świadomość, jak wiele już mają w życiu i potrafią być za to wdzięczni. Skupiając się na dobrych rzeczach i obfitości, dostają ich więcej. W przeciwieństwie do drugiej grupy, która koncentruje się na tym, czego im brakuje, wszędzie zauważa niedostatki i biedę, powiększając w ten sposób własny ból. Masz dach nad głową, masz co jeść, w co się ubrać, jesteś zdrowy i sprawny? Jesteś więc o wiele bogatszy i szczęśliwszy od ludzi, którzy dzisiaj żyją na terenach, gdzie toczy się wojna. Każdego dnia bądź wdzięczny i podziękuj Bogu za to, kogo i co masz wokół siebie. Już sama ta pozornie niewielka zmiana myślenia sprawi, że poczujesz się o wiele lepiej.

 

8. Ufaj, że wszystko jest po coś.

W naszym życiu nie ma czegoś takiego, jak przypadek. Także ludzie pojawiają się w nim z konkretnych powodów. Jeśli wydarzyło się coś, przeciwko czemu masz ochotę się zbuntować, poczekaj… odpuść. Pozwól sobie na chwilę złości, rozczarowania, czy gniewu. Ale nie śpiesz się z interpretowaniem tego, co właśnie się wydarzyło. Czasami potrzeba czasu, by zobaczyć wszystko z właściwej perspektywy, z dystansu. Ktoś powiedział, że nasze życie jest jak gobelin. Bywa, że na siłę próbujemy wbić igłę w jakimś miejscu i nie dajemy rady, a ona po prostu tam nie pasuje. Tylko my tego wtedy nie wiemy, ponieważ tkamy będąc z drugiej strony i nie widzimy obrazka. Dopiero później jesteśmy w stanie dostrzec, że to musi być właśnie tak, a nie inaczej.

 

9. Wierz w siebie.

Wzmacniaj siebie i wierz w swoje możliwości. Gromadź dobre doświadczenia, zapisuj sytuacje, gdy świetnie sobie poradziłeś i buduj własną bibliotekę dobrych odniesień. Będziesz miał gdzie sięgać w chwilach słabości, a dzięki Twojej wypróbowanej w boju skuteczności, będzie Ci o wiele łatwiej wierzyć w siebie. Wiarę można zbudować i rozwijać. Wiele drzwi otworzy się przed Tobą, jeśli będziesz szedł z pewnością i wiarą w to, że Ci się uda. Bądź tym, który wierzy w siebie, a swoją postawę opiera o silne przekonania, które zostały wielokrotnie potwierdzone w różnych sytuacjach. Ciekawe jest to, że w miarę rozwijania wiary w siebie, wciąż przesuwa się granica Twoich możliwości i zaczynasz coraz śmielej planować, sięgać odważniej i więcej zdobywać, co z kolei jeszcze bardziej wzmacnia wiarę i napędza cały mechanizm. Tak do końca jeszcze nie wiesz, co jesteś w stanie osiągnąć, więc uwierz w siebie i działaj z rozmachem.

 

10. Uśmiechaj się do siebie i innych ludzi.

Gdy zaakceptujesz siebie, będziesz umiał uśmiechać się do siebie w lustrze. Także innym ludziom chętnie wyślesz uśmiech, tak po prostu, bez powodu. Uśmiechając, rozluźniamy się, uspokajamy, stajemy się bardziej otwarci i pewniejsi siebie. Oprócz tego, wydajemy się bardziej atrakcyjni i zadowoleni z życia, co przyciąga do nas pozytywnych ludzi. Uśmiech nic nie kosztuje, a może rozjaśnić Twoją i czyjąś twarz na cały dzień. No i oczywiście ma jeszcze jedną ważną zaletę – uśmiechanie się, jest zaraźliweJ

 

11. Odetnij się od toksycznych relacji.

Do tego, by się rozwijać, absolutnie konieczne jest zerwanie wszelkich toksycznych relacji i odcięcie się od negatywnych ludzi. Jedno zgniłe jabłko, z czasem zepsuje wszystkie owoce. Miej świadomość, że toksyczni ludzie, tak zwane wampiry emocjonalne, to często świetni manipulatorzy i możesz mieć sporą zagwozdkę, by zdemaskować taką osobę. Ale jest coś, co Cię nakieruje. Jeśli masz do czynienia z toksycznym człowiekiem, po każdym spotkaniu z nim będziesz czuł się gorzej. Twoje poczucie wartości będzie osłabione, gorszy nastrój i dziwny ciężar na sercu, chociaż możesz nawet nie być w stanie określić, dlaczego ta osoba tak na Ciebie działa. Unikaj negatywnych osób za wszelką cenę, bo niepostrzeżenie będą ciągnąć Cię w dół. Otocz się tymi, którzy w Ciebie wierzą, dodają otuchy, wspierają, śmieją się razem z Tobą i masz pewność, że jesteś dla nich ważny.

