Tag: Wartość

03 Lis 2018

Jak powstają wewnętrzne blokady i ograniczenia

Zdarzyło Ci się kiedyś sparzyć?

Mam na myśli jakąś sytuację w pracy, albo przygodę z własnym biznesem, inwestowaniem pieniędzy, czy relację z drugą osobą, w przyjaźni, w bliskim związku.

Doświadczyłeś kiedyś czegoś nieprzyjemnego, co zapamiętałeś na długo?

Jestem pewien, że tak. Wszyscy od czasu do czasu mamy takie doświadczania, ponieważ w życiu nie da się całkowicie wyeliminować niechcianych, przykrych sytuacji. Pod tym względem jesteśmy tacy sami.

Tym, co nas różni, jest sposób, w jaki radzimy sobie z niepowodzeniami, które nas spotykają, oraz to, jakie zmiany wywołują one w naszym sposobie myślenia.

Większość ludzi doświadczając czegoś złego, zaczyna układać sobie w głowie historię, która ma spowodować, że w przyszłości nie będą więcej cierpieć w podobnej sytuacji. Chcą w ten sposób uchronić się przed potencjalnym bólem.

Łączą więc swoje przykre doświadczenie z odczuwaniem cierpienia, a następnie starają się postępować tak, by podobna sytuacja więcej się nie powtórzyła.

 

Uruchamia się schemat: jeśli zrobię A, to wydarzy się B.

 

Problem w tym, że takie myślenie zamyka nas w pułapce. Ponieważ wcale nie jest powiedziane, że skoro w przeszłości A spowodowało B, to tak samo będzie następnym razem.

Przecież jesteś już bogatszy i mądrzejszy o tamte doświadczenia, wiesz co zadziałało, a co nie, z kim będzie Ci po drodze, a jakich ludzi omijać z daleka i na czym należy się skupić, by tym razem zrobić wszystko lepiej, unikając podobnych błędów.

 

To pokazuje jednak, jak wielką siłę mają skojarzenia
i jak po cichu wpływają na nasze decyzje.

 

Posługując się powyższym mechanizmem (teoretycznie w dobrym celu), niestety sami budujemy sobie w głowie ograniczenia i blokady, które zamykają nam drogę do nowych pozytywnych doświadczeń. Do dobrych relacji, fajnego związku, udanych biznesów, większych pieniędzy, sukcesów i w efekcie do zdobycia lepszych skojarzeń, które pomogłyby nam dalej się rozwijać i budować sobie bardziej szczęśliwe życie.

 

Więcej na temat odkrywania i radzenia sobie z własnymi barierami, możesz znaleźć w mojej nowej książce „Rozwój. Wstęp wolny”. Jeśli ten temat jest Ci bliski, zapisz się na listę i odbierz w prezencie fragment książki.

29 Paź 2018

Premiera mojej nowej książki

Już 31 października ukaże się moja nowa książka, pod tytułem „Rozwój. Wstęp wolny”.

To fantastyczne uczucie móc dzielić się z innymi tym, co odmieniło moje życie i zobaczyć narodziny swojego nowego „dziecka”, w postaci książki.

Zapraszam Cię serdecznie do zainwestowania w siebie. Do podróży w stronę rozwoju, większego szczęścia i spełnienia w Twoim życiu. Wierzę, że moja książka Ci w tym pomoże.

Z całego serca życzę Ci wiele dobra na co dzień, sukcesów, radości i spokoju.

Do usłyszenia!

Wojciech Gębura

18 Cze 2018

Odwaga bycia sobą

Zastanawiałem się, co to znaczy mieć odwagę, by być sobą? To niby oczywiste, ale gdy trzeba ponazywać pewne rzeczy, wymaga to chwili refleksji. Oto, jak określam ten rodzaj odwagi. Według mnie, to odwaga, by:

 

Pokazać ludziom i światu, jaki naprawdę jestem.

Odważyć się ściągnąć maskę poprawności, wszystkiego, co „wypada” i co „trzeba”.

Słuchać swojej intuicji.

Mówić to, co rzeczywiście myślę.

Przyjąć siebie ze wszystkim, co mnie ukształtowało.

Akceptować i nie wstydzić się swojego pochodzenia i członków rodziny, bez względu na to, jakich wyborów w życiu dokonują.

Robić to, w co wierzę, że ma sens i co czuję, że chcę robić.

Nie naśladować nikogo, być autentycznym.

Zgodzić się, że nie zawsze będę miał rację i czuć się z tym OK.

Świadomie wybierać, jakimi osobami chcę się otaczać.

Zakończyć negatywne relacje i zachować pewność, że pojawią się inne, właściwe, dobre i szczere.

Zadbać o własną definicję szczęścia i żyć według niej.

Umieć uśmiechnąć się do siebie w lustrze.

Mieć uśmiech dla innych.

Wierzyć niezachwianie, że cokolwiek się dzieje, ostatecznie dobrze się skończy i pielęgnować pozytywne myśli.

Zgodzić się na tymczasową niewygodę, w poszukiwaniu tego, co dla mnie osobiście najcenniejsze.

Nie bać się zadawać sobie ważne pytania i szczerze na nie w sercu odpowiadać.

Zrobić listę rzeczy, których nie chcę już robić i zastąpić je tym, co wywołuje uśmiech na twarzy.

Regularnie znajdować czas na refleksję i sprawdzać, czy wciąż jestem na swojej ścieżce.

Nie bać się przegrać, wiedząc, że te lekcje są często najcenniejsze.

Zauważać, doceniać i świętować każdy sukces.

Uczyć się siebie, znać swoje mocne i słabe strony.

Pielęgnować i rozwijać swoje talenty.

Uczyć się nowych rzeczy, próbować, sprawdzać, szukać inspiracji, rozwijać się.

Bawić się i odpoczywać.

Pracować i dawać coś z siebie innym.

Nie bać się mówić NIE i nie mieć z tego powodu poczucia winy.

Umieć się szczerze cieszyć.

Bronić swoich granic.

Nie bać się pokazać ludziom, że jestem niedoskonały.

Prosić o to, czego chcę, wierząc, że otrzymam.

Mieć postawę: nic nie muszę, po prostu chcę.

Być pewnym, że jestem wartościowym człowiekiem już teraz, a nie dopiero jak „zasłużę”.

Kochać i dać sobie prawo do bycia kochanym.

