Tag: Wiedza

03 Lis 2018

Jak powstają wewnętrzne blokady i ograniczenia

Zdarzyło Ci się kiedyś sparzyć?

Mam na myśli jakąś sytuację w pracy, albo przygodę z własnym biznesem, inwestowaniem pieniędzy, czy relację z drugą osobą, w przyjaźni, w bliskim związku.

Doświadczyłeś kiedyś czegoś nieprzyjemnego, co zapamiętałeś na długo?

Jestem pewien, że tak. Wszyscy od czasu do czasu mamy takie doświadczania, ponieważ w życiu nie da się całkowicie wyeliminować niechcianych, przykrych sytuacji. Pod tym względem jesteśmy tacy sami.

Tym, co nas różni, jest sposób, w jaki radzimy sobie z niepowodzeniami, które nas spotykają, oraz to, jakie zmiany wywołują one w naszym sposobie myślenia.

Większość ludzi doświadczając czegoś złego, zaczyna układać sobie w głowie historię, która ma spowodować, że w przyszłości nie będą więcej cierpieć w podobnej sytuacji. Chcą w ten sposób uchronić się przed potencjalnym bólem.

Łączą więc swoje przykre doświadczenie z odczuwaniem cierpienia, a następnie starają się postępować tak, by podobna sytuacja więcej się nie powtórzyła.

 

Uruchamia się schemat: jeśli zrobię A, to wydarzy się B.

 

Problem w tym, że takie myślenie zamyka nas w pułapce. Ponieważ wcale nie jest powiedziane, że skoro w przeszłości A spowodowało B, to tak samo będzie następnym razem.

Przecież jesteś już bogatszy i mądrzejszy o tamte doświadczenia, wiesz co zadziałało, a co nie, z kim będzie Ci po drodze, a jakich ludzi omijać z daleka i na czym należy się skupić, by tym razem zrobić wszystko lepiej, unikając podobnych błędów.

 

To pokazuje jednak, jak wielką siłę mają skojarzenia
i jak po cichu wpływają na nasze decyzje.

 

Posługując się powyższym mechanizmem (teoretycznie w dobrym celu), niestety sami budujemy sobie w głowie ograniczenia i blokady, które zamykają nam drogę do nowych pozytywnych doświadczeń. Do dobrych relacji, fajnego związku, udanych biznesów, większych pieniędzy, sukcesów i w efekcie do zdobycia lepszych skojarzeń, które pomogłyby nam dalej się rozwijać i budować sobie bardziej szczęśliwe życie.

 

Więcej na temat odkrywania i radzenia sobie z własnymi barierami, możesz znaleźć w mojej nowej książce „Rozwój. Wstęp wolny”. Jeśli ten temat jest Ci bliski, zapisz się na listę i odbierz w prezencie fragment książki.

28 Paź 2018

Rozwój przynosi szczęście

Kto z nas nie chciałby doświadczać więcej dobra w swoim życiu, być bardziej zadowolonym, szczęśliwym? Wszyscy tego pragniemy i szukamy. Zarówno w pracy, jak i w życiu osobistym, w relacjach z ludźmi i z samym sobą. Czy da się jakoś wpływać na to, ile takich dobrych rzeczy będzie nas spotykać?

 

Możemy sami budować i przyciągać do siebie szczęście, przez rozwój.

 

Poznając siebie, rozwijając się, zyskujemy większą świadomość, stajemy się spokojniejsi, ufni, bardziej spójni wewnętrznie i otwarci na miłość. Pojawia się w nas również więcej radości, spełnienia i wdzięczności.

Dzieje się tak dlatego, ponieważ prawdziwe szczęście nie zależy od zewnętrznych okoliczności, ilości posiadanych błyskotek i wodotrysków, ale wypływa z naszego wnętrza. Szczęście powstaje w głowie i sercu wtedy, kiedy dzięki rozwojowi, zaczyna w nich panować zgoda i porządek. Najpierw trzeba zadbać o harmonię i obfitość w środku, w sobie, by móc doświadczać wszelkiego dobra również na zewnątrz. Inaczej to nie zadziała, a potencjalne pozytywne zmiany będą pojawiać się wyłącznie na chwilę, by tuż potem wszystko wróciło do stanu poprzedniego.

To właśnie dlatego tylu ludzi, którzy wygrali miliony na loterii, po kilku latach ląduje, jako bankruci. Ponieważ w swoim sercu i umyśle nie byli przygotowani na tak duże zasoby, które nagle zostały im dane do dyspozycji. Ich sposób myślenia, oraz umiejętności zarządzania tym, co mają, nie przystawał do sytuacji, w której się znaleźli. W krótkim czasie tracą wszystko i wracają do punktu sprzed wygranej, lub… jeszcze niżej.

 

Dlatego, aby doświadczać w życiu więcej szczęścia, trzeba się na nie przygotować.

 

Jakakolwiek zmiana, którą chcemy wprowadzić, każdy sukces, który chcemy osiągnąć, zaczyna się w głowie. I jeśli ma być trwały, musi być oparty na świadomie wykonanej pracy nad sobą, na rozwoju wewnętrznym. Dopiero wtedy dokonują się prawdziwe przemiany i poprawia się jakość naszego życia.

Rozwijając się, zyskując głębszą świadomość, zaprowadzając porządek w sobie, jednocześnie uczymy się także, jak pozytywnie wpływać na to, czego doświadczamy na zewnątrz. Stając się dobrym, przyciągamy dobro. Wzrastając wewnętrznie, czujemy się spełnieni. Budując swoje szczęście, otrzymujemy go więcej.

Nie ma nic cenniejszego, niż inwestycja w siebie, we własny rozwój. To rozwój jest drogą do trwałego szczęścia, która otworzy Cię i przygotuje na wszelką obfitość, na każde dobro i przyciągnie też do Ciebie wspaniałych ludzi.

Trzymam mocno kciuki za Twoje sukcesy!

 

Wojciech Gębura

 

Podobał Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter, by otrzymywać więcej wartościowych treści.