 

12. Traktuj poważnie swoje wartości i bądź im wierny.

Jeśli jeszcze nie masz spisanych na papierze swoich wartości, zachęcam Cię, byś to zrobił. Już samo ich określenie i nadanie im hierarchii będzie dla Ciebie interesujące. Mając już ustalone, co jest dla Ciebie ważne, a z czego za nic nie zrezygnujesz, staraj się żyć tak, abyś nie musiał sobie potem niczego wyrzucać. Wszystkim nam zdarza się czasami zrobić coś, czego żałujemy i mamy kaca moralnego. Ważne, by odrobić lekcje i wiedzieć dokładnie, co jest, a co absolutnie nie jest zgodne, z tymi wartościami, które przyjęliśmy jako własne, a potem starać się postępować właściwie w każdej sytuacji. Bez względu na to, czy ktoś nas w danym momencie widzi, czy nie.

 

13. Regularnie się ruszaj.

Nie ma znaczenia, czy to będzie bieganie, siłownia, piłka nożna, rower, czy pływanie. Zbuduj sobie nawyk, by przynajmniej dwa – trzy razy w tygodniu solidnie poćwiczyć tak, by się zmęczyć. Oprócz tego, że spalisz wszystkie negatywne emocje, to jeszcze zapewnisz sobie regularną dawkę hormonów szczęścia. Wysiłek fizyczny, to naprawdę cudowny lek na smutki i różne inne bolączki duchowe i cielesne. Zapomnisz, co to znaczy obniżenie nastroju. Poza tym ćwicząc będziesz lepiej wyglądał, co przekłada się na większą atrakcyjność dla płci przeciwnej, ale także na Twoją własną samoocenę. A im lepiej będziesz myślał o sobie, tym bardziej będziesz siebie lubił. Wzrośnie także Twoja odwaga, chęć podejmowania wyzwań i skuteczność w działaniu. No i oczywiście w miarę rozwoju, wykształcisz sobie jeszcze jedną cechę, nie do przecenienia: wytrwałość. A ta przydaje się w każdej dziedzinie życia, jak żadna inna.

 

14. Jak najczęściej obcuj z przyrodą.

Natura ma w sobie coś magicznego. Jeśli stałeś kiedyś na szczycie góry i patrzyłeś na otaczający Cię widok, to wiesz o czym mówię. Ale nawet bez spektakularnych krajobrazów przebywanie na łonie natury ma na nas zbawienny wpływ. Zawsze możesz pójść do lasu, albo pojechać nad jezioro, by nacieszyć zmysły pięknem i bogactwem przyrody, którego nie zauważamy, nieustannie gdzieś się spiesząc. Nie wiem jaki Ty masz sposób, ale mnie fenomenalnie wycisza spacerowanie po lesie, z dala od wszelkiej cywilizacji. Taka ucieczka od naszego pędzącego świata, do wyciszonego i spokojnego świata przyrody. To jest jak lek, dostępny dla każdego.

 

15. Znajdź czas, by się zatrzymać i pobyć w ciszy sam ze sobą.

Możesz to zrobić na przykład gdzieś w plenerze, gdzie nikt nie będzie Ci przeszkadzał, albo we własnym domu. Miejsce nie jest najistotniejsze. Ważne, byś regularnie spotykał się sam ze sobą. Bo nie wystarczy być sobą. Trzeba jeszcze być ze sobą. Miej często takie chwile dla siebie, by się wyciszyć, pomyśleć, porozmawiać ze swoim wewnętrznym dzieckiem, podjąć właściwą decyzję. Nie jest sztuką przeżyć życie na autopilocie, bez kontaktu z samym sobą. Sztuka polega na tym, by żyć i wybierać świadomie. A rozwój i świadomość lubią ciszę.

 

16. Dbaj o siebie. Zdrowie nie jest gwarantowane, ani dane raz na zawsze.

Bardzo łatwo o tym zapominamy. Jestem zdrowy, to przecież naturalne, tak? Ano niekoniecznie… Niedawno miałem pewną niespodziankę zdrowotną, która sprawiła, że przez tydzień nie byłem w stanie samodzielnie funkcjonować. Jakiż byłem szczęśliwy, gdy pierwszy raz udało mi się samemu wyjść na dwór i zrobić niewielkie zakupy! Nigdy wcześniej nie doceniałem tak bardzo swojego zdrowia i samodzielności, jak teraz, gdy na chwilę je straciłem. Niesamowite, bo na co dzień to jest coś, czego po prostu nie zauważamy. Żyjemy, jakby zdrowie nam się należało i najzwyczajniej w świecie „ma być”. W sekundę można przekonać się, że nic nie jest gwarantowane i nagle można stracić wszystko. Dlatego szanuj siebie, dbaj o zdrowie i miej świadomość, że nic nie jest Ci dane na zawsze.