 

Wojciech Gębura

 

Zapraszam do komentowania i podzielenia się swoją wizją odwagi bycia sobą.

 

Jeśli zainteresował Cię ten artykuł i chciałbyś więcej wartościowych treści, zapisz się na newsletter.

 

 

 

30 Mar 2017

7 kroków do przemiany życia po trudnym dzieciństwie

1. Akceptacja i odwaga przyznania się do słabości.

To pierwszy i niezbędny element. Jeśli nie spojrzysz prawdzie w oczy i sam przed sobą nie przyznasz, że jest coś, czym trzeba się zająć, nic z tego nie będzie. Gwarantuję. Ci, którzy skutecznie i z sukcesem przepracowali swoje zranienia, czy też uporali się z jakimkolwiek wewnętrznym problemem, najpierw zdobyli się na odwagę do tego, by przyznać się do własnej słabości i zaakceptować fakt, że nie wszystko jest w porządku. I to nie ma nic wspólnego z byciem słabym. Przeciwnie, zdolność człowieka do przyznania się, że ma z czymś problem i potrzebuje pomocy, jest oznaką siły. Tylko ktoś silny będzie w stanie to powiedzieć. Słaby będzie za wszelką cenę trzymał się wersji, że nie ma żadnego problemu, choćby wszystkie fakty wskazywały, ze jest inaczej. Potrzebny jest więc ten pierwszy, podstawowy krok. Zauważenie i akceptacja. Dopiero od tego momentu zaczyna się rozwój.

 

2. Jasny cel, czyli czego chcesz?

Statek, który nie ma zdefiniowanego miejsca przeznaczenia, nigdy nie dopłynie do celu. Tak samo Ty, jeśli nie wiesz, czego naprawdę chcesz, nie spodziewaj się przełomu. Potrzebujesz jasno określonego celu i pewnego rodzaju mapy drogowej, która Cię do niego doprowadzi. Przy czym nie może to być tylko mgliste pojęcie w stylu „chcę normalnego życia”, bo co to znaczy normalne życie? Dla każdego będzie to co innego. Poświęć więc na to czas i przemyśl, jaki cel chcesz sobie postawisz. Jak chcesz się czuć i jak dokładnie ma wyglądać Twoje życie, byś kiedyś mógł sobie powiedzieć: „zrobiłem to, osiągnąłem sukces”.

I dalej, co zamierzasz robić, by iść we właściwym kierunku, a także z czego w związku z tym zrezygnujesz? Precyzyjna i klarowna wizja, zapisany na papierze cel. To kluczowe, żebyś mógł dokonać prawdziwej zmiany w swoim życiu. Pobożne życzenia zostaw dla tych, którzy tylko mówią, że chcą czegoś więcej i na tym się kończy ich droga. Ty bądź tym, który działa, a nie wyłącznie o tym opowiada. Chcesz mieć wspaniałe, szczęśliwe życie? Wspaniale. Najpierw jednak usiądź i precyzyjnie je określ.

 

3. Zrozumienie i silne wewnętrzne „Dlaczego”.

Jeśli wiesz już dokładnie jak ma wyglądać Twoje życie, bardzo ważne jest, abyś wiedział także dlaczego tego chcesz. Zapisz na papierze, używając precyzyjnych sformułowań, jakie są Twoje osobiste powody, by je odmienić. Co konkretnie chcesz osiągnąć, w danym obszarze swojego życia. Istotne jest, by były to naprawdę ważne argumenty po to, by stanowiły dla Ciebie wystarczająco mocną motywację. Świadomość i jasne ich określenie, będą dla Ciebie nie tylko motywacją, ale także zabezpieczą Cię przed pokusami, by zrezygnować, gdy nadejdą trudniejsze chwile. Wtedy zawsze będziesz mógł wrócić do swojego celu i przypomnieć sobie na nowo, dlaczego podjąłeś wysiłek pracy nad sobą. Ktoś, kto nie ma wystarczająco mocnych powodów do zrobienia czegoś, prędzej czy później podda się i nie osiągnie celu. Jeśli chcesz prawdziwej zmiany, musisz dokładnie wiedzieć DLACZEGO jej chcesz.

 

4. Prawdziwa decyzja, a nie postanowienia noworoczne.

Nie dlatego, by postanowienia noworoczne były złe. Nie w tym rzecz. Chodzi bardziej o to, w jaki sposób często się kończą. Jeśli chodzisz na siłownię, to zapewne miałeś okazję zaobserwować, że na początku roku często przybywa sporo nowych osób, które z zapałem biorą się za ćwiczenia. Na sali robi się tłoczno, aż do mniej więcej… połowy lutego. Potem ludzie zaczynają się wykruszać i stopniowo sytuacja wraca do „normy”. Z początkowego tłoku, stałymi bywalcami siłowni zostaje może kilka osób, reszta rezygnuje. Jeśli więc chcesz osiągnąć swój cel, nie możesz traktować swojego wyzwania, jako postanowienia noworocznego, w stylu „jeśli w tym tygodniu sobie odpuszczę, to nic się nie stanie”. Nieprawda, stanie się, bo to kształtuje Twój charakter i ostatecznie przesądzi o tym, czy Ci się uda, czy nie. Pokaż, że jesteś naprawdę zdecydowany. Miarą prawdziwej decyzji jest działanie.

 

5. Cierpliwość i determinacja, bez względu na koszty i potrzebny czas.

Ci, którzy osiągają swoje cele, jakiekolwiek by one nie były, mają w sobie nastawienie i pewność, że wytrzymają wszystko, co będzie konieczne, by zrealizować postawione zadanie. Wiedzą, że aby dostać się na szczyt, należy iść pod górę. Rozumieją także, że po drodze będą pojawiać się różne przeszkody i niebezpieczeństwa, ale nie jest to coś, co powoduje w nich niepokój, czy powątpiewanie. Mając tę świadomość po prostu akceptują sytuację i przygotowują się mentalnie, a także w każdy inny sposób do tego, by pokonać wszelkie przeciwności. I nie zniechęcają się, że wyzwanie rozłożone jest w czasie. Nie oczekują efektu natychmiast, ponieważ rozumieją, że wielkie rzeczy nigdy nie rodzą się z dnia na dzień. Przyjmują za to odpowiednie nastawienie, które z jednej strony zapewnia im wewnętrzny spokój, a z drugiej cierpliwa i wytrwała praca sprawia, że osiągnięcie celu staje się wyłącznie kwestią czasu. Po prostu działają dotąd, aż się uda. Określiłbym to, jako postawę „chcę i będę to miał”. Praca nad sobą, to  proces, a nie jednorazowa i natychmiastowa przemiana.

