Tag: Siła

29 Paź 2018

Premiera mojej nowej książki

Już 31 października ukaże się moja nowa książka, pod tytułem „Rozwój. Wstęp wolny”.

To fantastyczne uczucie móc dzielić się z innymi tym, co odmieniło moje życie i zobaczyć narodziny swojego nowego „dziecka”, w postaci książki.

Zapraszam Cię serdecznie do zainwestowania w siebie. Do podróży w stronę rozwoju, większego szczęścia i spełnienia w Twoim życiu. Wierzę, że moja książka Ci w tym pomoże.

Z całego serca życzę Ci wiele dobra na co dzień, sukcesów, radości i spokoju.

Do usłyszenia!

Wojciech Gębura

09 Cze 2018

Porywczo o cierpliwości

Mniej więcej taką mam minę, gdy szukam czegoś i po niezliczonych próbach bez rezultatu, wyczerpuje się moja wewnętrzna bateria. Czemu to tyle trwa?! Przecież, skoro wiem czego chcę i aktywnie szukam, to to powinno się pojawić natychmiast, tak?

No właśnie kurcze, to jakoś nie chce działać w ten sposób…

Z moją naturą „chcę = mam mieć”, to jest nieustanna walka o odnawianie (i budowanie wciąż większych zasobów), ciągle wysycanej cierpliwości.

Potrzeba jej wiele, gdy szukam własnej ścieżki w biznesie, w życiu, testuję różne rozwiązania, sprawdzam, poprawiam, odrzucam, znowu szukam, testuję… aż znajdę. I wtedy, co za ulga!

Ale też sam jestem ciągle testowany i poddawany przeróżnym próbom. Każdy z nas jest. Dostajemy najróżniejsze doświadczenia, małe zagwozdki życiowe i prawdziwe ostre zakręty. Jesteśmy sprawdzani przez Opatrzność, przez życie, jak sobie z nimi poradzimy i czy można nam powierzyć więcej.

I tu znowu ta cierpliwość! Kto to wymyślił…?!

 

Zżymam się na to, przeklnę pod nosem, na chwilę stracę energię, a potem… wracam i biorę się za bary z tym co mnie spotkało…  Bo czy da się osiągnąć coś dobrego i trwałego nie mając cierpliwości?

 

Nawet, jeśli uda się raz, to nie będzie się udawało zawsze i właściwie niczego mnie to doświadczenie nie nauczy (łatwiej powiedzieć, niż zastosować, wiem…).

Jak więc można to „obejść”…?

Dobrą lekcją cierpliwości jest nauka gry na instrumencie. Tu dopiero jej potrzeba… i czasu, i tysięcy podejść, by wreszcie zagrać coś bezbłędnie. A właśnie, gdzie jest moja gitara? Muszę do niej wrócić, bo ostatnio w natłoku spraw i zmian poszła w niezasłużoną odstawkę.

Równie interesującym doświadczeniem, jeśli np. jesteś pedantyczna/-y, jest danie sobie zgody na nieidealny stan porządku w mieszkaniu. Nie mówię tu o jakimś wielkim bałaganie. Wystarczy, że na początek nie od razu wstawisz kubek do zmywarki, albo później włożysz uprane i wysuszone ubrania do szafy. Niech sobie chwilę poleżą na widoku.

 

Oswajaj się z tym, że NIE MUSI być idealnie i NIE MUSI być natychmiast.

 

Tylko tyle. Przećwiczyłem u siebie, działa. 🙂

Taka dziś porywcza refleksja mnie naszła w trakcie moich kolejnych poszukiwań.

Jeśli masz jakieś własne sprawdzone patenty na ćwiczenie cierpliwości, podziel się z nami w komentarzu. Jestem pewien, że każdemu z nas czasami jej brakuje, zatem będą i chętni, by wykorzystać skuteczne sposoby. Śmiało 🙂

 

Wojtek Gębura

P.S. Jeśli chcesz więcej wartościowych treści o pracy nad sobą i życiu w zgodzie ze swoim wewnętrznym głosem, zapisz się na mój newsletter i bądźmy w kontakcie.

 

25 Wrz 2017

5 sposobów na wzmocnienie poczucia własnej wartości

Poczucie własnej wartości kształtuje się w okresie dzieciństwa. Doświadczenia z domu rodzinnego mają duży wpływ na to, czy będzie ono silne, czy wręcz przeciwnie. Będąc dorosłym niezwykle istotne jest, by poznać siebie i dotrzeć również do tego, dlaczego moje poczucie własnej wartości, jest właśnie takie. Jakie konkretnie sytuacje wpłynęły na nie, jak mogę sobie dzisiaj pomóc, czym się kierować, co robić, a czego unikać?

Poznanie siebie, jest procesem, który trwa (i musi trwać), bo niemożliwe jest przeanalizowanie całego swojego życia podczas porannej kawy. To zadanie, które trzeba podjąć świadomie i od razu przyjąć, ze spokojną akceptacją, że potrzebny jest na to czas. Do tego bardzo Cię zachęcam, bo świadomość siebie jest absolutnie konieczna, jeśli chcesz prowadzić szczęśliwe życie i doświadczać go na głębszym poziomie.

Aby Twoje poczucie własnej wartości było silne, trzeba pracować nad tym, aby miało ono swoje źródło w Twoim wnętrzu, a nie opierało się np. na postrzeganiu samego siebie, przez pryzmat liczby lajków na Facebook’u. Twoje najważniejsze i najpotężniejsze zasoby, znajdują się wewnątrz. W Tobie. Nie w świecie zewnętrznym. Bardzo polecam Ci spędzenie takiego wartościowego czasu sam na sam, ze sobą.

Tymczasem poniżej znajdziesz 5 sposobów, które możesz zastosować od razu, by zacząć wzmacniać swoje poczucie własnej wartości już teraz.