 

17. Jeśli czujesz, że chcesz robić w życiu coś innego, po prostu zacznij to robić.

Nie odkładaj niczego na później, nie wiesz ile czasu jeszcze Ci zostało. Może to brzmi bardzo serio, ale czy nie tak jest? Przecież nie dostajemy listu z informacją „przygotuj się, bo za dwa tygodnie masz wycieczkę na tamten świat”. Masz marzenie? Świetnie. Zapisz je na papierze, najlepiej teraz i zacznij je realizować. Nie czekaj na „właściwy czas”. Nie ma czegoś takiego. Nigdy nie będzie właściwego czasu, bo ten stwarza się samemu, poprzez działanie, a nie bierne oczekiwanie „na znak”. Jeśli zawsze chciałeś być przewodnikiem turystycznym, a z jakiegoś powodu utknąłeś na stanowisku księgowego i dusisz się w czterech ścianach, dowiedz się jak zdobyć potrzebne uprawnienia i po prostu zacznij to robić. Zrealizuj swoje marzenie. Pamiętaj, że na końcu żałujemy bardziej nie tego, co zrobiliśmy, ale tego, na co nigdy się nie odważyliśmy. Działaj.

 

18. Myśl i mów o sobie wyłącznie dobrze.

Zwracaj uwagę na to, w jaki sposób wypowiadasz się o sobie. I nie tylko do innych ludzi, ale przede wszystkim, do siebie. Myśl i mów o sobie, jakbyś mówił o kimś, kto jest Ci bliski i drogi. Unikaj krytykowania i nie bądź dla siebie surowy. Jeśli czujesz, że w czymś zawiodłeś, zamiast się biczować, po prostu powiedz, następnym razem zrobię to lepiej i faktycznie tak zrób. Słowa mają potężną moc. Zdarzyło Ci się kiedyś, że ktoś jednym zdaniem podniósł Cię na duchu tak, że poczułeś nagły przypływ siły, jakby wyrosły Ci skrzydła? A odwrotnie, że jednym słowem, zgasił w Tobie wolę walki, skruszył wiarę, podkopał pewność siebie? Jestem pewien, że doświadczyłeś tego, przynajmniej raz w życiu. Dlatego bądź swoim najlepszym przyjacielem i hojnie udzielaj sobie wsparcia w każdej sytuacji. Unikaj negatywnych sformułowań pod swoim adresem. Zamiast tego dodawaj sobie sił pozytywnymi afirmacjami i używaj tylko słów budujących i pomagających Ci się rozwijać.

 

19. Zrezygnuj z zajmowania się tym, co inni o Tobie myślą.

To co ludzie myślą na Twój temat, to nie Twoja sprawa. Pozwól im się głowić, oceniać i szufladkować Cię w swoim ciasnym myśleniu. Tyle mogą. Najczęściej oceniają innych przepuszczając wszystko przez filtr własnych przekonań, doświadczeń i swojego systemu wartości. Wynik końcowy ma więc niewiele wspólnego z Tobą i rzeczywistością. Poza tym, czy któraś z tych osób mogłaby umrzeć zamiast Ciebie, gdybyś o to poprosił? Nie sądzę. Skoro więc nie mogą za Ciebie umrzeć, nie pozwól im też za Ciebie żyć. Rób swoje, bądź sobą i żyj tak, jak chcesz. Dopóki nikogo nie krzywdzisz, nikt nie ma prawa się wtrącać. Nie zawracaj sobie głowy zastanawianiem się, co kto o Tobie myśli. Ciesz się życiem, tym kim jesteś i bądź szczęśliwy, bez względu na opinie innych ludzi.

 

20. Przebacz.

Uwolnij się od ciężaru, który nosisz. Przebacz wszystkim, wszystko. Nie dlatego, że na to zasługują, ale po to, byś Ty mógł być wewnętrznie wolny i abyś odzyskał spokój. To jest bezcenne. Chowanie urazy bardziej rani Ciebie, niż osobę, do której ją żywisz. Dla własnego dobra, wybacz każdemu. Uwolnij się od tego ciężaru na sercu i odzyskaj wolność. A jeśli Ty zawiniłeś, zdobądź się na odwagę, idź i pojednaj się z tą osobą. W jednej chwili poczujesz się tak lekko, jakbyś mógł latać. Zdejmiesz ciężki kamień ze swoich ramion i ulżysz drugiemu człowiekowi, a dodatkowo zyskasz szacunek.