 

6. Wiara w siebie i własny sukces.

Kolejnym składnikiem, bez którego nie sposób osiągnąć czegokolwiek, jest wiara. Nie ma znaczenia, czy chodzi o wyzwania sportowe, zawodowe, czy po prostu życiowe. Wszyscy ludzie sukcesu mają tę cechę. Wierzą w siebie i są przekonani o tym, że im się uda. A każdy kolejny sukces jeszcze bardziej wzmacnia ich wiarę i pewność siebie. Mało tego, oni świadomie je budują i dbają także o to, by otaczać się pozytywnymi ludźmi. W przeciwieństwie do osób pełnych wątpliwości, obaw i otaczających się podobnymi sobie niedowiarkami. Jeśli jednak chcesz być orłem nie możesz latać z wróblami. Żaden sukces nie jest przypadkiem i nie przychodzi łatwo. Ale jednocześnie to właśnie sprawia, że jest tak cenny. Ci, którzy są skuteczni w jakimkolwiek obszarze mają silną wiarę w siebie i przekonanie, że osiągną cel. Nieuchronnie w końcu dostają swoją nagrodę.

 

7. Przekonanie, że zasługuję na szczęśliwe życie i każde dobro.

Z wiary w siebie ludzi sukcesu wynika wewnętrzne przekonanie, że zasługują na wszelkie dobro i to, by być szczęśliwym już dzisiaj. Ktoś, kto ma wewnętrzną barierę w postaci samoograniczającego myślenia na własny temat, nie będzie miał odwagi, ani siły do tego, by wyznaczać sobie wielkie cele, a tym bardziej je realizować. Dlatego zanim będzie w stanie realnie coś zrobić, musi najpierw uporać się ze swoimi przekonaniami i dostosować je w taki sposób, by były pozytywne i wspierające.

Najpierw należy więc zadbać o porządek we własnych myślach i spójność wewnętrzną, a wtedy wszelkie bogactwo zacznie pojawiać się w zasięgu. Szczęśliwe życie nie jest zarezerwowane tylko dla wybranych. To ludzie sami ograniczają sobie do niego prawo. Ci, którzy po nie sięgają, mają w sobie właściwe nastawienie i przekonania, które ułatwiają im bycie po piękniejszej, spełnionej stronie życia. Czują, że na to zasługują i wiedzą, że są na swoim miejscu.

 

Czy zatem wszystko to oznacza, że ktoś, kto dorastał w rodzinie dysfunkcyjnej i nie posiada w sobie takich cech i postaw, jest na straconej pozycji? Absolutnie nie. Prawda jest taka, że wszystkiego można się nauczyć. Możesz mieć naprawdę szczęśliwe i satysfakcjonujące życie. Dobrze czuć się ze sobą i uwolnić się od wszystkiego, co Cię przytłacza i ogranicza. Potrzebujesz jednak wiedzieć, jak to zrobić, czym się kierować.

 

Powyższe 7 punktów, to oczywiście nie wszystko czego potrzeba, by odmienić swoje życie. Chcę się z Tobą podzielić moją drogą i pokazać sprawdzone rozwiązania, które naprawdę działają. Skoro ja mogłem uporać się z trudnymi doświadczeniami i stworzyć sobie szczęśliwe, spełnione życie pomimo dorastania w rodzinie dysfunkcyjnej, to znaczy, że Ty też możesz. Oto moja książka, dzięki której dowiesz się, jak mi się to udało. Zapraszam serdecznie i trzymam kciuki! KLIKNIJ TUTAJ…

 

31 Paź 2016

Jak pomagać, by nie robić krzywdy

W tytule tylko pozornie jest sprzeczność. Wiele razy pomagamy komuś kierując się dobrą intencją, ale nie zastanawiamy się, czy sposób i środki są rzeczywiście odpowiednie, oraz jaki będzie skutek naszego działania.

 

Jaki jest cel pomagania?

Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? To nie jest głupie pytanie. Pomyśl, dlaczego komuś pomagasz. Jaki rezultat chcesz osiągnąć, by stwierdzić, że to była właściwa i skuteczna pomoc. Czy pomoc ma być stałym działaniem, polegającym na wspieraniu kogoś w kłopocie, jednocześnie przez to utrzymując go w dołku, bez impulsów i narzędzi umożliwiających mu wyjście na prostą?

Czy dając pieniądze żebrakowi, który co niedziela stoi pod kościołem rozwiązujesz jego problem? Nie, bo nie da się zapełnić pieniędzmi dziurawego worka, dosypując wciąż więcej i więcej. Najpierw trzeba załatać dziurę. Podobnie jest z człowiekiem. Nie rozwiążesz jego permanentnych problemów z pieniędzmi, za pomocą pieniędzy, bo przyczyna leży gdzie indziej. W głowie, w mentalności, przekonaniach, nawykach, sposobie działania, rodzaju i jakości podejmowanych decyzji.

Dobrym sposobem weryfikacji prawdziwych intencji osoby proszącej na ulicy o pieniądze, jest zaproponowanie jej pracy. Zrobiłem to nie raz i reakcje były za każdym razem podobne. Te osoby natychmiast się wycofują, stają się zmieszane i zaczynają szybko wymyślać historię, dlaczego ich zdaniem są niezdolne do jakiejkolwiek pracy. To szybko pozbawia złudzeń.

Celem prawdziwej pomocy jest uzdolnienie człowieka do właściwego, samodzielnego funkcjonowania i trwałego wyjścia z dołka, w którym się znalazł.

Oczywiście nie mówię tutaj o ludziach ciężko chorych, dla których pomoc siłą rzeczy musi ograniczyć się wyłącznie do łagodzenia cierpienia, w sytuacji, gdy nie mają możliwości odzyskania zdrowia.