25 Lip 2017
Potrzebujesz przewodnika

Potrzebujesz przewodnika

Gdy wyruszasz w drogę po swoje nowe życie ze świata, który był dla Ciebie nieprzyjazny, niezrozumiały, łatwo jest się pogubić i wpaść ponownie w stare koleiny. To czym nasiąkamy w dzieciństwie mocno się w nas koduje i potrafi naprawdę bardzo przeszkadzać w przemianie życia.

Kiedy zaczynałem, jako nastolatek, intensywnie szukałem wszelkich wskazówek, książek, materiałów, które mogłyby mnie nakierować, wskazać właściwą drogę, podsunąć sprawdzone sposoby postępowania, czy choćby pomóc ponazywać pewne rzeczy. Bardzo dużo czasu poświęciłem na analizowanie siebie, innych, szukanie wiedzy, sprawdzanie i studiowanie tego, co pozwoliłoby mi przemienić swoje życie. Poznać i zaakceptować siebie, obalić zaszczepione mi toksyczne schematy i odzyskać kontrolę nad tym, kim i jaki jestem.

Nie sposób jednak prawdziwie i trwale zmienić się, ani też zbudować sobie dobre i szczęśliwe życie pełne wewnętrznego spokoju, jeśli przedtem nie zagłębisz się w siebie. Najpierw należy znaleźć, dotknąć i zająć się tym, co w Tobie wymaga naprawy. A jeszcze wcześniej potrzeba szczerej akceptacji siebie, z miłością.

Skąd jednak miałem wiedzieć, jak to zrobić, gdy nie miałem pojęcia, jak ruszyć z miejsca i czym zająć się w pierwszej kolejności? Na początku nie wiedziałem nawet, czym właściwie jest to coś, co nie pozwala mi zaznać wewnętrznego spokoju, utrudnia relacje, jakikolwiek rozwój i wreszcie jest powodem głębokiego smutku i poczucia bezsensu.

Nie znalazłem wtedy żadnej książki, która byłaby dla mnie odpowiednim drogowskazem. Wszystko, co było mi potrzebne do rozwoju i przemiany życia po dorastaniu w rodzinie dysfunkcyjnej, musiałem zdobywać samodzielnie, ucząc się, testując, analizując i wciąż szukając kolejnych fragmentów układanki, by móc wreszcie zbudować z nich całość. W sumie, zajęło mi to kilkanaście lat…

Dzisiaj, widząc jak wiele jest takich osób, które jak ja dorastały w toksycznych domach, mając świadomość, jak bardzo cierpią wewnętrznie (wiem, bo sam tego doświadczałem) chciałbym się tym wszystkim z nimi podzielić.

Chcę Ci dać do ręki pewnego rodzaju przewodnik, który poprowadzi Cię z miejsca, w którym dzisiaj jesteś i wewnętrznie cierpisz, do miejsca, w którym chciałbyś się znaleźć, ale nie wiesz, jak to zrobić.

Pokażę Ci drogę do odzyskania wewnętrznego spokoju, akceptacji z miłością, wiary w siebie, szczęścia i prawdziwej radości. Do stanu, w którym Ty sam będziesz świadomie i w zgodzie ze sobą kreował swoje życie, gdzie na Twojej twarzy pojawi się uśmiech, a oczy odzyskają swój blask i będziesz patrzeć z optymizmem w przyszłość.

 

Wiem, że jest mnóstwo osób z syndromem DDA, które odnoszą wielkie sukcesy zawodowe i na zewnątrz wydają się spełnieni, pewni siebie, przebojowi i sprawiają wrażenie, jakby nie było dla nich rzeczy niemożliwych. Prawda jest jednak taka, że bez przepracowania swoich zranień, wewnątrz wciąż są bezbronnymi, płaczącymi dziećmi, które bardzo potrzebują, by je zauważyć, zaopiekować się nimi i pomóc wyjść z tej ciężkiej toksycznej skorupy, w której są uwięzieni od lat.

Chcę Ci dziś powiedzieć, że jeśli podobna sytuacja dotyczy Ciebie, to już nie musisz iść po omacku i nie jesteś z tym sam. Nie musisz, jak ja kiedyś, szukać nieustannie i działać sfrustrowany metodą prób i błędów, co zajmuje mnóstwo czasu (często naprawdę długie lata) i kosztuje bardzo dużo energii.

Mogę Ci pomóc dając sprawdzoną mapę, byś mógł dostać się w miejsce, za którym tęsknisz, i które  od zawsze na Ciebie czeka. Tak, czeka na Ciebie. Ponieważ nikt z nas nie urodził się po to, by całe życie wewnętrznie cierpieć. Przyszliśmy na świat, bo Ktoś Większy chciał, abyśmy się pojawili. Każdy z nas jest unikalną istotą i ma swoją własną, piękną historię do napisania.

Zostań więc autorem jedynej na świecie, niepowtarzalnej historii – Twojej własnej. I zrób wszystko, by była możliwie najpiękniejsza i najszczęśliwsza.

Chcę Ci w tym pomóc. Oto mój przewodnik dla Ciebie. On skróci Twoją drogę o wiele lat i zaoszczędzi Ci mnóstwo energii.

To co, ruszamy w drogę?

 

Wojciech Gębura

 

Zapisz się na listę, jeśli chcesz otrzymywać więcej podobnych materiałów.

 

 

03 Kwi 2017

Od czego zacząć pracę nad sobą?

Doświadczenie dzieciństwa w rodzinie dysfunkcyjnej jest bagażem, który zabiera ze sobą w dorosłość. Dobra wiadomość jest taka, że wszystko można przepracować i pomimo nawet bardzo traumatycznych przeżyć, zbudować sobie dobre i szczęśliwe życie. Na początek kluczem jest zrozumienie dwóch rzeczy:

 

Nawet najczarniejsza przeszłość nie przesądza o Twojej przyszłości.

Zawsze masz jakiś wybór.

 

W tym przypadku możesz świadomie wybrać, czy godzisz się na postrzeganie siebie nadal, jako ofiary np. uzależnionego od alkoholu rodzica? Czy też biorąc pod uwagę, że przetrwałeś tak ciężkie doświadczenia, zobaczysz w sobie kogoś ocalonego, zwycięzcę.