 

1. Naucz się kochać siebie.

Przyjmij i zaakceptuj siebie, z miłością. Nikt z nas nie jest doskonały. I wiesz co? To jest w porządku. Naprawdę. Ponieważ jesteśmy tylko ludźmi. A ludzie popełniają błędy, czasem podejmują złe decyzje, są z natury nieidealni. Nie zmienia to jednak faktu, że są wspaniali, zasługują na miłość i szacunek (zawsze), są dobrzy i potrafią kochać. Mają jeszcze jedną fantastyczną cechę: zdolność do rozwoju, do kształtowania siebie. Być może są w Tobie rzeczy, których nie lubisz. Ale jednocześnie mogą to być rzeczy, które możesz zmienić, prawda? A jeśli nie możesz, to przyjmij siebie właśnie takiego. Zaakceptuj i pokochaj. Bo nie ma drugiej takiej samej osoby na świecie. I nigdy nie będzie.

Możesz zacząć, wykonując proste ćwiczenie. Stań przed lustrem (koniecznie wtedy, gdy będziesz sam/sama i nikt nie będzie Ci przeszkadzał), popatrz z życzliwością na osobę, którą widzisz i powiedz jej głośno: kocham Cię! Uśmiechnij się i powiedz to jeszcze raz: kocham Cię!

Jeśli nigdy w życiu tego nie robiłeś, być może na początku będziesz się czuł dziwnie, ale przełam to. Jutro zrób tak znowu. Po kilku dniach zauważysz, że już nie wywołuje to takiego oporu, jak na początku. I nie jest prawdą, że miłość do siebie, jest egoizmem. Przeciwnie. Ktoś, kto najpierw nie pokocha siebie, nie będzie potrafił kochać innych. Więc kochaj i zacznij od osoby w lustrze.

 

2. Praktykuj wdzięczność.

Najszczęśliwsi ludzie na świecie, to Ci, którzy potrafią zauważyć i cieszyć się tym, co mają już teraz. Sztuka polega na tym, by nauczyć się koncentrować na tym, co masz, zamiast skupiać się i mówić o tym, czego wciąż Ci brakuje.

Codziennie zacznij dzień od zadania sobie pytania: za co dzisiaj jestem wdzięczny? (Wszyscy mamy być za co wdzięczni, choćby za życie, zdrowie, dach nad głową). I wypowiedz to na głos, albo jeszcze lepiej, zapisz na papierze. Mówiąc, lub pisząc staraj się myśleć tylko o tym i wzbudź w sobie emocje tak, byś naprawdę przeżywał to, o czym wspominasz. Zwróć uwagę, jak zmieniają się Twoje uczucia, gdy wymieniasz dobre rzeczy, przyjaznych ludzi, miłe doświadczenia, błogosławieństwa. Czy czujesz różnicę?

 

3. Ćwicz pozytywne nastawienie.

Nasz umysł ma tendencje do obniżania lotów, jeśli sami świadomie nie zadbamy o pozytywne nastawienie. To wymaga praktyki, ale na efekty nie trzeba długo czekać, jeśli się do tego przyłożysz. Kluczem jest zadawanie sobie właściwych pytań, które będą pozytywnie ukierunkowywać Twoje myślenie.

Pamiętaj przy tym, że umysł działa trochę podobnie jak wyszukiwarka Google. Jeśli zadasz sobie pytanie typu: „dlaczego nic mi się nie udaje?”, umysł natychmiast podsunie Ci listę rzekomych powodów i strumień negatywnych myśli. Jeżeli jednak zapytasz: „co mogę zrobić, aby poprawić swoją sytuację?”, albo „czego mogę się dzięki temu nauczyć?”, od razu otrzymasz propozycje konstruktywnych, dodających sił możliwości, a Twoje myślenie zostanie skierowane na pozytywne rozwiązania.

Mów o sobie wyłącznie dobrze. Zawsze. Każdy z nas prowadzi wewnętrzny dialog z samym sobą. Naucz się przyłapywać, kiedy prowadzisz taką rozmowę i natychmiast utnij ją, jeśli zauważysz, że używasz negatywnych słów. Zamień je na pozytywne, budujące i świadomie mów do siebie tylko w taki sposób.

 

4. Odetnij się od toksycznych ludzi.

Młodej roślinie trudno będzie urosnąć i zamienić się w potężne drzewo, jeśli od samego początku będzie otoczona chwastami, które skutecznie blokują jej dostęp do promieni słonecznych. Trzeba wyrwać chwasty i zrobić jej miejsce, by mogła nabrać sił i rozwijać się.

Tak samo Ty, jeśli pracujesz nad wzmocnieniem, czy odbudowaniem poczucia własnej wartości, musisz wyeliminować ze swojego otoczenia wszystkich ludzi, którzy ciągną Cię w dół, zarażając negatywizmem. Na tę myśl, być może w pierwszym odruchu poczułeś lęk, że będzie to dla Ciebie pewnego rodzaju strata, bo część Twoich znajomych zniknie. To jednak tylko strata pozorna. Bo widzisz, przebywając z negatywnymi ludźmi, sam taki się stajesz. A będąc negatywnie nastawionym, niejako odpychasz od siebie osoby, które noszą w sobie „ładunek dodatni”. W ten sposób powstaje błędne koło.

Podejmij więc decyzję i zrezygnuj z kontaktów z osobami, które ewidentnie ciągną Cię w dół. Zamiast tego, zacznij otaczać się optymistami, którzy w każdym wydarzeniu potrafią dostrzec coś, z czego można wydobyć wartość. Przyjdzie Ci to łatwiej, jeśli będziesz czytać wartościowe książki o rozwoju osobistym, filmy i podcasty motywacyjne, biografie ludzi sukcesu. Możesz też, choćby w tej chwili, dołączyć do jakiejś pozytywnej grupy otwartej na Facecbook’u i zacząć już teraz dostarczać sobie wartościowych, wspierających treści.

 

5. Świętuj swoje sukcesy.

Znasz ludzi, którzy nieważne jak dużą rzecz zrealizują, przechodzą nad tym do porządku dziennego i jakby zupełnie nie zauważali, co im się udało? No właśnie. A czy pracownik, który nigdy nie otrzymuje pochwały, albo/i premii, gdy zrobił świetne wyniki, będzie zmotywowany? Gwarantuję Ci, że nie.

Postanów sobie (i faktycznie to rób), że odtąd, każdy Twój sukces, choćby najmniejszy, będziesz zauważał, zapisywał (to ważne) i dawał sobie za niego nagrodę. To może być nawet coś niedużego. Ważne jednak, abyś doceniał siebie za wszystko, co udało Ci się osiągnąć. Praktykuj zwyczaj świętowania. W ten sposób dostarczysz sobie przyjemnych impulsów i będziesz wzmacniał swoją motywację do realizowania kolejnych celów.