 

Jak działa pomoc socjalna

Czy trafia tylko do właściwych osób? Niestety nie. Chyba każdy z nas ma w swoim otoczeniu kogoś, kto z niej korzysta, a nie powinien. W pewnym sensie, państwo więc rozdaje nasze wspólne pieniądze ludziom oczekującym takiej pomocy (naturalnie nie mam tu na myśli osób naprawdę niezdolnych do pracy, chorych, niepełnosprawnych), przez co generuje rzesze, które po mistrzowsku potrafią dostosować się do ustalonych kryteriów, by zgarnąć maksymalną kwotę wsparcia. Uczą się w ten sposób, że nie muszą pracować, bo mogą liczyć na „darmową” pomoc państwa.

Efekt? Ludzie, którzy są w stanie i mogliby pracować budując własny dobrobyt, a przy okazji charakter, za pośrednictwem państwa stają się utrzymankami innych osób, które pracują, płacą podatki i dają coś z siebie społeczeństwu. Przy czym, im więcej przybywa takich „potrzebujących”, tym więcej pieniędzy pompuje się w system, by im „pomóc”, co generuje jeszcze większe wydatki. Błędne koło.

Tutaj dochodzi jeszcze jedna kwestia. Do takiej sytuacji przykładają rękę te osoby, które są łase na obietnice socjalne polityków i z tego powodu na nich głosują. Jednocześnie obie strony nawzajem się oszukują. Politycy mówiąc, że zrobią coś dobrego dla obywateli (zamiast tego zadłużając państwo na potęgę, co będą musiały spłacać jeszcze nasze dzieci), a ludzie twierdząc, że naprawdę są potrzebujący i bez pomocy państwa sobie nie poradzą. Skutek jest taki, że dług rośnie, a społeczeństwo się psuje. Pytanie: czy to jest właściwa i skuteczna pomoc? Komu, w czym tak naprawdę pomaga i czy rozwiązuje prawdziwy problem?

 

Co z pomocą międzyludzką

Wszyscy miewamy okresy życiowych turbulencji i czasem lądujemy w sytuacji nie do pozazdroszczenia. To jest naturalne. Dopóki żyjemy, będziemy doświadczać rzeczy dobrych i złych. Warto to przy okazji podkreślić, bo niektórzy chcieliby przejść całe życie suchą stopą i nie brudząc sobie rąk, ale tak się nie da. I może całe szczęście, bo trudne doświadczenia często uczą najwięcej. Dobrze, więc co w sytuacji, gdy ktoś znalazł się w dołku, z którego nie potrafi się wydostać?

Każdy czasami potrzebuje wsparcia, pomocy, pokazania jak sobie z danym problemem poradzić. Nie jesteśmy cyborgami, tylko ludźmi i wszystkim nam zdarzają się momenty kryzysowe. Warto wtedy mieć kogoś, na kogo można liczyć i samemu też być taką osobą dla innych. Trzeba jednak zrobić pewne rozróżnienie. Inaczej bowiem należy traktować ludzi, którzy po otrzymaniu wsparcia, podejmują wysiłek i pracę nad poprawą swojej sytuacji, a tymi, którzy tylko wysłuchają, po to, by za tydzień przyjść z powrotem opowiedzieć tę samą historię, w międzyczasie nie robiąc nic… Można zaoferować człowiekowi darmowy przejazd autobusem, ale on pozostanie na przystanku, jeśli nie podniesie się z miejsca i nie zrobi kilku kroków, by do tego autobusu wsiąść.

Uważam, że podobnie jak w przypadku pomocy materialnej, nie warto i nie należy pomagać osobom, które mówią, że coś im przeszkadza, ale nie chcą podjąć żadnego działania, by tę sytuację naprawić. Narzekają, lecz nie wykonują najmniejszego wysiłku. Jeśli jest mi z czymś źle, to szukam sposobu, jak sobie pomóc i robię to, a nie opowiadam w kółko, jaki to jestem biedny. Surowe? Nie. Skuteczne.

Jeśli akurat teraz stoi przed Tobą jakieś życiowe wyzwanie, zrób test. Usiądź i codziennie przez tydzień poużalaj się nad swoim losem. Mów i narzekaj tak dużo, jak chcesz. Obserwuj przy tym swoje uczucia, sposób myślenia i energię życiową. Na koniec zapisz, co w tym czasie zmieniło się w Twoim życiu (założę się, że lista nie będzie długa). Następnie, w kolejnym tygodniu, codziennie zrób coś w kierunku zmiany swojej sytuacji. Zaplanuj i działaj, każdego dnia. Nawet jeśli popełnisz błąd, będziesz przynajmniej wiedział, co się nie sprawdza i czego więcej nie robić. Tym razem również obserwuj swoje zachowanie, uczucia, poziom i rodzaj energii, jaką w sobie czujesz. W którym przypadku widzisz rezultaty i masz poczucie bycia sprawczym, a w którym czujesz się ofiarą okoliczności?

 

Dlaczego konsekwencje są nam potrzebne

Znam przypadek osoby, która nie potrafi powstrzymać się od podejmowania głupich decyzji, na przykład: jeśli picie alkoholu, to tylko na umór. Z kolei innym razem, jest to korzystanie z tak zwanych miękkich narkotyków, po których robi jeszcze głupsze rzeczy, typu kradzieże w sklepach. Przez długi czas, za każdym razem był wyciągany przez rodzinę i kolegów z tarapatów, w które sam się wpakował. Dorosły mężczyzna nauczył się grać rolę skruszonego biednego chłopca, czym kupował sobie kolejne szanse. Następnie, po okresie krótkiej przerwy robił dokładnie to samo, za każdym razem jednak przekonując, że tym razem to zupełnie inna sytuacja i pchnęły go do tego wyjątkowo skomplikowane okoliczności. I znów niezawodnie mógł liczyć na asekurację i ratunek ze strony tych osób, które bardzo długo wierzyły, że robią dobrze.

Jaki jest efekt takiej „pomocy”?

Czy Twoim zdaniem, fakt, że ten człowiek nigdy nie doświadczył na własnej skórze konsekwencji swego działania np. kradzieży, będzie czynnikiem, który powstrzyma go przed podobnymi zachowaniami w przyszłości? Absolutnie nie. Taka sytuacja jeszcze bardziej rozzuchwala i luzuje hamulce, zachęcając do coraz śmielszych poczynań, bo przecież i tak „znów mi się uda”.