Nie zmienisz tego co się wydarzyło w przeszłości, ale masz pełną władzę, by wziąć 100 % odpowiedzialności za swoje życie dzisiaj, gdy jesteś dorosły i możesz je kształtować tak, jak chcesz. To wybór pomiędzy obwinianiem kogoś i pozostawaniem w obezwładniającej roli ofiary, a przyjęciem do wiadomości, że owszem zostałem skrzywdzony, ale teraz jestem dorosły i to ode mnie zależy, jakie znaczenie nadam tamtym doświadczeniom, oraz jak je wykorzystam.

W pierwszej opcji pozwalasz komuś, kto Cię skrzywdził, w dalszym ciągu panować nad Tobą. Godzisz się, by wciąż miał na Ciebie wpływ. Wybierając drugą postawę – jedyną konstruktywną – odzyskujesz wolność i władzę nad swoim życiem. Od tego momentu, to Ty je tworzysz. Nikt nie może Cię już zatrzymać, ani wyrwać Ci z rąk kierownicy.

To jedyna droga do wolności i zagojenia ran. Nie jest łatwa, ale cel jest też przecież największy z możliwych! Chodzi o całe Twoje życie. Czy chcesz je przeżyć z wewnętrzną radością i poczuć, co to znaczy prawdziwy spokój i szczęście? Czy chcesz i masz odwagę zawalczyć o siebie stawiając czoła własnej przeszłości?

Jeśli na oba pytania odpowiedziałeś TAK, moje najszczersze gratulacje. Jesteś prawdziwie silnym człowiekiem!

 

Podnieś kotwicę

Z początku nie będzie Ci lekko, ponieważ wszyscy żyjemy w jakimś otoczeniu, ludzi, okoliczności, które w pewnym sensie utrzymują nas przywiązanych do naszych doświadczeń i „dbają”, byśmy przypadkiem nie zgubili etykietki. Zwłaszcza, jeśli ludzie Ci znają nasze dotychczasowe błędy, czy szczegóły z naszego dzieciństwa. Jednak i tutaj ponownie, masz wybór. Możesz zakończyć znajomości z osobami, które przeszkadzają Ci się rozwijać i żyć tak, jak chcesz.

Nie musisz pasować idealnie do obrazka, a już na pewno nie musisz żyć według tego, jak inni uważają, że powinieneś.

Nie obawiaj się, że zerwanie negatywnych relacji spowoduje pustkę i samotność w Twoim życiu. Przyroda nie znosi pustki. Jedne drzwi się zamykają, otwierają się kolejne. Na miejsce tamtych osób pojawią się nowe, pozytywne. Te właściwe. Takie, które będą akceptować Twoje decyzje i wspierać Cię w rozwoju. Możesz też zmienić środowisko, na przykład wyjeżdżając do innego miasta, lub zmieniając pracę i tam, wśród nowych ludzi zacząć budować swoje życie i wizerunek na nowo. Już bez ogona z przeszłości. Odcięcie się od negatywnych osób jest absolutnie konieczne, jeśli chcesz odmienić swój los i uporać się z przeszłością.

 

Zadbaj o swoje nastawienie

Postanów sobie, że odtąd przyjmujesz wyłącznie pozytywne nastawienie i będziesz dbał o swoje myśli, unikając wszelkiego czarnowidztwa. To bardzo ważne, ponieważ to, czym napełniasz swój umysł, znajduje odzwierciedlenie w tym, czego na co dzień doświadczasz. Człowiek, pozytywnie nastawiony do ludzi i świata, będzie dostrzegał w każdym doświadczeniu szansę nauczenia się czegoś nowego, okazję do rozwoju, będzie odczuwał radość, spokój, wdzięczność. W ludziach zauważy dobre cechy, interesujące poglądy, nawiąże nowe znajomości i przyjaźnie. Ktoś, kto jest nastawiony negatywnie, będzie wszędzie widział problemy, trudności, przeciwności, zawsze znajdzie powód do narzekań. U innych od razu wyłapie wady i wszystko co złe. To, czym promieniujesz i jaką energię wysyłasz w świat, w tej czy innej formie wraca do Ciebie i przyciąga podobne. Bądź więc tym, który wnosi i zauważa dobro, potrafi się cieszyć, być wdzięcznym, we wszystkim umie dostrzec szanse i garściami chwyta okazje do nauki, do rozwoju. Szybko zauważysz, jak inaczej zacznie wyglądać Twój świat i jacy wspaniali, pozytywni ludzie będą się wokół Ciebie pojawiać. To naprawdę tak działa!

 

Otwórz się naprawdę o sobie

Pracując nad sobą, zdobywając wiedzę i potrzebne narzędzia będziesz zyskiwał coraz większą świadomość na temat tego, kim i jaki naprawdę jesteś. To bardzo ważne, ponieważ jest ściśle związane ze zdolnością do akceptacji siebie, która nie jest możliwa, jeśli ktoś nie zna samego siebie. Drugim ważnym aspektem poszerzania własnej świadomości jest zdobycie wiedzy i umiejętności dostrzegania pewnych charakterystycznych postaw i zachowań, które są wspólne dla osób pochodzących z rodzin dysfunkcyjnych. Jest to potrzebne do prawidłowej oceny własnego postępowania, motywów podejmowanych decyzji i dokonywanych wyborów życiowych, oraz do podjęcia skutecznej pracy nad uporaniem się z problemami z dzieciństwa i własną przemianą.

 

Pamiętaj o nagrodzie

Droga, która jest przed Tobą nie jest łatwa. Trzeba to przyznać i przyjąć, ale nie po to, by popaść w zniechęcenie, lecz by mieć świadomość i zabezpieczyć się przed słabszymi momentami. Wiedząc, że nadejdą, będziesz na nie przygotowany i rozumiejąc, że to normalne, nie poddasz się przy pierwszym zniechęceniu. Uwierz, wszyscy ludzie, którzy odnieśli w życiu jakikolwiek sukces mieli gorsze dni, momenty zwątpienia, chwile, gdy myśleli, że sobie nie poradzą. Najważniejsze, byś pozwolił sobie na odczuwanie słabości, bo jesteśmy ludźmi. I kiedy tak się stanie, po prostu wróć do swojego celu. Przypomnij sobie ponownie, że chodzi o Ciebie, o Twoje nowe spełnione życie, w spokoju, radości, w zgodzie ze sobą i o wartościowe pozytywne relacje z innymi ludźmi. A potem weź głęboki oddech i spokojnie wróć do pracy.