Jednocześnie, zapisując każde osiągnięcie, budujesz swoją listę powodów do dumy. Zobaczysz, jak wiele jesteś w stanie zrobić w określonym czasie, np. przez rok. A jeśli zdarzy Ci się kiedyś wpaść w mentalny dołek, będziesz mógł otworzyć notatnik i przypomnieć sobie, ile już osiągnąłeś. Stwórz więc swoją własną listę sukcesów.

 

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz dowiedzieć się więcej o budowaniu poczucia własnej wartości, zapisz się na newsletter. Wkrótce ukaże się kurs, który będzie dotyczył m.in. tego zagadnienia. Poprzez newsletter dowiesz się o nim, jako pierwszy.

 

03 Kwi 2017

5 wartości wynikających z kryzysów

1. Dowiesz się na kogo możesz liczyć.

Będąc w potrzebie, czy to natury materialnej czy duchowej, w jakimś kryzysie, wszyscy potrzebujemy wsparcia. Wtedy okazuje się jak bardzo prawdziwe jest przysłowie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Czasami rzeczywistość potrafi być zaskakująca i okazuje się, że bardziej można liczyć na „obcych ludzi”, niż osoby z najbliższej rodziny. Albo, że chętniej pomogą Ci ludzie, po których byś się tego nie spodziewał, niż ktoś, kogo dotąd uważałeś za pewniaka w każdej sytuacji. Może to być przykre i trudne do zaakceptowania, ale ma tę wartość, że pozbawia złudzeń. A życie z fałszywymi przekonaniami buduje w nas nieprawdziwy obraz i lepiej wcześniej zderzyć się z rzeczywistością, nawet jeśli to zaboli, niż trwać w nieświadomości i po latach doświadczyć prawdziwego trzęsienia ziemi.

 

2. Poznasz, na co cię stać i w jakich sytuacjach jesteś w stanie poradzić sobie sam.

Tyle wiesz o sobie, ile życie Cię sprawdziło. Taka jest prawda. Mam wrażenie, że w kryzysie większość z nas raczej siebie nie docenia, niż przeszacowuje własne możliwości. Nie wiem jak Ty, ale ja już kilka razy przekonałem się, że jestem w stanie zrobić o wiele więcej, niż wcześniej myślałem. Kiedy wiadomo, że nie można liczyć na żadną pomoc w danym momencie, gdy nie ma drogi ucieczki, wyjścia awaryjnego, wtedy po prostu musisz stawić czoła sytuacji, jaka by ona nie była i musisz też sobie poradzić. Zaskoczenie potrafi być wielkie, gdy okazuje się, że coś co jeszcze przed chwilą wydawało się niemożliwe, okazuje się faktem i to Ty sam, bez niczyjej pomocy, tego dokonałeś. Uważam, że są to bardzo cenne doświadczenia. Jesteś o wiele silniejszy niż myślisz.

 

3. Zatrzymasz się i zastanowisz nad sobą.

Gdy jesteśmy na życiowym zakręcie, albo chorujemy przychodzi moment refleksji. Zwalniamy tempo i zaczynamy przyglądać się sobie, swojemu życiu, ludziom wokół nas, temu za czym gonimy, swoim wartościom i doświadczeniom. Mam wrażenie, że czasami te momenty kryzysowe w pewnym sensie ratują nas, bo dzięki nim jesteśmy zmuszeni do zatrzymania się. Dochodzimy do pewnych wniosków, które inaczej nie miałyby szans przebić się do naszej świadomości. Może w takiej chwili okaże się, że tak naprawdę chciałbyś robić w życiu coś innego? Możliwe, że przypomnisz sobie o swojej wielkiej pasji z dzieciństwa, którą w zabieganiu pogrzebałeś gdzieś, lata temu. A może ponownie zauważysz i zrozumiesz, jakim szczęściarzem jesteś, że masz obok siebie osobę, która Cię naprawdę kocha. Albo odwrotnie, w końcu przyznasz przed sobą, że jesteś w związku z niewłaściwą partnerką, czy partnerem i będziesz mógł podjąć realne działanie, by zmienić swoją sytuację. Jedno jest pewne, że tak zwane dołki potrafią uświadomić wartościowe i często zaskakujące rzeczy, które mogą sprawić, że odtąd będziesz zupełnie inaczej patrzył na swoje życie.

 

4. Przypomnisz sobie, co naprawdę jest w życiu ważne.

Nie znajomi na Facebook’u, wirtualne przyjaźnie i ludzie, którzy lajkują Twoje posty, ale jakoś nie mają czasu, by do Ciebie zadzwonić, albo zwyczajnie spotkać się przy kawie i porozmawiać. Nie najnowsze  gadżety i modne ubrania. Nie zaszczyty w pracy i oklaski na scenie. Najważniejsze jest to, jakim człowiekiem jesteś i jakich ludzi masz wokół siebie. Czy, kiedy jesteś w trudnej sytuacji, w chorobie, masz do kogo zadzwonić, albo czy ktoś do Ciebie zadzwoni, bo nie pojawiłeś się w pracy, w szkole, na uczelni. Czy są osoby, którym naprawdę na Tobie zależy, gotowi pomóc Ci zawsze w przypadku zawirowań życiowych. Czy jest ktoś, kto chociażby zrobi Ci zakupy, lub przywiezie ciepły posiłek do domu, gdy w chorobie nie możesz wstać z łóżka. I czy Ty jesteś kimś, na kim inni mogą polegać w takich sytuacjach. To ma znaczenie i prawdziwą wartość. Reszta to pozory i powierzchowność.