Jedyną rzeczą, która mogłaby radykalnie zmienić jego sposób myślenia, jest pozwolenie mu doświadczyć wszystkich konsekwencji własnych decyzji. Skoro upijasz się do nieprzytomności, nieuchronnie będziesz miał kaca. Jeśli kradniesz, bądź pewien, że trafisz do więzienia. Tylko taka rzeczywistość może coś zmienić w człowieku przesiąkniętym szkodliwym schematem, który przyzwyczaił do tego, że nieważne co zrobi, i tak za każdym ktoś wyciągnie go z tarapatów.

 

Chronienie kogoś przed konsekwencjami jego własnych decyzji, jest robieniem mu krzywdy.

 

Niewłaściwa pomoc demoralizuje

Podsumowując, można i warto pomóc człowiekowi, gdy widać, że faktycznie sam także robi coś w kierunku zmiany swojej sytuacji i stara się o trwałą poprawę. Ale jeśli za każdym razem będziesz spieszył z pomocą komuś, kto wciąż podejmuje nieodpowiedzialne, głupie decyzje, to nie tylko w ten sposób mu nie pomagasz, ale wręcz go demoralizujesz. Bo nie dajesz mu szansy nauczenia się czegoś, oraz możliwości poczucia impulsu do zmiany niewłaściwego zachowania.

Jeśli robię źle wiedząc o tym, ale mimo to nadal to robię, bo wiem, że i tak przyjdziesz mi z pomocą, więc uniknę konsekwencji, to znaczy, że po prostu Cię wykorzystuję. Beztrosko wciąż na nowo stawiam na krawędzi różne obszary swojego życia i stale angażuję Cię w kolejne „akcje ratunkowe”, często narażając także na różnego rodzaju koszty.

Czy ktoś, kto może ale nie chce pracować, ma prawo domagać się, by go utrzymywać? Uważam, że nie. Tak samo człowiek, który wciąż robi źle, pomimo, że wie o tym, nie ma prawa wymagać, by ktoś inny wstawiał się za nim i pomagał mu unikać konsekwencji jego własnych złych decyzji.

 

A jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, wpisz swój adres email poniżej i zapisz się na listę.

 

07 Wrz 2016

Dlaczego potrzebujemy nowych doświadczeń?

Wszyscy mamy tendencję do pozostawania przy tym, co znane i przewidywalne. Gdy wiemy, czego możemy się spodziewać, czujemy się bezpiecznie. To naturalne. Nie zawsze jednak działa na naszą niekorzyść.

 

Dlaczego?

Załóżmy, że chcę nauczyć się czegoś nowego. Na przykład jeździć na nartach. Kiedyś przy okazji firmowego wyjazdu integracyjnego mieliśmy okazję spędzić kilka godzin na stoku. Pierwszy raz w życiu założyłem narty. Powoli z udziałem instruktora zjechałem bezpiecznie na dół. Ok, to teraz trzeba z powrotem dostać się na górę. Wyciąg orczykowy, pierwsze podejście i klapa… Spadłem z orczyka, jedna narta odpięła się, ludzie z tyłu zaczęli komentować, niecierpliwić się. Stwierdziłem, że skoro 6-letnie dzieci szusują po stoku jak zawodowcy, a ja nie potrafię nawet skorzystać z wyciągu, to może nie jest to sport dla mnie? Zrobiło mi się głupio i zrezygnowałem…

 

Tylko czy to na pewno dobre wyjście?

Przecież, jeśli nie przełamię się i nie spróbuję ponownie, staną się dwie rzeczy: po pierwsze zwyczajnie nie pojeżdżę sobie na nartach i nigdy nie dowiem się jakie to fajne, a po drugie nauka na stoku będzie mi się kojarzyć przede wszystkim z wywrotką i krępującą sytuacją. Ten sam mechanizm zadziała przy każdym innym podejmowanym wyzwaniu. Zwłaszcza, jeśli robimy coś po raz pierwszy w życiu. Wtedy często jest to tak zwany znaczący emocjonalnie moment, który zwykle mocno zapamiętujemy.

 

Co z tego wynika?

To, że jeśli robiąc coś zaliczysz niepowodzenie i zrezygnujesz, nie zdobędziesz nowego doświadczenia. Tym samym pozbawisz się możliwości nabycia pozytywnych odniesień dotyczących tej sytuacji. A jeśli nie będziesz miał dobrze kojarzących się z nią uczuć, istnieją marne szanse na to, że odważysz się znowu spróbować.

Ponadto, świadomość, że się poddałeś osłabi Twoją pewność siebie, co przełoży się na inne podejmowane działania. Czyli spadnie Twoja skuteczność w osiąganiu celów osobistych i zawodowych. Otwartość i gotowość do próbowania nowych rzeczy będzie niewielka, ponieważ Twój umysł automatycznie połączy niepewność związaną z robieniem czegoś pierwszy raz, z „zagrożeniem” w postaci niepowodzenia i na przykład wstydu. W konsekwencji pamiętając o przykrych uczuciach, podświadomie nie będziesz chciał próbować nowych rzeczy, samemu odbierając sobie możliwość zdobycia innych – pozytywnych – skojarzeń, dzięki którym mógłbyś wyjść z tego błędnego koła.

 

Do czego zmierzam?

Wszystkie nasze decyzje są motywowane, albo pragnieniem zdobycia przyjemności, albo chęcią uniknięcia cierpienia. I ta druga motywacja jest silniejsza. Chciałem uniknąć wstydu i dlatego wtedy zrezygnowałem. Jednak dzisiaj rozumiejąc mechanizmy psychologiczne, moje nastawienie, oraz działania są inne. Mam świadomość, że potknięcia są naturalne, gdy uczę się czegoś nowego i to wcale nie oznacza, że jestem w czymkolwiek gorszy od innych początkujących. Muszę tylko więcej poćwiczyć. Ucieczka to żadne wyjście.

Wiedząc, w jaki sposób funkcjonuje umysł i jak reaguje na określone sytuacje, możesz świadomie nadawać właściwe znaczenie doświadczeniom, a także odpowiednio kierować i podsycać swoją motywację. Możesz już także z innej perspektywy przyjrzeć się własnej otwartości na wszystko co nowe i dostosować swoje nastawienie, by ośmielało, a nie powstrzymywało Cię przed działaniem.

Gromadząc pozytywne doświadczenia, zdobywasz wspierające odniesienia, do których zawsze będziesz mógł odwołać się w chwilach słabości. Przypomnisz sobie, jak świetnie poradziłeś sobie w tej, czy innej sytuacji i natychmiast zmienią się także Twoje uczucia. Wzmocnisz wiarę we własne siły i łatwiej będzie Ci pokonywać przeciwności.