 

Zdecyduj

Początkiem wszystkiego, jest Twoja decyzja:

 

Tak, chcę przejąć kontrolę nad swoim życiem i zbudować je takie, o jakim marzę, bez względu na to, czego doświadczyłem w dzieciństwie.

 

Pamiętaj przy tym, że praca nad sobą, to proces, a nie natychmiastowa całkowita przemiana. Natomiast podjęcie decyzji jest momentem startowym. Prawdziwą wartość decyzji mierzy się działaniem, nie słowami. Jeśli więc rzeczywiście podjąłeś męską decyzję, będzie to po prostu widać po Twoim działaniu. I wtedy zaczną się dziać rzeczy „magiczne”. Zaczniesz zauważać pozornie niewielkie zmiany, które uruchomią wielką przemianę całego Twojego życia. Przemianę w spełnionego, głęboko szczęśliwego człowieka. I tego Ci z całego serca życzę.

 

Jeśli chciałbyś podzielić się z innymi swoimi przemyśleniami na ten temat, zapraszam Cię do napisania kilku słów w komentarzu, lub na profilu DNA Sukcesu na Facebook’u.

Zapisz się także na newsletter, jeśli chcesz otrzymywać więcej materiałów dotyczących tego tematu.

 

30 Mar 2017

7 kroków do przemiany życia po trudnym dzieciństwie

1. Akceptacja i odwaga przyznania się do słabości.

To pierwszy i niezbędny element. Jeśli nie spojrzysz prawdzie w oczy i sam przed sobą nie przyznasz, że jest coś, czym trzeba się zająć, nic z tego nie będzie. Gwarantuję. Ci, którzy skutecznie i z sukcesem przepracowali swoje zranienia, czy też uporali się z jakimkolwiek wewnętrznym problemem, najpierw zdobyli się na odwagę do tego, by przyznać się do własnej słabości i zaakceptować fakt, że nie wszystko jest w porządku. I to nie ma nic wspólnego z byciem słabym. Przeciwnie, zdolność człowieka do przyznania się, że ma z czymś problem i potrzebuje pomocy, jest oznaką siły. Tylko ktoś silny będzie w stanie to powiedzieć. Słaby będzie za wszelką cenę trzymał się wersji, że nie ma żadnego problemu, choćby wszystkie fakty wskazywały, ze jest inaczej. Potrzebny jest więc ten pierwszy, podstawowy krok. Zauważenie i akceptacja. Dopiero od tego momentu zaczyna się rozwój.

 

2. Jasny cel, czyli czego chcesz?

Statek, który nie ma zdefiniowanego miejsca przeznaczenia, nigdy nie dopłynie do celu. Tak samo Ty, jeśli nie wiesz, czego naprawdę chcesz, nie spodziewaj się przełomu. Potrzebujesz jasno określonego celu i pewnego rodzaju mapy drogowej, która Cię do niego doprowadzi. Przy czym nie może to być tylko mgliste pojęcie w stylu „chcę normalnego życia”, bo co to znaczy normalne życie? Dla każdego będzie to co innego. Poświęć więc na to czas i przemyśl, jaki cel chcesz sobie postawisz. Jak chcesz się czuć i jak dokładnie ma wyglądać Twoje życie, byś kiedyś mógł sobie powiedzieć: „zrobiłem to, osiągnąłem sukces”.

I dalej, co zamierzasz robić, by iść we właściwym kierunku, a także z czego w związku z tym zrezygnujesz? Precyzyjna i klarowna wizja, zapisany na papierze cel. To kluczowe, żebyś mógł dokonać prawdziwej zmiany w swoim życiu. Pobożne życzenia zostaw dla tych, którzy tylko mówią, że chcą czegoś więcej i na tym się kończy ich droga. Ty bądź tym, który działa, a nie wyłącznie o tym opowiada. Chcesz mieć wspaniałe, szczęśliwe życie? Wspaniale. Najpierw jednak usiądź i precyzyjnie je określ.

 

3. Zrozumienie i silne wewnętrzne „Dlaczego”.

Jeśli wiesz już dokładnie jak ma wyglądać Twoje życie, bardzo ważne jest, abyś wiedział także dlaczego tego chcesz. Zapisz na papierze, używając precyzyjnych sformułowań, jakie są Twoje osobiste powody, by je odmienić. Co konkretnie chcesz osiągnąć, w danym obszarze swojego życia. Istotne jest, by były to naprawdę ważne argumenty po to, by stanowiły dla Ciebie wystarczająco mocną motywację. Świadomość i jasne ich określenie, będą dla Ciebie nie tylko motywacją, ale także zabezpieczą Cię przed pokusami, by zrezygnować, gdy nadejdą trudniejsze chwile. Wtedy zawsze będziesz mógł wrócić do swojego celu i przypomnieć sobie na nowo, dlaczego podjąłeś wysiłek pracy nad sobą. Ktoś, kto nie ma wystarczająco mocnych powodów do zrobienia czegoś, prędzej czy później podda się i nie osiągnie celu. Jeśli chcesz prawdziwej zmiany, musisz dokładnie wiedzieć DLACZEGO jej chcesz.

 

4. Prawdziwa decyzja, a nie postanowienia noworoczne.

Nie dlatego, by postanowienia noworoczne były złe. Nie w tym rzecz. Chodzi bardziej o to, w jaki sposób często się kończą. Jeśli chodzisz na siłownię, to zapewne miałeś okazję zaobserwować, że na początku roku często przybywa sporo nowych osób, które z zapałem biorą się za ćwiczenia. Na sali robi się tłoczno, aż do mniej więcej… połowy lutego. Potem ludzie zaczynają się wykruszać i stopniowo sytuacja wraca do „normy”. Z początkowego tłoku, stałymi bywalcami siłowni zostaje może kilka osób, reszta rezygnuje. Jeśli więc chcesz osiągnąć swój cel, nie możesz traktować swojego wyzwania, jako postanowienia noworocznego, w stylu „jeśli w tym tygodniu sobie odpuszczę, to nic się nie stanie”. Nieprawda, stanie się, bo to kształtuje Twój charakter i ostatecznie przesądzi o tym, czy Ci się uda, czy nie. Pokaż, że jesteś naprawdę zdecydowany. Miarą prawdziwej decyzji jest działanie.