 

5. Nauczysz się doceniać i być wdzięcznym.

Gdy będziesz czasowo wyłączony z życia, z jakiegoś powodu, na przykład choroby i siłą rzeczy nie będziesz w stanie robić tego, co zwykle, zaczniesz zauważać prawdziwe znaczenie dobrych ludzi wokół siebie. Jaką wartością jest ktoś, na kogo zawsze możesz liczyć w kłopocie. Ile znaczy jeden telefon, albo odwiedziny kogoś, komu na Tobie zależy. Zobaczysz  swoje życie z innej perspektywy i być może zdecydujesz się zrezygnować z pewnych rzeczy, czy relacji, które dotąd uważałeś za istotne, na korzyść tych naprawdę ważnych, o które warto dbać. Dostrzeżesz, jak wiele masz na co dzień, a o czym często zapominasz, albo uważasz to za oczywiste. I będziesz po prostu wdzięczny. Bogu, ludziom, docenisz też siebie. Samemu doświadczając słabości, będziesz także bardziej empatyczny i otwarty na ludzi, którym kiedyś Ty możesz pomóc w potrzebie. Pamiętaj, że Twój najgorszy dzień jest marzeniem kogoś na drugim końcu świata, kto jest dzisiaj głodny i nie ma dachu nad głową, z powodu toczącej się wojny. Doceniaj to, co masz i bądź wdzięczny za wszystko.

 

A jakie Ty dostrzegasz wartości ukryte w trudnych momentach życiowych? Zapraszam, zostaw swój komentarz.

 

Jeżeli interesuje Cię praca nad sobą i chcesz zmienić swoje życie, po doświadczeniu trudnego dzieciństwa, zapisz się na listę.

30 Mar 2017

7 kroków do przemiany życia po trudnym dzieciństwie

1. Akceptacja i odwaga przyznania się do słabości.

To pierwszy i niezbędny element. Jeśli nie spojrzysz prawdzie w oczy i sam przed sobą nie przyznasz, że jest coś, czym trzeba się zająć, nic z tego nie będzie. Gwarantuję. Ci, którzy skutecznie i z sukcesem przepracowali swoje zranienia, czy też uporali się z jakimkolwiek wewnętrznym problemem, najpierw zdobyli się na odwagę do tego, by przyznać się do własnej słabości i zaakceptować fakt, że nie wszystko jest w porządku. I to nie ma nic wspólnego z byciem słabym. Przeciwnie, zdolność człowieka do przyznania się, że ma z czymś problem i potrzebuje pomocy, jest oznaką siły. Tylko ktoś silny będzie w stanie to powiedzieć. Słaby będzie za wszelką cenę trzymał się wersji, że nie ma żadnego problemu, choćby wszystkie fakty wskazywały, ze jest inaczej. Potrzebny jest więc ten pierwszy, podstawowy krok. Zauważenie i akceptacja. Dopiero od tego momentu zaczyna się rozwój.

 

2. Jasny cel, czyli czego chcesz?

Statek, który nie ma zdefiniowanego miejsca przeznaczenia, nigdy nie dopłynie do celu. Tak samo Ty, jeśli nie wiesz, czego naprawdę chcesz, nie spodziewaj się przełomu. Potrzebujesz jasno określonego celu i pewnego rodzaju mapy drogowej, która Cię do niego doprowadzi. Przy czym nie może to być tylko mgliste pojęcie w stylu „chcę normalnego życia”, bo co to znaczy normalne życie? Dla każdego będzie to co innego. Poświęć więc na to czas i przemyśl, jaki cel chcesz sobie postawisz. Jak chcesz się czuć i jak dokładnie ma wyglądać Twoje życie, byś kiedyś mógł sobie powiedzieć: „zrobiłem to, osiągnąłem sukces”.

I dalej, co zamierzasz robić, by iść we właściwym kierunku, a także z czego w związku z tym zrezygnujesz? Precyzyjna i klarowna wizja, zapisany na papierze cel. To kluczowe, żebyś mógł dokonać prawdziwej zmiany w swoim życiu. Pobożne życzenia zostaw dla tych, którzy tylko mówią, że chcą czegoś więcej i na tym się kończy ich droga. Ty bądź tym, który działa, a nie wyłącznie o tym opowiada. Chcesz mieć wspaniałe, szczęśliwe życie? Wspaniale. Najpierw jednak usiądź i precyzyjnie je określ.

 

3. Zrozumienie i silne wewnętrzne „Dlaczego”.

Jeśli wiesz już dokładnie jak ma wyglądać Twoje życie, bardzo ważne jest, abyś wiedział także dlaczego tego chcesz. Zapisz na papierze, używając precyzyjnych sformułowań, jakie są Twoje osobiste powody, by je odmienić. Co konkretnie chcesz osiągnąć, w danym obszarze swojego życia. Istotne jest, by były to naprawdę ważne argumenty po to, by stanowiły dla Ciebie wystarczająco mocną motywację. Świadomość i jasne ich określenie, będą dla Ciebie nie tylko motywacją, ale także zabezpieczą Cię przed pokusami, by zrezygnować, gdy nadejdą trudniejsze chwile. Wtedy zawsze będziesz mógł wrócić do swojego celu i przypomnieć sobie na nowo, dlaczego podjąłeś wysiłek pracy nad sobą. Ktoś, kto nie ma wystarczająco mocnych powodów do zrobienia czegoś, prędzej czy później podda się i nie osiągnie celu. Jeśli chcesz prawdziwej zmiany, musisz dokładnie wiedzieć DLACZEGO jej chcesz.

 

4. Prawdziwa decyzja, a nie postanowienia noworoczne.

Nie dlatego, by postanowienia noworoczne były złe. Nie w tym rzecz. Chodzi bardziej o to, w jaki sposób często się kończą. Jeśli chodzisz na siłownię, to zapewne miałeś okazję zaobserwować, że na początku roku często przybywa sporo nowych osób, które z zapałem biorą się za ćwiczenia. Na sali robi się tłoczno, aż do mniej więcej… połowy lutego. Potem ludzie zaczynają się wykruszać i stopniowo sytuacja wraca do „normy”. Z początkowego tłoku, stałymi bywalcami siłowni zostaje może kilka osób, reszta rezygnuje. Jeśli więc chcesz osiągnąć swój cel, nie możesz traktować swojego wyzwania, jako postanowienia noworocznego, w stylu „jeśli w tym tygodniu sobie odpuszczę, to nic się nie stanie”. Nieprawda, stanie się, bo to kształtuje Twój charakter i ostatecznie przesądzi o tym, czy Ci się uda, czy nie. Pokaż, że jesteś naprawdę zdecydowany. Miarą prawdziwej decyzji jest działanie.