 

21. Kochaj.

Życie bez miłości jest nic nie warte. Każdy jej szuka i potrzebuje. Dlatego wkładaj serce we wszystko co robisz i kochaj ludzi. Doceniaj i szanuj swoją partnerkę, czy partnera. Okazuj jej miłość, także w drobnych gestach, spojrzeniu, czułościach. Mów jej o tym, że ją kochasz. Nie zakładaj, że to oczywiste. Bycie z kimś, kogo kochasz i kto kocha Ciebie jest wielką wartością. Pomyśl o tym, jakim szczęściarzem jesteś. Ciesz się tym, że masz przy sobie taką osobę i bądź dla niej wymarzonym partnerem. Kłóćcie się, ale nigdy za długo nie milczcie. Życie jest krótkie i nieprzewidywalne. Kochaj je i kochaj ludzi. Żyj szczęśliwie i zarażaj innych dobrą energią.

 

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, wpisz swój email i zapisz się na mój newsletter. Zapraszam także do polubienia strony DNA Sukcesu na Facebook’u – kliknij tutaj.

07 Wrz 2016

Dlaczego potrzebujemy nowych doświadczeń?

Wszyscy mamy tendencję do pozostawania przy tym, co znane i przewidywalne. Gdy wiemy, czego możemy się spodziewać, czujemy się bezpiecznie. To naturalne. Nie zawsze jednak działa na naszą niekorzyść.

 

Dlaczego?

Załóżmy, że chcę nauczyć się czegoś nowego. Na przykład jeździć na nartach. Kiedyś przy okazji firmowego wyjazdu integracyjnego mieliśmy okazję spędzić kilka godzin na stoku. Pierwszy raz w życiu założyłem narty. Powoli z udziałem instruktora zjechałem bezpiecznie na dół. Ok, to teraz trzeba z powrotem dostać się na górę. Wyciąg orczykowy, pierwsze podejście i klapa… Spadłem z orczyka, jedna narta odpięła się, ludzie z tyłu zaczęli komentować, niecierpliwić się. Stwierdziłem, że skoro 6-letnie dzieci szusują po stoku jak zawodowcy, a ja nie potrafię nawet skorzystać z wyciągu, to może nie jest to sport dla mnie? Zrobiło mi się głupio i zrezygnowałem…

 

Tylko czy to na pewno dobre wyjście?

Przecież, jeśli nie przełamię się i nie spróbuję ponownie, staną się dwie rzeczy: po pierwsze zwyczajnie nie pojeżdżę sobie na nartach i nigdy nie dowiem się jakie to fajne, a po drugie nauka na stoku będzie mi się kojarzyć przede wszystkim z wywrotką i krępującą sytuacją. Ten sam mechanizm zadziała przy każdym innym podejmowanym wyzwaniu. Zwłaszcza, jeśli robimy coś po raz pierwszy w życiu. Wtedy często jest to tak zwany znaczący emocjonalnie moment, który zwykle mocno zapamiętujemy.

 

Co z tego wynika?

To, że jeśli robiąc coś zaliczysz niepowodzenie i zrezygnujesz, nie zdobędziesz nowego doświadczenia. Tym samym pozbawisz się możliwości nabycia pozytywnych odniesień dotyczących tej sytuacji. A jeśli nie będziesz miał dobrze kojarzących się z nią uczuć, istnieją marne szanse na to, że odważysz się znowu spróbować.

Ponadto, świadomość, że się poddałeś osłabi Twoją pewność siebie, co przełoży się na inne podejmowane działania. Czyli spadnie Twoja skuteczność w osiąganiu celów osobistych i zawodowych. Otwartość i gotowość do próbowania nowych rzeczy będzie niewielka, ponieważ Twój umysł automatycznie połączy niepewność związaną z robieniem czegoś pierwszy raz, z „zagrożeniem” w postaci niepowodzenia i na przykład wstydu. W konsekwencji pamiętając o przykrych uczuciach, podświadomie nie będziesz chciał próbować nowych rzeczy, samemu odbierając sobie możliwość zdobycia innych – pozytywnych – skojarzeń, dzięki którym mógłbyś wyjść z tego błędnego koła.

 

Do czego zmierzam?

Wszystkie nasze decyzje są motywowane, albo pragnieniem zdobycia przyjemności, albo chęcią uniknięcia cierpienia. I ta druga motywacja jest silniejsza. Chciałem uniknąć wstydu i dlatego wtedy zrezygnowałem. Jednak dzisiaj rozumiejąc mechanizmy psychologiczne, moje nastawienie, oraz działania są inne. Mam świadomość, że potknięcia są naturalne, gdy uczę się czegoś nowego i to wcale nie oznacza, że jestem w czymkolwiek gorszy od innych początkujących. Muszę tylko więcej poćwiczyć. Ucieczka to żadne wyjście.

Wiedząc, w jaki sposób funkcjonuje umysł i jak reaguje na określone sytuacje, możesz świadomie nadawać właściwe znaczenie doświadczeniom, a także odpowiednio kierować i podsycać swoją motywację. Możesz już także z innej perspektywy przyjrzeć się własnej otwartości na wszystko co nowe i dostosować swoje nastawienie, by ośmielało, a nie powstrzymywało Cię przed działaniem.