 

5. Cierpliwość i determinacja, bez względu na koszty i potrzebny czas.

Ci, którzy osiągają swoje cele, jakiekolwiek by one nie były, mają w sobie nastawienie i pewność, że wytrzymają wszystko, co będzie konieczne, by zrealizować postawione zadanie. Wiedzą, że aby dostać się na szczyt, należy iść pod górę. Rozumieją także, że po drodze będą pojawiać się różne przeszkody i niebezpieczeństwa, ale nie jest to coś, co powoduje w nich niepokój, czy powątpiewanie. Mając tę świadomość po prostu akceptują sytuację i przygotowują się mentalnie, a także w każdy inny sposób do tego, by pokonać wszelkie przeciwności. I nie zniechęcają się, że wyzwanie rozłożone jest w czasie. Nie oczekują efektu natychmiast, ponieważ rozumieją, że wielkie rzeczy nigdy nie rodzą się z dnia na dzień. Przyjmują za to odpowiednie nastawienie, które z jednej strony zapewnia im wewnętrzny spokój, a z drugiej cierpliwa i wytrwała praca sprawia, że osiągnięcie celu staje się wyłącznie kwestią czasu. Po prostu działają dotąd, aż się uda. Określiłbym to, jako postawę „chcę i będę to miał”. Praca nad sobą, to  proces, a nie jednorazowa i natychmiastowa przemiana.

 

6. Wiara w siebie i własny sukces.

Kolejnym składnikiem, bez którego nie sposób osiągnąć czegokolwiek, jest wiara. Nie ma znaczenia, czy chodzi o wyzwania sportowe, zawodowe, czy po prostu życiowe. Wszyscy ludzie sukcesu mają tę cechę. Wierzą w siebie i są przekonani o tym, że im się uda. A każdy kolejny sukces jeszcze bardziej wzmacnia ich wiarę i pewność siebie. Mało tego, oni świadomie je budują i dbają także o to, by otaczać się pozytywnymi ludźmi. W przeciwieństwie do osób pełnych wątpliwości, obaw i otaczających się podobnymi sobie niedowiarkami. Jeśli jednak chcesz być orłem nie możesz latać z wróblami. Żaden sukces nie jest przypadkiem i nie przychodzi łatwo. Ale jednocześnie to właśnie sprawia, że jest tak cenny. Ci, którzy są skuteczni w jakimkolwiek obszarze mają silną wiarę w siebie i przekonanie, że osiągną cel. Nieuchronnie w końcu dostają swoją nagrodę.

 

7. Przekonanie, że zasługuję na szczęśliwe życie i każde dobro.

Z wiary w siebie ludzi sukcesu wynika wewnętrzne przekonanie, że zasługują na wszelkie dobro i to, by być szczęśliwym już dzisiaj. Ktoś, kto ma wewnętrzną barierę w postaci samoograniczającego myślenia na własny temat, nie będzie miał odwagi, ani siły do tego, by wyznaczać sobie wielkie cele, a tym bardziej je realizować. Dlatego zanim będzie w stanie realnie coś zrobić, musi najpierw uporać się ze swoimi przekonaniami i dostosować je w taki sposób, by były pozytywne i wspierające.

Najpierw należy więc zadbać o porządek we własnych myślach i spójność wewnętrzną, a wtedy wszelkie bogactwo zacznie pojawiać się w zasięgu. Szczęśliwe życie nie jest zarezerwowane tylko dla wybranych. To ludzie sami ograniczają sobie do niego prawo. Ci, którzy po nie sięgają, mają w sobie właściwe nastawienie i przekonania, które ułatwiają im bycie po piękniejszej, spełnionej stronie życia. Czują, że na to zasługują i wiedzą, że są na swoim miejscu.

 

Czy zatem wszystko to oznacza, że ktoś, kto dorastał w rodzinie dysfunkcyjnej i nie posiada w sobie takich cech i postaw, jest na straconej pozycji? Absolutnie nie. Prawda jest taka, że wszystkiego można się nauczyć. Możesz mieć naprawdę szczęśliwe i satysfakcjonujące życie. Dobrze czuć się ze sobą i uwolnić się od wszystkiego, co Cię przytłacza i ogranicza. Potrzebujesz jednak wiedzieć, jak to zrobić, czym się kierować.

 

Powyższe 7 punktów, to oczywiście nie wszystko czego potrzeba, by odmienić swoje życie. Chcę się z Tobą podzielić moją drogą i pokazać sprawdzone rozwiązania, które naprawdę działają. Skoro ja mogłem uporać się z trudnymi doświadczeniami i stworzyć sobie szczęśliwe, spełnione życie pomimo dorastania w rodzinie dysfunkcyjnej, to znaczy, że Ty też możesz. Oto moja książka, dzięki której dowiesz się, jak mi się to udało. Zapraszam serdecznie i trzymam kciuki! KLIKNIJ TUTAJ…

 

21 Wrz 2016

Dlaczego mówienie o sobie „Jestem DDA” jest błędem

Wcale nie chodzi tutaj o wypieranie, czy zaklinanie rzeczywistości, tylko o to, że mówiąc o sobie w ten sposób, wysyłasz swojej podświadomości wiadomość – jestem wadliwy. Przyklejasz sobie etykietkę. A skoro jesteś z gruntu „niepełnowartościowy”, to znaczy, że nie można z tym nic zrobić, prawda? Nieprawda.

 

Syndrom DDA, to nie jest nieuleczalna choroba, z którą musisz męczyć się do końca życia. Przeciwnie, możesz się z nim uporać, ponieważ jest to efekt określonych doświadczeń, a nie trwała i nieusuwalna cecha danej osoby.