 

5. Cierpliwość i determinacja, bez względu na koszty i potrzebny czas.

Ci, którzy osiągają swoje cele, jakiekolwiek by one nie były, mają w sobie nastawienie i pewność, że wytrzymają wszystko, co będzie konieczne, by zrealizować postawione zadanie. Wiedzą, że aby dostać się na szczyt, należy iść pod górę. Rozumieją także, że po drodze będą pojawiać się różne przeszkody i niebezpieczeństwa, ale nie jest to coś, co powoduje w nich niepokój, czy powątpiewanie. Mając tę świadomość po prostu akceptują sytuację i przygotowują się mentalnie, a także w każdy inny sposób do tego, by pokonać wszelkie przeciwności. I nie zniechęcają się, że wyzwanie rozłożone jest w czasie. Nie oczekują efektu natychmiast, ponieważ rozumieją, że wielkie rzeczy nigdy nie rodzą się z dnia na dzień. Przyjmują za to odpowiednie nastawienie, które z jednej strony zapewnia im wewnętrzny spokój, a z drugiej cierpliwa i wytrwała praca sprawia, że osiągnięcie celu staje się wyłącznie kwestią czasu. Po prostu działają dotąd, aż się uda. Określiłbym to, jako postawę „chcę i będę to miał”. Praca nad sobą, to  proces, a nie jednorazowa i natychmiastowa przemiana.

 

6. Wiara w siebie i własny sukces.

Kolejnym składnikiem, bez którego nie sposób osiągnąć czegokolwiek, jest wiara. Nie ma znaczenia, czy chodzi o wyzwania sportowe, zawodowe, czy po prostu życiowe. Wszyscy ludzie sukcesu mają tę cechę. Wierzą w siebie i są przekonani o tym, że im się uda. A każdy kolejny sukces jeszcze bardziej wzmacnia ich wiarę i pewność siebie. Mało tego, oni świadomie je budują i dbają także o to, by otaczać się pozytywnymi ludźmi. W przeciwieństwie do osób pełnych wątpliwości, obaw i otaczających się podobnymi sobie niedowiarkami. Jeśli jednak chcesz być orłem nie możesz latać z wróblami. Żaden sukces nie jest przypadkiem i nie przychodzi łatwo. Ale jednocześnie to właśnie sprawia, że jest tak cenny. Ci, którzy są skuteczni w jakimkolwiek obszarze mają silną wiarę w siebie i przekonanie, że osiągną cel. Nieuchronnie w końcu dostają swoją nagrodę.

 

7. Przekonanie, że zasługuję na szczęśliwe życie i każde dobro.

Z wiary w siebie ludzi sukcesu wynika wewnętrzne przekonanie, że zasługują na wszelkie dobro i to, by być szczęśliwym już dzisiaj. Ktoś, kto ma wewnętrzną barierę w postaci samoograniczającego myślenia na własny temat, nie będzie miał odwagi, ani siły do tego, by wyznaczać sobie wielkie cele, a tym bardziej je realizować. Dlatego zanim będzie w stanie realnie coś zrobić, musi najpierw uporać się ze swoimi przekonaniami i dostosować je w taki sposób, by były pozytywne i wspierające.

Najpierw należy więc zadbać o porządek we własnych myślach i spójność wewnętrzną, a wtedy wszelkie bogactwo zacznie pojawiać się w zasięgu. Szczęśliwe życie nie jest zarezerwowane tylko dla wybranych. To ludzie sami ograniczają sobie do niego prawo. Ci, którzy po nie sięgają, mają w sobie właściwe nastawienie i przekonania, które ułatwiają im bycie po piękniejszej, spełnionej stronie życia. Czują, że na to zasługują i wiedzą, że są na swoim miejscu.

 

Czy zatem wszystko to oznacza, że ktoś, kto dorastał w rodzinie dysfunkcyjnej i nie posiada w sobie takich cech i postaw, jest na straconej pozycji? Absolutnie nie. Prawda jest taka, że wszystkiego można się nauczyć. Możesz mieć naprawdę szczęśliwe i satysfakcjonujące życie. Dobrze czuć się ze sobą i uwolnić się od wszystkiego, co Cię przytłacza i ogranicza. Potrzebujesz jednak wiedzieć, jak to zrobić, czym się kierować.

 

Powyższe 7 punktów, to oczywiście nie wszystko czego potrzeba, by odmienić swoje życie. Chcę się z Tobą podzielić moją drogą i pokazać sprawdzone rozwiązania, które naprawdę działają. Skoro ja mogłem uporać się z trudnymi doświadczeniami i stworzyć sobie szczęśliwe, spełnione życie pomimo dorastania w rodzinie dysfunkcyjnej, to znaczy, że Ty też możesz. Oto moja książka, dzięki której dowiesz się, jak mi się to udało. Zapraszam serdecznie i trzymam kciuki! KLIKNIJ TUTAJ…

 

21 Wrz 2016

Dlaczego mówienie o sobie „Jestem DDA” jest błędem

Wcale nie chodzi tutaj o wypieranie, czy zaklinanie rzeczywistości, tylko o to, że mówiąc o sobie w ten sposób, wysyłasz swojej podświadomości wiadomość – jestem wadliwy. Przyklejasz sobie etykietkę. A skoro jesteś z gruntu „niepełnowartościowy”, to znaczy, że nie można z tym nic zrobić, prawda? Nieprawda.

 

Syndrom DDA, to nie jest nieuleczalna choroba, z którą musisz męczyć się do końca życia. Przeciwnie, możesz się z nim uporać, ponieważ jest to efekt określonych doświadczeń, a nie trwała i nieusuwalna cecha danej osoby.