Gromadząc pozytywne doświadczenia, zdobywasz wspierające odniesienia, do których zawsze będziesz mógł odwołać się w chwilach słabości. Przypomnisz sobie, jak świetnie poradziłeś sobie w tej, czy innej sytuacji i natychmiast zmienią się także Twoje uczucia. Wzmocnisz wiarę we własne siły i łatwiej będzie Ci pokonywać przeciwności.

Z czasem podejmowanie nowych wyzwań przestanie wywoływać przykre uczucia. W ich miejsce zacznie pojawiać się ciekawość i podekscytowanie. Coraz chętniej będziesz godził się na krótkotrwały dyskomfort (którego granica stopniowo sama będzie przesuwać się w miarę oswajania niepewności), by świadomie budować własną odwagę, oraz pewność siebie, a także po prostu uczyć się.

 

Bez nowych doświadczeń rozwój nie istnieje

Jedno jest pewne. Nie wychylając się nigdy poza to, co już znasz i wiesz czego się spodziewać, nie masz szans rozwinąć się w jakimkolwiek obszarze. Jednak mając już tę świadomość, możesz otworzyć się i wybierać nowe działania, znajdować świeże inspiracje, eksperymentować. Dzięki temu Twój katalog pozytywnych doświadczeń i skojarzeń będzie coraz bogatszy. Zaczniesz szybciej się rozwijać, nauczysz się mnóstwa nowych rzeczy, a Twoja pewność siebie poszybuje w górę. To z kolei przełoży się na większą skuteczność w pracy i przy wyzwaniach osobistych. Będziesz także po prostu szczęśliwszy, ponieważ zniknie wiele ograniczeń, w które dotąd wierzyłeś, że istnieją naprawdę. Jednak, aby to wszystko było możliwe, trzeba stale wychodzić ze swojej strefy komfortu i dawać sobie wciąż nowe impulsy. Otwierać się na interesujące okazje i kolekcjonować dobre, pozytywne wydarzenia. W tym wypadku im więcej, tym lepiej.

 

A jakie jest Twoje nastawienie do podejmowania nowych wyzwań? Zapraszam do komentowania i udostępniania.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter i dołącz do naszej społeczności.

 

21 Sie 2016

Jak przeciwności losu nadały sens mojemu życiu

Jako młody chłopak, bardzo ciężko znosiłem jakąkolwiek porażkę. Jeśli coś szło nie po mojej myśli przyjmowałem to, jako klęskę, którą niezwykle trudno było mi zaakceptować. Łatwo wpadałem w złość i ostatnią rzeczą, na jaką miałem ochotę było szukanie lekcji w tym, czego właśnie doświadczyłem. Reagowałem jak obrażone dziecko.

Kiedy zacząłem świadomie rozwijać się, czytać, pracować nad sobą, mój stosunek do tak zwanych „porażek” stopniowo się zmieniał. Powoli nabierałem szerszej perspektywy i w naturalnej konsekwencji moje wcześniejsze poglądy musiały zostać poddane weryfikacji. Zacząłem oceniać wydarzenia z nieco innej strony. Brać pod uwagę choćby to, jakie będzie ich faktyczne znaczenie na przykład za pięć lat. Czy wtedy to, co dzisiaj tak mnie złości będzie w ogóle ważne? Czy będę to jeszcze pamiętał? I w końcu przyznawałem sam przed sobą, że patrząc na swoje problemy w ten sposób, negatywne emocje stawały się o wiele słabsze, albo wręcz znikały. Potem stopniowo zacząłem sobie zadawać kolejne pytania, na przykład: czego mogę się z tego doświadczenia nauczyć? Jak mogę to wykorzystać? Ten zwrot w sposobie myślenia, jaki wtedy nastąpił i zmiana nastawienia, były dla mnie czymś zaskakującym i jednocześnie fascynującym.

Dzisiaj, gdy patrzę na swoje życie z perspektywy czasu wiem, że najcenniejszymi lekcjami były te najtrudniejsze doświadczenia.

Uświadomiłem sobie, że gdyby nie dzieciństwo w rodzinie dysfunkcyjnej, choroba i śmierć mojej mamy, nieudane małżeństwo i związana z tym samotność, trudności w pracy w pewnym okresie, nie zrobiłbym bardzo wielu rzeczy. Jednak dzięki tym trudnym i dotkliwym wydarzeniom, nauczyłem się doceniać w życiu pewne wartości. Wiem już, że sprawy materialne są ważne, ale nie najważniejsze. Rozumiem, że można żyć lekko, łatwo i przyjemnie, ale jeśli niczego z siebie nie dam innym, nic po mnie nie zostanie i na dłuższą metę będę po prostu nieszczęśliwy. Mam świadomość, że rzeczy są istotne, ale ludzie są ważniejsi. Wiem także, że jeśli całe życie szedłbym po najmniejszej linii oporu to, gdy kiedyś przyjdzie mi pożegnać się z tym światem, niczego nie zdążyłbym już nadrobić i poszedłbym z pustymi rękami, pełen żalu i rozgoryczenia.