Z czasem podejmowanie nowych wyzwań przestanie wywoływać przykre uczucia. W ich miejsce zacznie pojawiać się ciekawość i podekscytowanie. Coraz chętniej będziesz godził się na krótkotrwały dyskomfort (którego granica stopniowo sama będzie przesuwać się w miarę oswajania niepewności), by świadomie budować własną odwagę, oraz pewność siebie, a także po prostu uczyć się.

 

Bez nowych doświadczeń rozwój nie istnieje

Jedno jest pewne. Nie wychylając się nigdy poza to, co już znasz i wiesz czego się spodziewać, nie masz szans rozwinąć się w jakimkolwiek obszarze. Jednak mając już tę świadomość, możesz otworzyć się i wybierać nowe działania, znajdować świeże inspiracje, eksperymentować. Dzięki temu Twój katalog pozytywnych doświadczeń i skojarzeń będzie coraz bogatszy. Zaczniesz szybciej się rozwijać, nauczysz się mnóstwa nowych rzeczy, a Twoja pewność siebie poszybuje w górę. To z kolei przełoży się na większą skuteczność w pracy i przy wyzwaniach osobistych. Będziesz także po prostu szczęśliwszy, ponieważ zniknie wiele ograniczeń, w które dotąd wierzyłeś, że istnieją naprawdę. Jednak, aby to wszystko było możliwe, trzeba stale wychodzić ze swojej strefy komfortu i dawać sobie wciąż nowe impulsy. Otwierać się na interesujące okazje i kolekcjonować dobre, pozytywne wydarzenia. W tym wypadku im więcej, tym lepiej.

 

A jakie jest Twoje nastawienie do podejmowania nowych wyzwań? Zapraszam do komentowania i udostępniania.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter i dołącz do naszej społeczności.

 

21 Sie 2016

Jak przeciwności losu nadały sens mojemu życiu

Jako młody chłopak, bardzo ciężko znosiłem jakąkolwiek porażkę. Jeśli coś szło nie po mojej myśli przyjmowałem to, jako klęskę, którą niezwykle trudno było mi zaakceptować. Łatwo wpadałem w złość i ostatnią rzeczą, na jaką miałem ochotę było szukanie lekcji w tym, czego właśnie doświadczyłem. Reagowałem jak obrażone dziecko.

Kiedy zacząłem świadomie rozwijać się, czytać, pracować nad sobą, mój stosunek do tak zwanych „porażek” stopniowo się zmieniał. Powoli nabierałem szerszej perspektywy i w naturalnej konsekwencji moje wcześniejsze poglądy musiały zostać poddane weryfikacji. Zacząłem oceniać wydarzenia z nieco innej strony. Brać pod uwagę choćby to, jakie będzie ich faktyczne znaczenie na przykład za pięć lat. Czy wtedy to, co dzisiaj tak mnie złości będzie w ogóle ważne? Czy będę to jeszcze pamiętał? I w końcu przyznawałem sam przed sobą, że patrząc na swoje problemy w ten sposób, negatywne emocje stawały się o wiele słabsze, albo wręcz znikały. Potem stopniowo zacząłem sobie zadawać kolejne pytania, na przykład: czego mogę się z tego doświadczenia nauczyć? Jak mogę to wykorzystać? Ten zwrot w sposobie myślenia, jaki wtedy nastąpił i zmiana nastawienia, były dla mnie czymś zaskakującym i jednocześnie fascynującym.

Dzisiaj, gdy patrzę na swoje życie z perspektywy czasu wiem, że najcenniejszymi lekcjami były te najtrudniejsze doświadczenia.

Uświadomiłem sobie, że gdyby nie dzieciństwo w rodzinie dysfunkcyjnej, choroba i śmierć mojej mamy, nieudane małżeństwo i związana z tym samotność, trudności w pracy w pewnym okresie, nie zrobiłbym bardzo wielu rzeczy. Jednak dzięki tym trudnym i dotkliwym wydarzeniom, nauczyłem się doceniać w życiu pewne wartości. Wiem już, że sprawy materialne są ważne, ale nie najważniejsze. Rozumiem, że można żyć lekko, łatwo i przyjemnie, ale jeśli niczego z siebie nie dam innym, nic po mnie nie zostanie i na dłuższą metę będę po prostu nieszczęśliwy. Mam świadomość, że rzeczy są istotne, ale ludzie są ważniejsi. Wiem także, że jeśli całe życie szedłbym po najmniejszej linii oporu to, gdy kiedyś przyjdzie mi pożegnać się z tym światem, niczego nie zdążyłbym już nadrobić i poszedłbym z pustymi rękami, pełen żalu i rozgoryczenia.

Jestem głęboko przekonany, że gdyby moje życie potoczyło się inaczej, gładko, bezboleśnie, zabrakłoby pewnych impulsów, które pchnęły mnie do działania i nauczyły wytrwałości.

Może nigdy nie powstałaby potrzeba stworzenia czegoś dla innych. Nie napisałbym książki, dzięki której dzisiaj mogę dawać nadzieję i pomagać osobom takim, jak ja. Nie rozwijałbym się, nie szukał wiedzy, inspiracji, nie tworzył narzędzi do rozwoju. Nie powstałby blog DNA Sukcesu. Być może byłbym lekkoduchem żyjącym na autopilocie od imprezy do imprezy, a moje życie byłoby puste, bez znaczenia.

Świadomość tego, że trudne doświadczenia okazały się mieć wielką wartość sprawia, że patrzę na nie zupełnie inaczej. Wierzę, że wszystko jest po coś. Mimo, że kiedyś te momenty były prawdziwym cierpieniem i kosztowały mnie naprawdę bardzo dużo, dzięki pracy nad sobą i właściwej perspektywie dzisiaj postrzegam je, jako pewnego rodzaju ukryte prezenty. Ponieważ te osobiste straty nadały głębszy sens mojemu życiu. Dlatego dzisiaj wiem i wierzę w to głęboko, że kiedy dzieje się nam coś złego, cierpimy, warto wytrzymać a następnie zadać sobie właściwe pytania i znaleźć sposób, jak nawet z najtrudniejszego doświadczenia stworzyć jakąś wartość. Dla siebie i innych ludzi. Na pewne wydarzenia nie mamy wpływu. Zawsze jednak mamy wpływ na to, jak na nie zareagujemy i jakie nadamy im znaczenie. Czy pozwolimy, by one nas zdefiniowały, czy też sami świadomie wykorzystamy je w konstruktywny sposób, by czegoś się nauczyć, by powstało dobro.

A jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Zapraszam serdecznie do komentowania i dzielenia się własnymi spostrzeżeniami.

 

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, wpisz poniżej swój adres email, zapisz się na listę i dołącz do naszej społeczności.

10 Lip 2016

13 powodów, by przepracować zranienia z dzieciństwa

Jako dzieci dorastające w rodzinie z nieprawidłowymi relacjami, najczęściej nie mamy warunków do tego, by poznać i zrozumieć siebie. Nasza uwaga skierowana jest gdzie indziej: na przetrwanie, przewidywanie zagrożeń, stworzenie mechanizmów obronnych. Uniemożliwia nam to życie w prawdziwej wewnętrznej wolności, radości, utrudnia rozwój intelektualny i emocjonalny, nie pozwala zbudować szerszej świadomości oraz wartościowych relacji. Jednocześnie jednak silnie kształtuje naszą podświadomość i nasącza ją szkodliwymi programami.


Oto co się stanie, jeśli postanowisz przerwać to błędne koło i odzyskać władzę nad swoim życiem:

1. Poznasz i lepiej zrozumiesz samego siebie.

Kiedy zdecydujesz się stawić czoła własnym zranieniom i świadomie podejmiesz codzienną pracę nad sobą, zaczniesz zauważać u siebie zmiany. Najpierw subtelne i ostrożne, z czasem coraz głębsze poznanie siebie sprawi, że w Twoim życiu pojawi się ktoś, z kim dotąd spędzałeś mnóstwo czasu, ale dotąd był jakby za zamkniętymi drzwiami. Poznasz swoje Prawdziwe JA. Na tej drodze, dzięki własnej pracy oraz pomocy z zewnątrz, po pewnym czasie staniesz się dla siebie najlepszym przyjacielem, uśmiechniętym, pełnym zrozumienia, szacunku i cierpliwości. To będzie początek Twojego nowego życia.

2. Zyskasz świadomość i będziesz umiał ponazywać swoje uczucia.

Wraz z poznaniem siebie zyskasz świadomość uczuć, które dotąd pojawiały się i często miały na Ciebie ogromny wpływ, ale nie rozumiałeś dlaczego tak się czułeś i co to oznaczało. Nauczysz się je nazywać. Będziesz lepiej rozumiał skąd dane uczucie nadeszło i o czym Cię informuje. Zyskasz umiejętność właściwego odczytywania i interpretowania ich znaczenia oraz będziesz w stanie świadomie wybierać swoje reakcje na nie.

3. Odkryjesz podświadome schematy swoich dotychczasowych decyzji i działań.

Będąc wewnętrznie poranionym, reagowanie na okoliczności przez pryzmat mechanizmów obronnych, które musiałeś sobie stworzyć, staje się naturalnym pierwszym wyborem. Jednak to, co w dzieciństwie Cię chroniło i pozwalało przetrwać, nieuświadomione w dorosłym życiu stanowi barierę, która nie pozwala się normalnie rozwijać. Gdy podejmiesz pracę nad sobą, dostrzeżesz pewne powtarzające się motywy swoich zachowań i wyborów. Zobaczysz je już jednak z innej strony. Będą wtedy przed Tobą, a nie wewnątrz i będziesz w stanie świadomie je kształtować.

4. Uwolnisz się od lęku i poczucia zagrożenia.

Towarzyszący Ci ciągle lęk ustąpi, a w jego miejsce pojawi się spokojna uważność. Nieustanna czujność i gotowość do obrony, nawet gdy na horyzoncie nie widać zagrożeń, odejdą. Z czasem uwrażliwienie na sytuacje, które natychmiast uruchamiały w Tobie alarm będzie stawać się coraz mniejsze. Twoje reakcje na stresujące sytuacje będą bardziej adekwatne i dużo rzadziej będziesz doświadczał silnego napięcia, a na końcu całego procesu nie będzie go już prawie wcale.

5. Odzyskasz pewność siebie.

Twoja pewność siebie, która była latami podkopywana znów zacznie rosnąć. Zaczniesz być śmielszy w swoich planach, jakości i liczbie wyznaczanych sobie celów. Wzrośnie Twoja skuteczność w pracy. Relacje z ludźmi staną się bardziej świadome, otwarte, pozytywne. Twój wpływ na innych będzie większy, co wzmocni Twoją odwagę i wiarę we własne siły. Coś, co kiedyś wydawało Ci się poza zasięgiem, stanie się dostępne i będziesz miał wewnętrzną pewność, że to zdobędziesz. Z czasem Twoja pewność siebie wzrośnie do takiego poziomu, że staniesz się nie do powstrzymania. Wraz z jej wzrostem, będziesz odczuwał mniej wewnętrznych napięć i nabierał zdrowego dystansu do wszelkich przeciwności.

6. Wybierzesz właściwą partnerkę/partnera.

Jeśli nie odrobisz lekcji i od razu po wyjściu z dysfunkcyjnego domu podejmiesz decyzję o małżeństwie, możesz doświadczyć klęski związania się z niewłaściwą osobą. Co to oznacza na dłuższą metę, myślę, że nie muszę mówić. Jednak odważnie pracując nad własnymi zranieniami, ustawiasz się już w zupełnie innej pozycji i możesz zmienić dosłownie wszystko. W relacjach damsko – męskich stopniowo zaczniesz zauważać dużą zmianę. Będziesz nie tylko bardziej świadomy z kim chciałbyś stworzyć związek, ale też dlaczego szukasz pewnych cech u tej osoby. Nie bez znaczenia jest też fakt, że będąc pewniejszym siebie, łatwiej będzie Ci nawiązywać nowe znajomości i zyskasz na atrakcyjności w oczach płci przeciwnej. Przełoży się to na większe możliwości znalezienia właściwej partnerki, czy partnera oraz ułatwi wam wzajemny rozwój.