 

Można dokonać diametralnej zmiany dzięki wytrwałej pracy nad sobą, właściwej wiedzy, poszerzaniu świadomości i czasami oczywiście terapii. Tylko czasami? Tak, terapia nie zawsze jest konieczna i rożne też mogą być jej rodzaje. Nie każdy jej wymaga, bo nie każdy doświadczył tych samych dysfunkcjonalnych zachowań i zranień w jednakowym stopniu, czy też miał te same wzorce. Ponadto nie wszyscy mają identyczny poziom odporności psychicznej. Dlatego mimo, że pewne wyrządzone szkody są wspólne dla dorastających w rodzinach dysfunkcyjnych, to stopień w jakim dotknęły one poszczególne osoby, jest zawsze inny. Nie ma dwóch identycznie doświadczonych ludzi, w sensie jednakowego odczuwania i skutków, nawet wśród rodzeństwa, które wyrosło w tym samym domu. Wszyscy czujemy podobnie, ale jednocześnie każdy odczuwa i reaguje inaczej.

 

Dlaczego o tym piszę, czy nie jest to tylko wywód bez znaczenia na temat szczegółu, jakim jest określenie „jestem DDA”, czy też „jestem DDD”? Nie, nie jest. Z prostej przyczyny (chociaż większość ludzi wydaje się nie zdawać sobie z tego sprawy). Chodzi o to, że nasza podświadomość nie zna się na żartach. Wystarczy, że powtórzysz z przekonaniem, nawet tylko kilka razy jakieś słowa o sobie, a Twoja podświadomość zacznie je traktować, jako prawdę. W tym przypadku negatywnie zaprogramujesz siebie. I to nie jest błahostka, ponieważ zaczniesz wierzyć, że rzeczywiście tak jest. A jeśli uwierzysz, że jesteś, w jakimś sensie niepełnowartościowy, ułomny, to będziesz doświadczał skutków takiego postrzegania we wszystkich obszarach swojego życia. Twoje przekonania znajdą odzwierciedlenie w sposobie myślenia, pewności siebie (a raczej jej braku), w rodzaju i jakości wyznaczanych sobie celów, podejmowanych decyzji, wyzwań, w relacjach damsko – męskich, w poziomie skuteczności w pracy. Wpadniesz w pętlę, z której nie wyjdziesz, dopóki nie zobaczysz siebie i swoich doświadczeń z przeszłości, w zupełnie innym świetle. Dopóki nie zyskasz świadomości, nie będziesz w stanie nic z tym zrobić. Ponieważ problem będzie cały czas ukryty w Tobie, niezauważalnie działając w tle. A w psychologii nienazwane, nie istnieje.

 

Co więcej, osoby, które wzięły sobie do serca, że „są DDA”, to czasami Ci, którzy całymi latami chodzą na terapię, mimo, że już dawno mogliby zacząć funkcjonować bez takiej pomocy. Jednak, tak bardzo przyzwyczaiły się do tego, że „potrzebują wsparcia”, że już nie umieją inaczej. A czy to na pewno jest celem terapii? Wciągnąć człowieka w machinę, z której nigdy się już nie wydostanie? Oczywiście, że nie.

 

Mówienie o sobie „Jestem DDA” jest szkodliwe i stanowi pułapkę mentalną. To realna przeszkoda w rozwoju, a nie tylko nic nie znaczące określenie.

 

Tak zwany syndrom DDA, czy DDD jest stanem, w który wchodzi się na skutek doświadczenia dorastania w rodzinie, gdzie jakieś obszary i relacje były nieprawidłowe. Gdzie były uzależnienia, przemoc, porzucenie i inne negatywne przeżycia. Ale to wcale nie oznacza, że doświadczając ich, automatycznie stajesz się ułomny, w jakiś trwały sposób i jesteś całkowicie bezradny. Raz na całe życie złamany, oznaczony etykietką i pogrzebany. Absolutnie nie musi tak być! Możesz odzyskać siebie i odbudować to, co dysfunkcyjne środowisko w Tobie zepsuło, co Ci odebrano. To nie Ty jesteś niepełnowartościowy, czy zły. To Ciebie zraniono. I nie ma w tym Twojej winy. Nikt nie rodzi się skazany na porażkę, ani bezwartościowy. Nikt z nas także nie wybrał sobie rodziców, ani domu, w którym przyszedł na świat i dorastał. Urodziłeś się, jako biała, czysta kartka i dopiero później ukazała się na niej treść. Pojawiłeś się, jako ważna i unikalna istota, której niczego nie brakuje. W dniu kiedy uwierzysz, że byłeś i jesteś pełnowartościowym człowiekiem, który zasługuje na każde dobro, na to, by być szczęśliwym, kochać i być kochanym, zacznie się Twoja przemiana.

 

Jednak, by nie sabotować własnego rozwoju, już dzisiaj podejmij decyzję, aby mówiąc o sobie, nie używać określenia „jestem DDA”. Nie potrzebujesz stygmatyzacji, łatki, nie musisz być „jakiś”.

 

Potrzebujesz pozytywnych wspierających Cię słów, przekonań, wiary i cierpliwej pracy nad własnym rozwojem.

 

Szczęśliwe życie nie jest zarezerwowane wyłącznie dla osób pochodzących, z tak zwanych dobrych rodzin. Ty także na nie zasługujesz i ono czeka, aż je odnajdziesz. Dlatego bez zwlekania wyjdź mu naprzeciw, każdego dnia pracując nad tym, by podsycać motywację, dodawać sobie otuchy, dostarczać umysłowi wartościowych treści i otaczać się pozytywnymi ludźmi. A posługiwanie się etykietkami pozostaw tym, którzy koniecznie muszą każdego zaszufladkować, bo inaczej puzzle nie pasują im do obrazka.

 

Pamiętaj, że doświadczenia z przeszłości nie definiują Cię, jako człowieka, ani nie determinują tego, kim możesz się stać. Jedynym prawdziwym znaczeniem, jakie mają jest to, które Ty sam im nadasz.  Nazywaj więc świadomie to, co Ciebie dotyczy i nie rób sobie osłabiających „mentalnych tatuaży”, w postaci negatywnych określeń. Sama zmiana słownictwa, którego na co dzień używasz do opisywania swoich doświadczeń i tego kim jesteś, spowoduje w Tobie znaczącą przemianę w odczuwaniu i sposobie patrzenia na wiele rzeczy. Ten pozornie mały krok, pociąga za sobą prawdziwe zmiany we wnętrzu człowieka. Wykorzystaj tę świadomość i używaj języka, jako narzędzia, które Cię wspiera i podbudowuje, a nie osłabia.