 

Można dokonać diametralnej zmiany dzięki wytrwałej pracy nad sobą, właściwej wiedzy, poszerzaniu świadomości i czasami oczywiście terapii. Tylko czasami? Tak, terapia nie zawsze jest konieczna i rożne też mogą być jej rodzaje. Nie każdy jej wymaga, bo nie każdy doświadczył tych samych dysfunkcjonalnych zachowań i zranień w jednakowym stopniu, czy też miał te same wzorce. Ponadto nie wszyscy mają identyczny poziom odporności psychicznej. Dlatego mimo, że pewne wyrządzone szkody są wspólne dla dorastających w rodzinach dysfunkcyjnych, to stopień w jakim dotknęły one poszczególne osoby, jest zawsze inny. Nie ma dwóch identycznie doświadczonych ludzi, w sensie jednakowego odczuwania i skutków, nawet wśród rodzeństwa, które wyrosło w tym samym domu. Wszyscy czujemy podobnie, ale jednocześnie każdy odczuwa i reaguje inaczej.

 

Dlaczego o tym piszę, czy nie jest to tylko wywód bez znaczenia na temat szczegółu, jakim jest określenie „jestem DDA”, czy też „jestem DDD”? Nie, nie jest. Z prostej przyczyny (chociaż większość ludzi wydaje się nie zdawać sobie z tego sprawy). Chodzi o to, że nasza podświadomość nie zna się na żartach. Wystarczy, że powtórzysz z przekonaniem, nawet tylko kilka razy jakieś słowa o sobie, a Twoja podświadomość zacznie je traktować, jako prawdę. W tym przypadku negatywnie zaprogramujesz siebie. I to nie jest błahostka, ponieważ zaczniesz wierzyć, że rzeczywiście tak jest. A jeśli uwierzysz, że jesteś, w jakimś sensie niepełnowartościowy, ułomny, to będziesz doświadczał skutków takiego postrzegania we wszystkich obszarach swojego życia. Twoje przekonania znajdą odzwierciedlenie w sposobie myślenia, pewności siebie (a raczej jej braku), w rodzaju i jakości wyznaczanych sobie celów, podejmowanych decyzji, wyzwań, w relacjach damsko – męskich, w poziomie skuteczności w pracy. Wpadniesz w pętlę, z której nie wyjdziesz, dopóki nie zobaczysz siebie i swoich doświadczeń z przeszłości, w zupełnie innym świetle. Dopóki nie zyskasz świadomości, nie będziesz w stanie nic z tym zrobić. Ponieważ problem będzie cały czas ukryty w Tobie, niezauważalnie działając w tle. A w psychologii nienazwane, nie istnieje.

 

Co więcej, osoby, które wzięły sobie do serca, że „są DDA”, to czasami Ci, którzy całymi latami chodzą na terapię, mimo, że już dawno mogliby zacząć funkcjonować bez takiej pomocy. Jednak, tak bardzo przyzwyczaiły się do tego, że „potrzebują wsparcia”, że już nie umieją inaczej. A czy to na pewno jest celem terapii? Wciągnąć człowieka w machinę, z której nigdy się już nie wydostanie? Oczywiście, że nie.

 

Mówienie o sobie „Jestem DDA” jest szkodliwe i stanowi pułapkę mentalną. To realna przeszkoda w rozwoju, a nie tylko nic nie znaczące określenie.

 

Tak zwany syndrom DDA, czy DDD jest stanem, w który wchodzi się na skutek doświadczenia dorastania w rodzinie, gdzie jakieś obszary i relacje były nieprawidłowe. Gdzie były uzależnienia, przemoc, porzucenie i inne negatywne przeżycia. Ale to wcale nie oznacza, że doświadczając ich, automatycznie stajesz się ułomny, w jakiś trwały sposób i jesteś całkowicie bezradny. Raz na całe życie złamany, oznaczony etykietką i pogrzebany. Absolutnie nie musi tak być! Możesz odzyskać siebie i odbudować to, co dysfunkcyjne środowisko w Tobie zepsuło, co Ci odebrano. To nie Ty jesteś niepełnowartościowy, czy zły. To Ciebie zraniono. I nie ma w tym Twojej winy. Nikt nie rodzi się skazany na porażkę, ani bezwartościowy. Nikt z nas także nie wybrał sobie rodziców, ani domu, w którym przyszedł na świat i dorastał. Urodziłeś się, jako biała, czysta kartka i dopiero później ukazała się na niej treść. Pojawiłeś się, jako ważna i unikalna istota, której niczego nie brakuje. W dniu kiedy uwierzysz, że byłeś i jesteś pełnowartościowym człowiekiem, który zasługuje na każde dobro, na to, by być szczęśliwym, kochać i być kochanym, zacznie się Twoja przemiana.

 

Jednak, by nie sabotować własnego rozwoju, już dzisiaj podejmij decyzję, aby mówiąc o sobie, nie używać określenia „jestem DDA”. Nie potrzebujesz stygmatyzacji, łatki, nie musisz być „jakiś”.

 

Potrzebujesz pozytywnych wspierających Cię słów, przekonań, wiary i cierpliwej pracy nad własnym rozwojem.

 

Szczęśliwe życie nie jest zarezerwowane wyłącznie dla osób pochodzących, z tak zwanych dobrych rodzin. Ty także na nie zasługujesz i ono czeka, aż je odnajdziesz. Dlatego bez zwlekania wyjdź mu naprzeciw, każdego dnia pracując nad tym, by podsycać motywację, dodawać sobie otuchy, dostarczać umysłowi wartościowych treści i otaczać się pozytywnymi ludźmi. A posługiwanie się etykietkami pozostaw tym, którzy koniecznie muszą każdego zaszufladkować, bo inaczej puzzle nie pasują im do obrazka.