Jestem głęboko przekonany, że gdyby moje życie potoczyło się inaczej, gładko, bezboleśnie, zabrakłoby pewnych impulsów, które pchnęły mnie do działania i nauczyły wytrwałości.

Może nigdy nie powstałaby potrzeba stworzenia czegoś dla innych. Nie napisałbym książki, dzięki której dzisiaj mogę dawać nadzieję i pomagać osobom takim, jak ja. Nie rozwijałbym się, nie szukał wiedzy, inspiracji, nie tworzył narzędzi do rozwoju. Nie powstałby blog DNA Sukcesu. Być może byłbym lekkoduchem żyjącym na autopilocie od imprezy do imprezy, a moje życie byłoby puste, bez znaczenia.

Świadomość tego, że trudne doświadczenia okazały się mieć wielką wartość sprawia, że patrzę na nie zupełnie inaczej. Wierzę, że wszystko jest po coś. Mimo, że kiedyś te momenty były prawdziwym cierpieniem i kosztowały mnie naprawdę bardzo dużo, dzięki pracy nad sobą i właściwej perspektywie dzisiaj postrzegam je, jako pewnego rodzaju ukryte prezenty. Ponieważ te osobiste straty nadały głębszy sens mojemu życiu. Dlatego dzisiaj wiem i wierzę w to głęboko, że kiedy dzieje się nam coś złego, cierpimy, warto wytrzymać a następnie zadać sobie właściwe pytania i znaleźć sposób, jak nawet z najtrudniejszego doświadczenia stworzyć jakąś wartość. Dla siebie i innych ludzi. Na pewne wydarzenia nie mamy wpływu. Zawsze jednak mamy wpływ na to, jak na nie zareagujemy i jakie nadamy im znaczenie. Czy pozwolimy, by one nas zdefiniowały, czy też sami świadomie wykorzystamy je w konstruktywny sposób, by czegoś się nauczyć, by powstało dobro.

A jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Zapraszam serdecznie do komentowania i dzielenia się własnymi spostrzeżeniami.

 

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, wpisz poniżej swój adres email, zapisz się na listę i dołącz do naszej społeczności.

10 Lip 2016

13 powodów, by przepracować zranienia z dzieciństwa

Jako dzieci dorastające w rodzinie z nieprawidłowymi relacjami, najczęściej nie mamy warunków do tego, by poznać i zrozumieć siebie. Nasza uwaga skierowana jest gdzie indziej: na przetrwanie, przewidywanie zagrożeń, stworzenie mechanizmów obronnych. Uniemożliwia nam to życie w prawdziwej wewnętrznej wolności, radości, utrudnia rozwój intelektualny i emocjonalny, nie pozwala zbudować szerszej świadomości oraz wartościowych relacji. Jednocześnie jednak silnie kształtuje naszą podświadomość i nasącza ją szkodliwymi programami.


Oto co się stanie, jeśli postanowisz przerwać to błędne koło i odzyskać władzę nad swoim życiem:

1. Poznasz i lepiej zrozumiesz samego siebie.

Kiedy zdecydujesz się stawić czoła własnym zranieniom i świadomie podejmiesz codzienną pracę nad sobą, zaczniesz zauważać u siebie zmiany. Najpierw subtelne i ostrożne, z czasem coraz głębsze poznanie siebie sprawi, że w Twoim życiu pojawi się ktoś, z kim dotąd spędzałeś mnóstwo czasu, ale dotąd był jakby za zamkniętymi drzwiami. Poznasz swoje Prawdziwe JA. Na tej drodze, dzięki własnej pracy oraz pomocy z zewnątrz, po pewnym czasie staniesz się dla siebie najlepszym przyjacielem, uśmiechniętym, pełnym zrozumienia, szacunku i cierpliwości. To będzie początek Twojego nowego życia.

2. Zyskasz świadomość i będziesz umiał ponazywać swoje uczucia.

Wraz z poznaniem siebie zyskasz świadomość uczuć, które dotąd pojawiały się i często miały na Ciebie ogromny wpływ, ale nie rozumiałeś dlaczego tak się czułeś i co to oznaczało. Nauczysz się je nazywać. Będziesz lepiej rozumiał skąd dane uczucie nadeszło i o czym Cię informuje. Zyskasz umiejętność właściwego odczytywania i interpretowania ich znaczenia oraz będziesz w stanie świadomie wybierać swoje reakcje na nie.