 

Chętnie posłucham, co o tym myślisz? Podziel się ze mną swoimi uwagami w komentarzach.

 

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, zapisz się na listę wpisując email poniżej i udostępnij post swoim znajomym. Polub także stronę DNA Sukcesu na Facebook’u. Zapraszam serdecznie!

 

10 Lip 2016

13 powodów, by przepracować zranienia z dzieciństwa

Jako dzieci dorastające w rodzinie z nieprawidłowymi relacjami, najczęściej nie mamy warunków do tego, by poznać i zrozumieć siebie. Nasza uwaga skierowana jest gdzie indziej: na przetrwanie, przewidywanie zagrożeń, stworzenie mechanizmów obronnych. Uniemożliwia nam to życie w prawdziwej wewnętrznej wolności, radości, utrudnia rozwój intelektualny i emocjonalny, nie pozwala zbudować szerszej świadomości oraz wartościowych relacji. Jednocześnie jednak silnie kształtuje naszą podświadomość i nasącza ją szkodliwymi programami.


Oto co się stanie, jeśli postanowisz przerwać to błędne koło i odzyskać władzę nad swoim życiem:

1. Poznasz i lepiej zrozumiesz samego siebie.

Kiedy zdecydujesz się stawić czoła własnym zranieniom i świadomie podejmiesz codzienną pracę nad sobą, zaczniesz zauważać u siebie zmiany. Najpierw subtelne i ostrożne, z czasem coraz głębsze poznanie siebie sprawi, że w Twoim życiu pojawi się ktoś, z kim dotąd spędzałeś mnóstwo czasu, ale dotąd był jakby za zamkniętymi drzwiami. Poznasz swoje Prawdziwe JA. Na tej drodze, dzięki własnej pracy oraz pomocy z zewnątrz, po pewnym czasie staniesz się dla siebie najlepszym przyjacielem, uśmiechniętym, pełnym zrozumienia, szacunku i cierpliwości. To będzie początek Twojego nowego życia.

2. Zyskasz świadomość i będziesz umiał ponazywać swoje uczucia.

Wraz z poznaniem siebie zyskasz świadomość uczuć, które dotąd pojawiały się i często miały na Ciebie ogromny wpływ, ale nie rozumiałeś dlaczego tak się czułeś i co to oznaczało. Nauczysz się je nazywać. Będziesz lepiej rozumiał skąd dane uczucie nadeszło i o czym Cię informuje. Zyskasz umiejętność właściwego odczytywania i interpretowania ich znaczenia oraz będziesz w stanie świadomie wybierać swoje reakcje na nie.

3. Odkryjesz podświadome schematy swoich dotychczasowych decyzji i działań.

Będąc wewnętrznie poranionym, reagowanie na okoliczności przez pryzmat mechanizmów obronnych, które musiałeś sobie stworzyć, staje się naturalnym pierwszym wyborem. Jednak to, co w dzieciństwie Cię chroniło i pozwalało przetrwać, nieuświadomione w dorosłym życiu stanowi barierę, która nie pozwala się normalnie rozwijać. Gdy podejmiesz pracę nad sobą, dostrzeżesz pewne powtarzające się motywy swoich zachowań i wyborów. Zobaczysz je już jednak z innej strony. Będą wtedy przed Tobą, a nie wewnątrz i będziesz w stanie świadomie je kształtować.

4. Uwolnisz się od lęku i poczucia zagrożenia.

Towarzyszący Ci ciągle lęk ustąpi, a w jego miejsce pojawi się spokojna uważność. Nieustanna czujność i gotowość do obrony, nawet gdy na horyzoncie nie widać zagrożeń, odejdą. Z czasem uwrażliwienie na sytuacje, które natychmiast uruchamiały w Tobie alarm będzie stawać się coraz mniejsze. Twoje reakcje na stresujące sytuacje będą bardziej adekwatne i dużo rzadziej będziesz doświadczał silnego napięcia, a na końcu całego procesu nie będzie go już prawie wcale.

5. Odzyskasz pewność siebie.

Twoja pewność siebie, która była latami podkopywana znów zacznie rosnąć. Zaczniesz być śmielszy w swoich planach, jakości i liczbie wyznaczanych sobie celów. Wzrośnie Twoja skuteczność w pracy. Relacje z ludźmi staną się bardziej świadome, otwarte, pozytywne. Twój wpływ na innych będzie większy, co wzmocni Twoją odwagę i wiarę we własne siły. Coś, co kiedyś wydawało Ci się poza zasięgiem, stanie się dostępne i będziesz miał wewnętrzną pewność, że to zdobędziesz. Z czasem Twoja pewność siebie wzrośnie do takiego poziomu, że staniesz się nie do powstrzymania. Wraz z jej wzrostem, będziesz odczuwał mniej wewnętrznych napięć i nabierał zdrowego dystansu do wszelkich przeciwności.

6. Wybierzesz właściwą partnerkę/partnera.

Jeśli nie odrobisz lekcji i od razu po wyjściu z dysfunkcyjnego domu podejmiesz decyzję o małżeństwie, możesz doświadczyć klęski związania się z niewłaściwą osobą. Co to oznacza na dłuższą metę, myślę, że nie muszę mówić. Jednak odważnie pracując nad własnymi zranieniami, ustawiasz się już w zupełnie innej pozycji i możesz zmienić dosłownie wszystko. W relacjach damsko – męskich stopniowo zaczniesz zauważać dużą zmianę. Będziesz nie tylko bardziej świadomy z kim chciałbyś stworzyć związek, ale też dlaczego szukasz pewnych cech u tej osoby. Nie bez znaczenia jest też fakt, że będąc pewniejszym siebie, łatwiej będzie Ci nawiązywać nowe znajomości i zyskasz na atrakcyjności w oczach płci przeciwnej. Przełoży się to na większe możliwości znalezienia właściwej partnerki, czy partnera oraz ułatwi wam wzajemny rozwój.