 

Pamiętaj, że doświadczenia z przeszłości nie definiują Cię, jako człowieka, ani nie determinują tego, kim możesz się stać. Jedynym prawdziwym znaczeniem, jakie mają jest to, które Ty sam im nadasz.  Nazywaj więc świadomie to, co Ciebie dotyczy i nie rób sobie osłabiających „mentalnych tatuaży”, w postaci negatywnych określeń. Sama zmiana słownictwa, którego na co dzień używasz do opisywania swoich doświadczeń i tego kim jesteś, spowoduje w Tobie znaczącą przemianę w odczuwaniu i sposobie patrzenia na wiele rzeczy. Ten pozornie mały krok, pociąga za sobą prawdziwe zmiany we wnętrzu człowieka. Wykorzystaj tę świadomość i używaj języka, jako narzędzia, które Cię wspiera i podbudowuje, a nie osłabia.

 

Chętnie posłucham, co o tym myślisz? Podziel się ze mną swoimi uwagami w komentarzach.

 

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, zapisz się na listę wpisując email poniżej i udostępnij post swoim znajomym. Polub także stronę DNA Sukcesu na Facebook’u. Zapraszam serdecznie!

 

07 Wrz 2016

Dlaczego potrzebujemy nowych doświadczeń?

Wszyscy mamy tendencję do pozostawania przy tym, co znane i przewidywalne. Gdy wiemy, czego możemy się spodziewać, czujemy się bezpiecznie. To naturalne. Nie zawsze jednak działa na naszą niekorzyść.

 

Dlaczego?

Załóżmy, że chcę nauczyć się czegoś nowego. Na przykład jeździć na nartach. Kiedyś przy okazji firmowego wyjazdu integracyjnego mieliśmy okazję spędzić kilka godzin na stoku. Pierwszy raz w życiu założyłem narty. Powoli z udziałem instruktora zjechałem bezpiecznie na dół. Ok, to teraz trzeba z powrotem dostać się na górę. Wyciąg orczykowy, pierwsze podejście i klapa… Spadłem z orczyka, jedna narta odpięła się, ludzie z tyłu zaczęli komentować, niecierpliwić się. Stwierdziłem, że skoro 6-letnie dzieci szusują po stoku jak zawodowcy, a ja nie potrafię nawet skorzystać z wyciągu, to może nie jest to sport dla mnie? Zrobiło mi się głupio i zrezygnowałem…

 

Tylko czy to na pewno dobre wyjście?

Przecież, jeśli nie przełamię się i nie spróbuję ponownie, staną się dwie rzeczy: po pierwsze zwyczajnie nie pojeżdżę sobie na nartach i nigdy nie dowiem się jakie to fajne, a po drugie nauka na stoku będzie mi się kojarzyć przede wszystkim z wywrotką i krępującą sytuacją. Ten sam mechanizm zadziała przy każdym innym podejmowanym wyzwaniu. Zwłaszcza, jeśli robimy coś po raz pierwszy w życiu. Wtedy często jest to tak zwany znaczący emocjonalnie moment, który zwykle mocno zapamiętujemy.

 

Co z tego wynika?

To, że jeśli robiąc coś zaliczysz niepowodzenie i zrezygnujesz, nie zdobędziesz nowego doświadczenia. Tym samym pozbawisz się możliwości nabycia pozytywnych odniesień dotyczących tej sytuacji. A jeśli nie będziesz miał dobrze kojarzących się z nią uczuć, istnieją marne szanse na to, że odważysz się znowu spróbować.

Ponadto, świadomość, że się poddałeś osłabi Twoją pewność siebie, co przełoży się na inne podejmowane działania. Czyli spadnie Twoja skuteczność w osiąganiu celów osobistych i zawodowych. Otwartość i gotowość do próbowania nowych rzeczy będzie niewielka, ponieważ Twój umysł automatycznie połączy niepewność związaną z robieniem czegoś pierwszy raz, z „zagrożeniem” w postaci niepowodzenia i na przykład wstydu. W konsekwencji pamiętając o przykrych uczuciach, podświadomie nie będziesz chciał próbować nowych rzeczy, samemu odbierając sobie możliwość zdobycia innych – pozytywnych – skojarzeń, dzięki którym mógłbyś wyjść z tego błędnego koła.

 

Do czego zmierzam?

Wszystkie nasze decyzje są motywowane, albo pragnieniem zdobycia przyjemności, albo chęcią uniknięcia cierpienia. I ta druga motywacja jest silniejsza. Chciałem uniknąć wstydu i dlatego wtedy zrezygnowałem. Jednak dzisiaj rozumiejąc mechanizmy psychologiczne, moje nastawienie, oraz działania są inne. Mam świadomość, że potknięcia są naturalne, gdy uczę się czegoś nowego i to wcale nie oznacza, że jestem w czymkolwiek gorszy od innych początkujących. Muszę tylko więcej poćwiczyć. Ucieczka to żadne wyjście.

Wiedząc, w jaki sposób funkcjonuje umysł i jak reaguje na określone sytuacje, możesz świadomie nadawać właściwe znaczenie doświadczeniom, a także odpowiednio kierować i podsycać swoją motywację. Możesz już także z innej perspektywy przyjrzeć się własnej otwartości na wszystko co nowe i dostosować swoje nastawienie, by ośmielało, a nie powstrzymywało Cię przed działaniem.

Gromadząc pozytywne doświadczenia, zdobywasz wspierające odniesienia, do których zawsze będziesz mógł odwołać się w chwilach słabości. Przypomnisz sobie, jak świetnie poradziłeś sobie w tej, czy innej sytuacji i natychmiast zmienią się także Twoje uczucia. Wzmocnisz wiarę we własne siły i łatwiej będzie Ci pokonywać przeciwności.

Z czasem podejmowanie nowych wyzwań przestanie wywoływać przykre uczucia. W ich miejsce zacznie pojawiać się ciekawość i podekscytowanie. Coraz chętniej będziesz godził się na krótkotrwały dyskomfort (którego granica stopniowo sama będzie przesuwać się w miarę oswajania niepewności), by świadomie budować własną odwagę, oraz pewność siebie, a także po prostu uczyć się.