3. Odkryjesz podświadome schematy swoich dotychczasowych decyzji i działań.

Będąc wewnętrznie poranionym, reagowanie na okoliczności przez pryzmat mechanizmów obronnych, które musiałeś sobie stworzyć, staje się naturalnym pierwszym wyborem. Jednak to, co w dzieciństwie Cię chroniło i pozwalało przetrwać, nieuświadomione w dorosłym życiu stanowi barierę, która nie pozwala się normalnie rozwijać. Gdy podejmiesz pracę nad sobą, dostrzeżesz pewne powtarzające się motywy swoich zachowań i wyborów. Zobaczysz je już jednak z innej strony. Będą wtedy przed Tobą, a nie wewnątrz i będziesz w stanie świadomie je kształtować.

4. Uwolnisz się od lęku i poczucia zagrożenia.

Towarzyszący Ci ciągle lęk ustąpi, a w jego miejsce pojawi się spokojna uważność. Nieustanna czujność i gotowość do obrony, nawet gdy na horyzoncie nie widać zagrożeń, odejdą. Z czasem uwrażliwienie na sytuacje, które natychmiast uruchamiały w Tobie alarm będzie stawać się coraz mniejsze. Twoje reakcje na stresujące sytuacje będą bardziej adekwatne i dużo rzadziej będziesz doświadczał silnego napięcia, a na końcu całego procesu nie będzie go już prawie wcale.

5. Odzyskasz pewność siebie.

Twoja pewność siebie, która była latami podkopywana znów zacznie rosnąć. Zaczniesz być śmielszy w swoich planach, jakości i liczbie wyznaczanych sobie celów. Wzrośnie Twoja skuteczność w pracy. Relacje z ludźmi staną się bardziej świadome, otwarte, pozytywne. Twój wpływ na innych będzie większy, co wzmocni Twoją odwagę i wiarę we własne siły. Coś, co kiedyś wydawało Ci się poza zasięgiem, stanie się dostępne i będziesz miał wewnętrzną pewność, że to zdobędziesz. Z czasem Twoja pewność siebie wzrośnie do takiego poziomu, że staniesz się nie do powstrzymania. Wraz z jej wzrostem, będziesz odczuwał mniej wewnętrznych napięć i nabierał zdrowego dystansu do wszelkich przeciwności.

6. Wybierzesz właściwą partnerkę/partnera.

Jeśli nie odrobisz lekcji i od razu po wyjściu z dysfunkcyjnego domu podejmiesz decyzję o małżeństwie, możesz doświadczyć klęski związania się z niewłaściwą osobą. Co to oznacza na dłuższą metę, myślę, że nie muszę mówić. Jednak odważnie pracując nad własnymi zranieniami, ustawiasz się już w zupełnie innej pozycji i możesz zmienić dosłownie wszystko. W relacjach damsko – męskich stopniowo zaczniesz zauważać dużą zmianę. Będziesz nie tylko bardziej świadomy z kim chciałbyś stworzyć związek, ale też dlaczego szukasz pewnych cech u tej osoby. Nie bez znaczenia jest też fakt, że będąc pewniejszym siebie, łatwiej będzie Ci nawiązywać nowe znajomości i zyskasz na atrakcyjności w oczach płci przeciwnej. Przełoży się to na większe możliwości znalezienia właściwej partnerki, czy partnera oraz ułatwi wam wzajemny rozwój.

7. Będziesz miał lepsze relacje z autorytetami, szefem.

Dorastając w rodzinnie dysfunkcyjnej, jako dzieci byliśmy podporządkowani swoim rodzicom. Wchodząc w dorosłe życie i pełniąc role np. pracownika, podświadomie kojarzymy czyjąś zwierzchność, z wyrządzaniem krzywdy. Wszystko się zmienia, gdy rozwiniemy swoją świadomość i pojawi się zrozumienie. Wtedy sytuacje z pracy tracą emocjonalne połączenie z tym, czego doświadczaliśmy w dzieciństwie. Zaczynamy żyć w TERAZ. To uwalnia od wewnętrznych konfliktów i pozwala rozwijać się zawodowo, angażując swoje najlepsze cechy i możliwości, które w przeciwnym razie byłyby niedostępne, z powodu spętania nieuświadomionymi schematami i emocjami.

8. Zniknie poczucie niezasługiwania i nieustanna potrzeba udowadniania swojej wartości.

Mając niskie poczucie własnej wartości, wpadamy w pułapkę myślenia, że musimy na wszystko zasłużyć. Na miłość bliskich, czułość, poświęcony czas, akceptację, uznanie, szacunek. Skoro muszę zasłużyć, to muszę też nieustannie dostarczać ku temu powodów, osiągnięć. W rezultacie pojawia się chroniczne zmęczenie, brak spełnienia, niezadowolenie ze swojego życia, wypalenie. Widzisz, prawda jest taka, że nie musisz zasłużyć na żadną z wymienionych rzeczy. Ponieważ już teraz zasługujesz na każde dobro. Łatwiej to powiedzieć niż poczuć, wiem. Jednak to przyjdzie, jeśli szczerze i wytrwale zajmiesz się sobą. Uwierz, zniknie ten pęd, który każe Ci nieustannie coś udowadniać, zabiegać, gonić bez wytchnienia. Będziesz miał to wszystko, bez wycieńczającego wysiłku. To po prostu przyjdzie, a Ty będziesz czuł, że na to zasługujesz.