7. Będziesz miał lepsze relacje z autorytetami, szefem.

Dorastając w rodzinnie dysfunkcyjnej, jako dzieci byliśmy podporządkowani swoim rodzicom. Wchodząc w dorosłe życie i pełniąc role np. pracownika, podświadomie kojarzymy czyjąś zwierzchność, z wyrządzaniem krzywdy. Wszystko się zmienia, gdy rozwiniemy swoją świadomość i pojawi się zrozumienie. Wtedy sytuacje z pracy tracą emocjonalne połączenie z tym, czego doświadczaliśmy w dzieciństwie. Zaczynamy żyć w TERAZ. To uwalnia od wewnętrznych konfliktów i pozwala rozwijać się zawodowo, angażując swoje najlepsze cechy i możliwości, które w przeciwnym razie byłyby niedostępne, z powodu spętania nieuświadomionymi schematami i emocjami.

8. Zniknie poczucie niezasługiwania i nieustanna potrzeba udowadniania swojej wartości.

Mając niskie poczucie własnej wartości, wpadamy w pułapkę myślenia, że musimy na wszystko zasłużyć. Na miłość bliskich, czułość, poświęcony czas, akceptację, uznanie, szacunek. Skoro muszę zasłużyć, to muszę też nieustannie dostarczać ku temu powodów, osiągnięć. W rezultacie pojawia się chroniczne zmęczenie, brak spełnienia, niezadowolenie ze swojego życia, wypalenie. Widzisz, prawda jest taka, że nie musisz zasłużyć na żadną z wymienionych rzeczy. Ponieważ już teraz zasługujesz na każde dobro. Łatwiej to powiedzieć niż poczuć, wiem. Jednak to przyjdzie, jeśli szczerze i wytrwale zajmiesz się sobą. Uwierz, zniknie ten pęd, który każe Ci nieustannie coś udowadniać, zabiegać, gonić bez wytchnienia. Będziesz miał to wszystko, bez wycieńczającego wysiłku. To po prostu przyjdzie, a Ty będziesz czuł, że na to zasługujesz.

9. Będziesz miał odwagę, by w każdej sytuacji powiedzieć prawdę.

Z powyższym wiąże się umiejętność mówienia prawdy, bez względu na to z kim rozmawiasz i co chcesz powiedzieć. Zniknie lęk przed powiedzeniem jak jest faktycznie, z obawy przed reakcją drugiego człowieka lub tym, co sobie pomyśli. To, co druga osoba o Tobie myśli, to nie jest Twoja sprawa. Po prostu. Będziesz umiał być zawsze prawdziwy i odważnie, głośno mówić, jak jest, co czujesz, czego chcesz i prosić z wiarą, że to otrzymasz.

10. Zdobędziesz umiejętność lepszego radzenia sobie z emocjami.

Jako dzieci z rodzin dysfunkcyjnych często odczuwamy silne emocje nie potrafiąc ich nazwać, ani zrozumieć skąd pochodzą. To zmienia się całkowicie, gdy odzyskujemy siebie i uzdrawiają się nasze myśli, uczucia, relacje. Wtedy pojawia się zrozumienie i cierpliwość względem siebie. Stopniowo będziesz pozwalał sobie na coraz większą swobodę odczuwania, bez poczucia winy. Będziesz coraz lepiej rozumiał, co czujesz, dlaczego odczuwasz takie emocje i nauczysz się je nazywać oraz właściwie interpretować.

11. Odzyskasz wewnętrzny spokój, radość i dziecięcą ciekawość.

W miarę jak Twój wewnętrzny świat będzie nabierał nowego kształtu zauważysz, jak zmieniają się uczucia. Zaczniesz odczuwać coraz głębszy wewnętrzny spokój. Zaniknie zamieszanie, które kiedyś było częstym gościem. Wraz ze spokojem, stopniowo pojawi się coraz większa otwartość na wszystko co nowe, świeże i znów powoli będzie się w Tobie budzić małe dziecko. Ciekawe świata, radosne, chętne do eksperymentowania, wolne od lęku, ufne, pragnące spróbować tylu interesujących rzeczy. Na nowo nauczysz się cieszyć drobnymi sprawami, zauważać i doceniać dobre doświadczenia, piękno w najróżniejszych obszarach. Te pozytywne uczucia Cię oczarują i pochłoną. Nigdy już nie będziesz chciał wrócić do stanów, jakich doświadczałeś zanim zacząłeś się rozwijać.

12. Będziesz prawdziwie wolny.

Poczujesz niesamowitą wolność. Zadziwiające, jak uporządkowanie swojego wnętrza wpływa na wszystko, czego doświadczamy i co odczuwamy. Staniesz się prawdziwie wolnym człowiekiem.. Od negatywnych emocji, toksycznych relacji, fałszywych schematów, szkodliwych nawyków. Powstanie ogromna pusta przestrzeń, którą będziesz mógł zapełnić tym, co sam świadomie wybierzesz i będziesz miał niezwykły spokój w sercu, by bez pośpiechu zrobić to tak, jak naprawdę chcesz. Znów będziesz czystą kartką, na której zapiszesz tylko dodające sił, pozytywne myśli i słowa.

13. Przejmiesz kontrolę nad swoim życiem i pokierujesz nim tak, jak tego pragniesz.

Doświadczenia, które zebrałeś w dzieciństwie, staną się pewnym zamkniętym etapem Twojego życia. Teraz sam nadasz im znaczenie i zdecydujesz, jak je wykorzystać. Może, wiedząc już, jak przejść tę długą i wymagającą (a jednocześnie jakże fascynującą!) drogę, zechcesz teraz samemu pomóc komuś, kto jest w miejscu, gdzie Ty kiedyś byłeś i nie wie od czego zacząć? Może, by zainspirować innych podzielisz się swoją pozytywną historią na DNASukcesu.pl? Jedno jest pewne, teraz Ty kierujesz swoim życiem. Masz pełną władzę nad tym dokąd idziesz i co zrobisz z lekcjami, które dostałeś. Przeczytałem gdzieś piękne zdanie: Jeśli życie rzuca Ci kamienie pod nogi, zbuduj z nich most i dodatkowo jeszcze pokaż innym, którędy mogą przejść.

 Watch Brothers (2015) Full Movie Online Streaming Online and Download

Podoba Ci się ten artykuł? Wpisz swój email poniżej i Zapisz się na listę. Dołącz do naszej społeczności ludzi, którzy są kreatorami własnego szczęścia.

 Watch Brothers (2015) Full Movie Online Streaming Online and Download