 

Bez nowych doświadczeń rozwój nie istnieje

Jedno jest pewne. Nie wychylając się nigdy poza to, co już znasz i wiesz czego się spodziewać, nie masz szans rozwinąć się w jakimkolwiek obszarze. Jednak mając już tę świadomość, możesz otworzyć się i wybierać nowe działania, znajdować świeże inspiracje, eksperymentować. Dzięki temu Twój katalog pozytywnych doświadczeń i skojarzeń będzie coraz bogatszy. Zaczniesz szybciej się rozwijać, nauczysz się mnóstwa nowych rzeczy, a Twoja pewność siebie poszybuje w górę. To z kolei przełoży się na większą skuteczność w pracy i przy wyzwaniach osobistych. Będziesz także po prostu szczęśliwszy, ponieważ zniknie wiele ograniczeń, w które dotąd wierzyłeś, że istnieją naprawdę. Jednak, aby to wszystko było możliwe, trzeba stale wychodzić ze swojej strefy komfortu i dawać sobie wciąż nowe impulsy. Otwierać się na interesujące okazje i kolekcjonować dobre, pozytywne wydarzenia. W tym wypadku im więcej, tym lepiej.

 

A jakie jest Twoje nastawienie do podejmowania nowych wyzwań? Zapraszam do komentowania i udostępniania.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter i dołącz do naszej społeczności.

 

21 Sie 2016

Jak przeciwności losu nadały sens mojemu życiu

Jako młody chłopak, bardzo ciężko znosiłem jakąkolwiek porażkę. Jeśli coś szło nie po mojej myśli przyjmowałem to, jako klęskę, którą niezwykle trudno było mi zaakceptować. Łatwo wpadałem w złość i ostatnią rzeczą, na jaką miałem ochotę było szukanie lekcji w tym, czego właśnie doświadczyłem. Reagowałem jak obrażone dziecko.

Kiedy zacząłem świadomie rozwijać się, czytać, pracować nad sobą, mój stosunek do tak zwanych „porażek” stopniowo się zmieniał. Powoli nabierałem szerszej perspektywy i w naturalnej konsekwencji moje wcześniejsze poglądy musiały zostać poddane weryfikacji. Zacząłem oceniać wydarzenia z nieco innej strony. Brać pod uwagę choćby to, jakie będzie ich faktyczne znaczenie na przykład za pięć lat. Czy wtedy to, co dzisiaj tak mnie złości będzie w ogóle ważne? Czy będę to jeszcze pamiętał? I w końcu przyznawałem sam przed sobą, że patrząc na swoje problemy w ten sposób, negatywne emocje stawały się o wiele słabsze, albo wręcz znikały. Potem stopniowo zacząłem sobie zadawać kolejne pytania, na przykład: czego mogę się z tego doświadczenia nauczyć? Jak mogę to wykorzystać? Ten zwrot w sposobie myślenia, jaki wtedy nastąpił i zmiana nastawienia, były dla mnie czymś zaskakującym i jednocześnie fascynującym.

Dzisiaj, gdy patrzę na swoje życie z perspektywy czasu wiem, że najcenniejszymi lekcjami były te najtrudniejsze doświadczenia.

Uświadomiłem sobie, że gdyby nie dzieciństwo w rodzinie dysfunkcyjnej, choroba i śmierć mojej mamy, nieudane małżeństwo i związana z tym samotność, trudności w pracy w pewnym okresie, nie zrobiłbym bardzo wielu rzeczy. Jednak dzięki tym trudnym i dotkliwym wydarzeniom, nauczyłem się doceniać w życiu pewne wartości. Wiem już, że sprawy materialne są ważne, ale nie najważniejsze. Rozumiem, że można żyć lekko, łatwo i przyjemnie, ale jeśli niczego z siebie nie dam innym, nic po mnie nie zostanie i na dłuższą metę będę po prostu nieszczęśliwy. Mam świadomość, że rzeczy są istotne, ale ludzie są ważniejsi. Wiem także, że jeśli całe życie szedłbym po najmniejszej linii oporu to, gdy kiedyś przyjdzie mi pożegnać się z tym światem, niczego nie zdążyłbym już nadrobić i poszedłbym z pustymi rękami, pełen żalu i rozgoryczenia.

Jestem głęboko przekonany, że gdyby moje życie potoczyło się inaczej, gładko, bezboleśnie, zabrakłoby pewnych impulsów, które pchnęły mnie do działania i nauczyły wytrwałości.

Może nigdy nie powstałaby potrzeba stworzenia czegoś dla innych. Nie napisałbym książki, dzięki której dzisiaj mogę dawać nadzieję i pomagać osobom takim, jak ja. Nie rozwijałbym się, nie szukał wiedzy, inspiracji, nie tworzył narzędzi do rozwoju. Nie powstałby blog DNA Sukcesu. Być może byłbym lekkoduchem żyjącym na autopilocie od imprezy do imprezy, a moje życie byłoby puste, bez znaczenia.

Świadomość tego, że trudne doświadczenia okazały się mieć wielką wartość sprawia, że patrzę na nie zupełnie inaczej. Wierzę, że wszystko jest po coś. Mimo, że kiedyś te momenty były prawdziwym cierpieniem i kosztowały mnie naprawdę bardzo dużo, dzięki pracy nad sobą i właściwej perspektywie dzisiaj postrzegam je, jako pewnego rodzaju ukryte prezenty. Ponieważ te osobiste straty nadały głębszy sens mojemu życiu. Dlatego dzisiaj wiem i wierzę w to głęboko, że kiedy dzieje się nam coś złego, cierpimy, warto wytrzymać a następnie zadać sobie właściwe pytania i znaleźć sposób, jak nawet z najtrudniejszego doświadczenia stworzyć jakąś wartość. Dla siebie i innych ludzi. Na pewne wydarzenia nie mamy wpływu. Zawsze jednak mamy wpływ na to, jak na nie zareagujemy i jakie nadamy im znaczenie. Czy pozwolimy, by one nas zdefiniowały, czy też sami świadomie wykorzystamy je w konstruktywny sposób, by czegoś się nauczyć, by powstało dobro.

A jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Zapraszam serdecznie do komentowania i dzielenia się własnymi spostrzeżeniami.

 

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, wpisz poniżej swój adres email, zapisz się na listę i dołącz do naszej społeczności.