7. Będziesz miał lepsze relacje z autorytetami, szefem.

Dorastając w rodzinnie dysfunkcyjnej, jako dzieci byliśmy podporządkowani swoim rodzicom. Wchodząc w dorosłe życie i pełniąc role np. pracownika, podświadomie kojarzymy czyjąś zwierzchność, z wyrządzaniem krzywdy. Wszystko się zmienia, gdy rozwiniemy swoją świadomość i pojawi się zrozumienie. Wtedy sytuacje z pracy tracą emocjonalne połączenie z tym, czego doświadczaliśmy w dzieciństwie. Zaczynamy żyć w TERAZ. To uwalnia od wewnętrznych konfliktów i pozwala rozwijać się zawodowo, angażując swoje najlepsze cechy i możliwości, które w przeciwnym razie byłyby niedostępne, z powodu spętania nieuświadomionymi schematami i emocjami.

8. Zniknie poczucie niezasługiwania i nieustanna potrzeba udowadniania swojej wartości.

Mając niskie poczucie własnej wartości, wpadamy w pułapkę myślenia, że musimy na wszystko zasłużyć. Na miłość bliskich, czułość, poświęcony czas, akceptację, uznanie, szacunek. Skoro muszę zasłużyć, to muszę też nieustannie dostarczać ku temu powodów, osiągnięć. W rezultacie pojawia się chroniczne zmęczenie, brak spełnienia, niezadowolenie ze swojego życia, wypalenie. Widzisz, prawda jest taka, że nie musisz zasłużyć na żadną z wymienionych rzeczy. Ponieważ już teraz zasługujesz na każde dobro. Łatwiej to powiedzieć niż poczuć, wiem. Jednak to przyjdzie, jeśli szczerze i wytrwale zajmiesz się sobą. Uwierz, zniknie ten pęd, który każe Ci nieustannie coś udowadniać, zabiegać, gonić bez wytchnienia. Będziesz miał to wszystko, bez wycieńczającego wysiłku. To po prostu przyjdzie, a Ty będziesz czuł, że na to zasługujesz.

9. Będziesz miał odwagę, by w każdej sytuacji powiedzieć prawdę.

Z powyższym wiąże się umiejętność mówienia prawdy, bez względu na to z kim rozmawiasz i co chcesz powiedzieć. Zniknie lęk przed powiedzeniem jak jest faktycznie, z obawy przed reakcją drugiego człowieka lub tym, co sobie pomyśli. To, co druga osoba o Tobie myśli, to nie jest Twoja sprawa. Po prostu. Będziesz umiał być zawsze prawdziwy i odważnie, głośno mówić, jak jest, co czujesz, czego chcesz i prosić z wiarą, że to otrzymasz.

10. Zdobędziesz umiejętność lepszego radzenia sobie z emocjami.

Jako dzieci z rodzin dysfunkcyjnych często odczuwamy silne emocje nie potrafiąc ich nazwać, ani zrozumieć skąd pochodzą. To zmienia się całkowicie, gdy odzyskujemy siebie i uzdrawiają się nasze myśli, uczucia, relacje. Wtedy pojawia się zrozumienie i cierpliwość względem siebie. Stopniowo będziesz pozwalał sobie na coraz większą swobodę odczuwania, bez poczucia winy. Będziesz coraz lepiej rozumiał, co czujesz, dlaczego odczuwasz takie emocje i nauczysz się je nazywać oraz właściwie interpretować.

11. Odzyskasz wewnętrzny spokój, radość i dziecięcą ciekawość.

W miarę jak Twój wewnętrzny świat będzie nabierał nowego kształtu zauważysz, jak zmieniają się uczucia. Zaczniesz odczuwać coraz głębszy wewnętrzny spokój. Zaniknie zamieszanie, które kiedyś było częstym gościem. Wraz ze spokojem, stopniowo pojawi się coraz większa otwartość na wszystko co nowe, świeże i znów powoli będzie się w Tobie budzić małe dziecko. Ciekawe świata, radosne, chętne do eksperymentowania, wolne od lęku, ufne, pragnące spróbować tylu interesujących rzeczy. Na nowo nauczysz się cieszyć drobnymi sprawami, zauważać i doceniać dobre doświadczenia, piękno w najróżniejszych obszarach. Te pozytywne uczucia Cię oczarują i pochłoną. Nigdy już nie będziesz chciał wrócić do stanów, jakich doświadczałeś zanim zacząłeś się rozwijać.

12. Będziesz prawdziwie wolny.

Poczujesz niesamowitą wolność. Zadziwiające, jak uporządkowanie swojego wnętrza wpływa na wszystko, czego doświadczamy i co odczuwamy. Staniesz się prawdziwie wolnym człowiekiem.. Od negatywnych emocji, toksycznych relacji, fałszywych schematów, szkodliwych nawyków. Powstanie ogromna pusta przestrzeń, którą będziesz mógł zapełnić tym, co sam świadomie wybierzesz i będziesz miał niezwykły spokój w sercu, by bez pośpiechu zrobić to tak, jak naprawdę chcesz. Znów będziesz czystą kartką, na której zapiszesz tylko dodające sił, pozytywne myśli i słowa.

13. Przejmiesz kontrolę nad swoim życiem i pokierujesz nim tak, jak tego pragniesz.

Doświadczenia, które zebrałeś w dzieciństwie, staną się pewnym zamkniętym etapem Twojego życia. Teraz sam nadasz im znaczenie i zdecydujesz, jak je wykorzystać. Może, wiedząc już, jak przejść tę długą i wymagającą (a jednocześnie jakże fascynującą!) drogę, zechcesz teraz samemu pomóc komuś, kto jest w miejscu, gdzie Ty kiedyś byłeś i nie wie od czego zacząć? Może, by zainspirować innych podzielisz się swoją pozytywną historią na DNASukcesu.pl? Jedno jest pewne, teraz Ty kierujesz swoim życiem. Masz pełną władzę nad tym dokąd idziesz i co zrobisz z lekcjami, które dostałeś. Przeczytałem gdzieś piękne zdanie: Jeśli życie rzuca Ci kamienie pod nogi, zbuduj z nich most i dodatkowo jeszcze pokaż innym, którędy mogą przejść.

 Watch Brothers (2015) Full Movie Online Streaming Online and Download

Podoba Ci się ten artykuł? Wpisz swój email poniżej i Zapisz się na listę. Dołącz do naszej społeczności ludzi, którzy są kreatorami własnego szczęścia.

 Watch Brothers (2015) Full Movie Online Streaming Online and Download