9. Będziesz miał odwagę, by w każdej sytuacji powiedzieć prawdę.

Z powyższym wiąże się umiejętność mówienia prawdy, bez względu na to z kim rozmawiasz i co chcesz powiedzieć. Zniknie lęk przed powiedzeniem jak jest faktycznie, z obawy przed reakcją drugiego człowieka lub tym, co sobie pomyśli. To, co druga osoba o Tobie myśli, to nie jest Twoja sprawa. Po prostu. Będziesz umiał być zawsze prawdziwy i odważnie, głośno mówić, jak jest, co czujesz, czego chcesz i prosić z wiarą, że to otrzymasz.

10. Zdobędziesz umiejętność lepszego radzenia sobie z emocjami.

Jako dzieci z rodzin dysfunkcyjnych często odczuwamy silne emocje nie potrafiąc ich nazwać, ani zrozumieć skąd pochodzą. To zmienia się całkowicie, gdy odzyskujemy siebie i uzdrawiają się nasze myśli, uczucia, relacje. Wtedy pojawia się zrozumienie i cierpliwość względem siebie. Stopniowo będziesz pozwalał sobie na coraz większą swobodę odczuwania, bez poczucia winy. Będziesz coraz lepiej rozumiał, co czujesz, dlaczego odczuwasz takie emocje i nauczysz się je nazywać oraz właściwie interpretować.

11. Odzyskasz wewnętrzny spokój, radość i dziecięcą ciekawość.

W miarę jak Twój wewnętrzny świat będzie nabierał nowego kształtu zauważysz, jak zmieniają się uczucia. Zaczniesz odczuwać coraz głębszy wewnętrzny spokój. Zaniknie zamieszanie, które kiedyś było częstym gościem. Wraz ze spokojem, stopniowo pojawi się coraz większa otwartość na wszystko co nowe, świeże i znów powoli będzie się w Tobie budzić małe dziecko. Ciekawe świata, radosne, chętne do eksperymentowania, wolne od lęku, ufne, pragnące spróbować tylu interesujących rzeczy. Na nowo nauczysz się cieszyć drobnymi sprawami, zauważać i doceniać dobre doświadczenia, piękno w najróżniejszych obszarach. Te pozytywne uczucia Cię oczarują i pochłoną. Nigdy już nie będziesz chciał wrócić do stanów, jakich doświadczałeś zanim zacząłeś się rozwijać.

12. Będziesz prawdziwie wolny.

Poczujesz niesamowitą wolność. Zadziwiające, jak uporządkowanie swojego wnętrza wpływa na wszystko, czego doświadczamy i co odczuwamy. Staniesz się prawdziwie wolnym człowiekiem.. Od negatywnych emocji, toksycznych relacji, fałszywych schematów, szkodliwych nawyków. Powstanie ogromna pusta przestrzeń, którą będziesz mógł zapełnić tym, co sam świadomie wybierzesz i będziesz miał niezwykły spokój w sercu, by bez pośpiechu zrobić to tak, jak naprawdę chcesz. Znów będziesz czystą kartką, na której zapiszesz tylko dodające sił, pozytywne myśli i słowa.

13. Przejmiesz kontrolę nad swoim życiem i pokierujesz nim tak, jak tego pragniesz.

Doświadczenia, które zebrałeś w dzieciństwie, staną się pewnym zamkniętym etapem Twojego życia. Teraz sam nadasz im znaczenie i zdecydujesz, jak je wykorzystać. Może, wiedząc już, jak przejść tę długą i wymagającą (a jednocześnie jakże fascynującą!) drogę, zechcesz teraz samemu pomóc komuś, kto jest w miejscu, gdzie Ty kiedyś byłeś i nie wie od czego zacząć? Może, by zainspirować innych podzielisz się swoją pozytywną historią na DNASukcesu.pl? Jedno jest pewne, teraz Ty kierujesz swoim życiem. Masz pełną władzę nad tym dokąd idziesz i co zrobisz z lekcjami, które dostałeś. Przeczytałem gdzieś piękne zdanie: Jeśli życie rzuca Ci kamienie pod nogi, zbuduj z nich most i dodatkowo jeszcze pokaż innym, którędy mogą przejść.

 Watch Brothers (2015) Full Movie Online Streaming Online and Download

Podoba Ci się ten artykuł? Wpisz swój email poniżej i Zapisz się na listę. Dołącz do naszej społeczności ludzi, którzy są kreatorami własnego szczęścia.

 Watch Brothers (2015) Full Movie Online Streaming Online and Download